Site icon All About Music

Tori Kelly – Hiding Place (2018), recenzja Sebastiana Torbicza

Swoje pierwsze muzyczne kroki stawiała prezentując covery na Youtube. Następnie wzięła udział w American Idol, jednak została wyeliminowana w trakcie programu. Tori Kelly, po 3 latach przerwy od wydania Unbreakable Smile (2015 rok) prezentuje fanom nowy album. Swoją premierę miał 14 września, a jego tytuł to Hiding Place. Wydany został za pośrednictwem Capitol Records i School Boy Records. Duży wkład w tworzenie albumu miał Kirk Franklin, który odpowiadał za jego produkcję, połowa utworów jest jego autorstwa.

Jest laureatką nagrody BET Awards. Jej pierwsza EP z 2012 roku – Handmade Songs by Tori Kelly, została w całości wyprodukowana, napisana i nagrana przez artystkę. Dopiero później związała się z wytwórnią Capitol Records. Hiding Place to album zupełnie nowy dla artystki. Odchodzi w nim od połączenia popu z R&B. Podjęła ryzyko, tworząc płytę w klimatach gospel, z elementami brzmieniowymi jazzu i R&B. Jak sama mówi, dorastała w muzyce gospel, śpiewała ją, a pewnego dnia chciała stworzyć właśnie taki album. W porównaniu do poprzedniej płyty, na tej tworzyła tylko połowę utworów, co jest kolejną dla niej zmianą. Dlaczego zmianą? Otóż dlatego, że Tori Kelly w zwyczaju ma sama tworzyć teksty i muzykę. Wydawnictwo promują 3 single. Pierwszym było Help Us To Love, kolejnym Never Alone, natomiast ostatnim, wydany tydzień przed premierą płyty – Psalm 42.

Płytę otwiera utwór Masterpiece z udziałem Lecrae. Amerykańskiego muzyka z gatunku chrześcijańskiego hip hopu. Już po początku można wyczuć, że mamy do czynienia z albumem gospel. Po spokojnym, gospelowym rozpoczęciu z chórem, utwór rozkręca się, w radosny klimat. Ciekawie poprowadzona linia basu i przyjemne brzmienie klawiszy.


Help Us To Love, pierwszy z singli, to utwór bardziej osadzony w klimacie R&B. Dość spokojny, opowiadający o miłości, a w zasadzie jest to zwrot do Boga, aby otworzył podmiotowi w tekście oczy na miłość i pomógł kochać. Tori Kelly pokazuje w nim swoje możliwości wokalne. W piękny sposób wyciąga wyższe rejestry głosowe. Swój udział ma tutaj również chór The HamilTones.

Kolejny utwór – Sunday, jest warty wspomnienia ze względu na jego linię melodyczną. Mamy tutaj wiele elementów muzyki jazzowej. Doskonałe brzmienie instrumentów, lekko płynąca gitara, świetne wyczucie basisty. Linia basowa jest tu poezją dla ucha, dopieszczone w każdym calu brzmienie perkusji, podobnie jak i fajne brzmienie klawiszy, charakterystyczne dla muzyki gospel. Do tego całość dopełnia zabawa głosem przez samą artystkę, dźwięki śpiewane z niezwykłą lekkością. Cała kompozycja jest z pewnością zabawą zespołu, wyraźnie czuć ich feeling.

Po spokojnym, akustycznym utworze Just As Sure z udziałem Jonathana McReynoldsa, niezbyt wybijającym się na tle poprzednich kompozycji, mamy Psalm 42. Jeden z singli promujących. Tekst utworu oparty jest na fragmencie biblijnym Psalmu 42. Spokojna, klimatyczna kompozycja. Z ciepłą barwą głosu artystki. Zawiera ciekawe rozwiązanie w refrenach, przypominające narastające bicie serca.

Questions to utwór poruszający, melancholijny, z głębokim przesłaniem tekstu. Mówiący o  problemach świata związanych ze śmiercią, gojeniu się zadanych ran. Po nim mamy singiel Never Alone. To pierwsza oznaka współpracy artystki z Kirkiem Franklinem. Tekst utworu opowiada o tym, że Tori nie czuje się już sama w czasach walki , gdy ma przy sobie Boga. Po raz kolejny mamy do czynienia ze świetnym głosem wokalistki. Typowy utwór gospel, znów ze świetnym brzmieniem instrumentów. Bardzo przemyślana linia melodyczna, ale i nie tylko, bo warto również zwrócić uwagę na rozplanowanie całej kompozycji, refreny, bridge. Całość daje bardzo dobry efekt, jeśli chodzi o ten gatunek muzyki. Album zamyka utwór Soul’s Anthem (Is It Well).

Decydując się na stworzenie albumu gospel, Tori Kelly podjęła bardzo duże ryzyko. Po pierwsze, ze względu na to że zamyka tym grono odbiorców do węższego kręgu. Po drugie po dość długiej, bo 3 letniej przerwie jej fani z pewnością liczyli na album podobny stylistyką do poprzedniego. Czyli połączenia popu z R&B. Artystka podkreśla, że stawia na przekazanie prawdziwych emocji, i da się to odczuć słuchając tego albumu. Fani muzyki gospel z pewnością będą nim usatysfakcjonowani. Podobnie może być z większością jej dotychczasowych fanów. Co z pozostałymi odbiorcami? Być może i inni znajdą tu coś dla siebie. Utwory takie jak Sunday, to np. coś dla miłośników jazzowego brzmienia. Na plus albumu trzeba wskazać bardzo dobre i przemyślane linie melodyczne w większości utworów. Jeśli chodzi o mnie, jako całość, przesłuchany materiał na pewno nie zagości na stałe w mojej playliście, może z wyjątkami. Znajduję jednak trochę pozytywów w tym projekcie.  

Exit mobile version