Site icon All About Music

Tom Odell – Long Way Down (2013), recenzja Zuzanny Janickiej

Przynajmniej raz na rok pojawia się w Wielkiej Brytanii artysta, który nie tyle podbija listy przebojów w Europie (a stąd otwarte drzwi do powalenia na kolana całego świata) co zdobywa wielką sympatię ludzi. Pamiętacie Florence + The Machine, Ellie Goulding, Adele, Jessie Ware? To tylko kilka nazwisk z ostatnich trzech lat. Kropla w morzu brytyjskiej muzyki. Już nie raz zaznaczałam, że Anglia jest muzycznie ciekawszym i dużo bardziej wartościowym krajem niż USA. Zza Atlantyku dociera do nas muzyczny fast food. Wielka Brytania eksportuje natomiast to, co najlepsze. Ostatnim takim smakowitym towarem made In UK jest Tom Odell.

Kiedy nagrywał swój debiutancki longplay Long Way Down, miał zaledwie 21 lat. Trzeba przyznać, że jest bardzo dojrzały jak na swój wiek. Po raz pierwszy mogliśmy usłyszeć o nim pod koniec 2012 roku, kiedy to światło dzienne ujrzała jego EP-ka Songs From Another Love. Niedługo potem otrzymał nagrodę BRIT Awards 2013 w kategorii Critics’ Choice Award. Znalazł się również na liście BBC Sound of 2013, gdzie co roku przedstawiani są artyści, którzy mogą na scenie muzycznej nieźle namieszać. Trzeba przyznać, że i tym razem dziennikarze nie pomylili się. Przed Tomem długa kariera. Jestem tego pewna. O takich jak on łatwo się nie zapomina. Nagrał bowiem jeden z najlepszych, a na pewno najciekawszych, debiutanckich albumów tego roku.

Jeśli ktoś zapytałby się mnie, która piosenka z Long Way Down najlepiej obrazuje samego Toma, wskazałabym na Can’t Pretend. O samym nagraniu jeszcze wspomnę, a tymczasem warto zastanowić się nad słowami, które padają w utworze.

I can’t pretend (PL: Nie mogę udawać)

Autentyczność to coś, co wyróżnia Odella z pośród innych wokalistów. Jemu się po prostu wierzy. Kiedy śpiewa o miłości możemy mieć pewność, że słowa płyną prosto z jego serca. Tom jest również niezwykle wrażliwą i szczerą osobą. No i bardzo utalentowaną. Gra na fortepianie, świetnie śpiewa a pisane przez niego teksty piosenek mogą wywołać zazdrość u innych tekściarzy. Muzyka, w jakiej obraca się młody artysta to mieszanka alternatywy z indie popem.

Zaczyna się od świetnej, nostalgicznej piosenki Grow Old With Me opowiadającej, jak można wywnioskować z samego tytułu, o bardzo trwałej miłości. Takiej, która przetrwa wszystko. Następujące po Grow Old With Me nagranie Hold Me utrzymane jest w zupełnie innym stylu. Mocne gitary (w niektórych tylko momentach), zdecydowany wokal Toma i ta energia, płynąca z prostego poniekąd utworu – przepis na niebanalny radiowy przebój. Ponownie spokojnie robi się przy pięknej balladzie Another Love. Ta niepozorna piosenka na długo przed premierą Long Way Down wywołała spore zamieszanie. Nie dziwię się ani trochę, bo naprawdę rozkłada na łopatki. Jest niesamowicie emocjonalna.

Tom ma niezwykły talent do śpiewania spokojnych piosenek. Obok wspomnianego Another Love do ballad zaliczyć możemy ciche, delikatne Sense oraz nieco żywsze Can’t Pretend (w którym to fortepian przeplata się z gitarami). Nie można pominąć lekko jazzującego Supposed to Be i chwytającego za serce Long Way Down (wspaniała muzyka!). Żałuję, że na wersji podstawowej krążka nie znalazło się I Think It’s Gonna Rain Today, cover utworu Randy’ego Newmana. Byłoby to bowiem najpiękniejsze zakończenie albumu, jakie tylko można sobie wymarzyć.

Tom Odell nie tylko świetnie sprawdza się w balladach, ale i potrafi dać czadu w bardziej dynamicznych utworach, czego przykładem było wspomniane na początku Hold Me. Polecam I Know, którego refren szybko wpada do głowy i nie chce z niej wylecieć. Lubię również Till I Lost, które z pewnością świetnie sprawdzi się na koncertach i porwie do tańca całą publiczność. Mniejszą petardą jest Sirens.

Zastanawiam się, jak najlepiej podsumować debiutancki album Toma Odella Long Way Down. Może po prostu powiem, że to porcja świetnej muzyki dla nawet najbardziej wymagającego słuchacza. Po prostu nie potrafię udawać, że utwory tego młodego Brytyjczyka zawładnęły nie tylko moje uszy, ale i serce. I nieco zmienię tytuł krążka Toma. Zamiast Long Way Down (PL: długa droga w dół) powinno być Short Way Up. Gorąco polecam. Jeden z najlepszych debiutów 2013 roku. Tom pokazał mi, że młodzi wokaliści nie chcą nagrywać tylko tanecznych, popowych hitów, ale zależy im na czymś więcej.

Exit mobile version