Wydanie niektórych płyt zajmuje więcej czasu niż można by przypuszczać. Czasem dłużej niż przypuszczałby nawet sam artysta, podpisujący wydawnictwo swoim nazwiskiem.
Tak właśnie było między innymi z debiutanckim krążkiem Toma Walkera. Pierwszy singiel brytyjczyka, Sun Goes Down, ukazał się w 2016 roku. Już rok później, bo w 2017, Tom przedstawiła nam kilka utworów, które finalnie znalazły się na krążku.
Premierę pełnego wydawnictwa kilka razy przekładano, by ostatecznie, 1 marca 2019 roku, What A Time To Be Alive mogło ujrzeć światło dzienne.
Jednym z kawałków, jakie mogliśmy usłyszeć już dwa lata temu była akustyczna wersja chwytliwego, przebojowego i lekkiego Just You and I.
Uważam, że utwór był świetnym wyborem na pierwszy singiel. Nie tylko ma w sobie wszystkie cechy potencjalnego hitu, ale też całkiem dobrze oddaje charakter dużej części całego materiału.
What A Time To Be Alive dzieli się bowiem na dwie, bardzo dobrze zespojone ze sobą części. Jedna z nich jest delikatna i lekka. Reprezentują ją między innymi wspomniane wyżej You and I, ale także, budzące bardzo podobne do niego odczucia, kolaboracje z Zarą Larson (Now You’re Gone) i Rudimental (Walk Alone).
Inna strona albumu to utwory pełne pasji i charakteru. To właśnie w nich najwyraźniej usłyszymy ten jakże rozpoznawalny, lekko bluesowy „zadzior” i chrypkę w głosie Toma. Mowa tu między innymi o znanym chyba większości Leave A Light On, czy fantastycznym, otwierającym płytę utworze Angels.
To właśnie to brzmienie jest tym, które Walker ustanowił swoim własnym. To tam pojawia się ten znany wszystkim „pazur”, a Leave A Light On ukazuje w pewnym sensie nawet trochę mroku, który naprawdę wiele dodaje zarówno tej kompozycji jak i całej płycie.
Spójność krążka zawdzięczamy zarówno stylowi, nietypowej barwie głosu wokalisty, jak i obecności kilku piosenek pośrednich łączących w sobie cechy obu wyznaczonych przeze mnie części.
Tom Walker to taki nietypowy przypadek artysty „singer/ songwriter”, który ze swoją gitarą i wokalem wspiął się na inny poziom. Jego podejście jest jedyne w swoim rodzaju co What A Time To Be Alive oddaje idealnie. Zarówno sam, Tom jak i jego debiutanckie dzieło mają w sobie ogrom charakteru i osobowości, które poparte bardzo dobrymi kompozycjami, tworzą magię.
Płyta brytyjczyka jest jednym z tych krążków, który mówi sam za siebie. Myślę, że nazwisko Walker usłyszymy jeszcze nie raz i narobi ono sporo szumu na światowym rynku muzycznym.

