Dotychczasowym piosenkom Toma towarzyszyły swoboda, chaos, lekki miszmasz tematyczny i emocjonalny. Album Denis Was a Bird znacząco wyróżnia się na ich tle. Co prawda Brytyjczyk niejednokrotnie pokazywał już swoją wrażliwą stronę, jednak na nowym wydawnictwie otwiera się jak nigdy wcześniej.
Tom Rosenthal ujmuje fanów od lat swoją naturalnością, oryginalnością. Często bawi się muzyką w nieco żartobliwy sposób. Denis Was a Bird stanowi natomiast życiową, poruszająca opowieść o procesie żałoby artysty, który przechodził po śmierci ojca.
Kluczem do emocji słuchacza w przypadku tego krążka są poruszające teksty. Już pierwsza kompozycja wyciska łzy – czy z powodu wczucia się w sytuację Toma, czy własnych wspomnień z życia. „And so to the last night of your stay / Waited up all Wight / And watched you Steep / I’ve never done that before / And you know what, it was the best night of my life / To be close to your dreams for the very first time”…
Każdy z kolejnych utworów kroczy podobną ścieżką. Brytyjczyk wykazuje niezwykłą siłę i odwagę dzieląc się bardzo osobistymi doświadczeniami, przemyśleniami. Podobnie jak w przypadku pierwszej pozycji, w przypadku pozostałych także porusza nas zarówno to przez co przechodził Tom, jak też własne doświadczenia związane z procesem żałoby.
Ciężko wybrać najlepsze, czy też nieco słabsze kompozycje, bo tak naprawdę każda z nich jest jednym z elementów wyjątkowej opowieści, na którą łącznie składa się 12 piosenek.
Warto jednak z góry podkreślić, że nie jest to, jak mogłoby się wydawać, płyta składająca się tylko i wyłącznie z poruszających ballad. Owszem, niektóre z kompozycji utrzymane są w melancholijnym klimacie, ale pojawiają się także pozycje takie jak Not a Catastrophe, w których wokalista postawił na pogodną linię melodyczną, adekwatną do przekazu utworu „It’s not a catastrophe / You had a good time / And it was nice to be around”.
Również I Went To Bed and I Loved You brzmi niezwykle radośnie. Co warto zaznaczyć, we wzruszającym klipie do piosenki widzimy sklejki nagrań fanów pozujących ze zdjęciami bliskich, których stracili. Tom doskonale obrazuje, że z jednej strony strata ukochanej osoby jest niezwykle trudnym doświadczeniem, jednak z drugiej warto doceniać, że mieliśmy w swoim życiu taką osobę. Łzy wyciska także klip nakręcony do Half An Orphan, w którym to piosenkarz występuje ze swoją mamą. „Three becomes two / Two becomes one / One becomes none / And then you’re done”.
W warstwie muzycznej przeważa prostota – co jest akurat charakterystyczne dla twórczości Toma. Kompozycje bazują na dźwiękach pianina, a ich nastrój podkreślają m.in. subtelne wstawki smyczkowe. Prostota w tym przypadku sprawdza się idealnie, bo to teksty stanowią podstawę tego albumu, a wyróżniające się instrumenty mogłyby nieco zakłócić ich odbiór.
Tom Rosenthal przez lata wielokrotnie zaskakiwał słuchaczy. Często swoim poczuciem humoru, swobodą w twórczości wywoływał uśmiech na twarzach odbiorców. Tym razem jednak chwycił nas za serce i podzielił się niezwykle trudnym kawałkiem swojego życia. Denis Was a Bird to z pewnością najbardziej dojrzały i szczery krążek w jego karierze, z którym każdy z nas w jakimś stopniu może się utożsamić.

