Są artyści, którzy ze względu na swój dorobek artystyczny nie mogą być pomijani w takich rubrykach jak ta. Niewątpliwie do takich osób należy Madonna. Wiemy doskonale, że w swojej dyskografii miała bardzo dużo hitów. Ze względu na ten fakt tym razem prezentujemy historię najzimniejszego utworu, nagranego przez Królową Pop. Aż chciałoby się rzec: „Sorry, taki mamy klimat” ;)
Ale to tylko przez pogodę zza oknem, ale przejdźmy do rzeczy.
Madonna to niewątpliwie jedna z najbarwniejszych wokalistek ostatnich dekad. Swoją kontrowersyjnością zawsze przyciągała uwagę słuchacza. W różnych filmach dokumentalnych o niej mówiono, że na przestrzeni lat na nowo definiowała pojęcie wyuzdania się i wyznaczała światowe trendy, nie tylko muzyczne ale i też wizerunkowe. Nic więc dziwnego, że z czasem przywarła do niej etykietka Królowa Popu. Przecież ma na koncie takie hity jak Holiday, La Isla Bonita, Like A Virgin, Material Girl, Like A Prayer czy Express Yourself.
Wszystkie powyższe piosenki zostały wydane w latach 80. Następna dekada jednak nie była zbyt łaskawa, jeżeli chodzi o karierę muzyczną. Odnotowano wówczas spadek popularności, bowiem Madonna bowiem w tym okresie skupiła się bardziej na projektach filmowych, w tym na musicalu Evita, dzięki któremu wylansowała Don’t Cry for Me Argentina. Drugim powodem zwolnienia tempa pracy były zmiany w jej życiu. Macierzyństwo, zainteresowanie się kabałą i hinduizmem sprawiło, że w 1996 roku artystka rozpoczęła prace nad nowym albumem.
2 lata po rozpoczęciu prac artystka wydała krążek Ray of Light, do dziś chwalony przez krytyków. W 2001 roku stacja VH1 umieściła to wydawnictwo na miejscu 10 listy 100 najlepszych albumów w ogóle, a nawet znalazło ono specjalne miejsce w książce o 1001 albumach, które trzeba przesłuchać przed śmiercią. Faktycznie, ten krążek jest uważany za jeden z najlepszych w karierze Madonny i przyniósł takie przeboje jak Frozen czy tytułowe Ray of Light.
Wspomniane Frozen został pierwszym singlem z siódmej płyty Madonny. Jeszcze przed oficjalną premierą kawałek wyciekł w dość niskiej jakości wzbudził niemałe zainteresowanie wśród fanów artystki. Do tego stopnia, że krótko po tym fakcie stacja radiowa BBC zaczęła odtwarzać remix tego utworu napisanego oryginalnie przez wokalistkę przy współpracy z Williamem Orbitem, ówczesnym specjalistą od elektroniki oraz Patrickiem Leonardem, z którym Ciccone współpracowała przy dwóch wcześniejszych płytach: True Blue oraz Like a Prayer. Wiedziała od początku, jaki ma być docelowy efekt i taki właśnie dostała. W postaci mieszanki romantyzmu z bardzo wyszukanym futurystycznym brzmieniem, czerpiące z Indii czy Maroka oraz połączeniem teraźniejszości z przyszłością, do czego miał się przyczynić wspomniany Orbit, który wyprodukował jeszcze 3 inne kawałki.
Zobaczcie, jak utwór radził sobie na listach przebojów.
Jeżeli chodzi o nagrody, w epoce Ray of Light została nagrodzona 4 z 7 możliwych nagród Grammy (Best Pop Album, Best Recording Package, Best Dance Recording, Best Short Form Music Video; obie za tytułowy utwór). Zgarnęła również 2 nagrody w ramach Billboard Music Awards w kategoriach Top Hot Dance Club Play Artist oraz Top Hot Dance Club Play Single (za drugi singiel), nagrodzono również na galach MTV (m.in. Najlepsza wokalistka)… a nawet polskiego Fryderyka za najlepszy zagraniczny album. O ile deszcz nagród za reżyserię, choreografię czy po prostu za najlepsze wideo przypadło Ray of Light, o tyle Frozen dostawało kilka nagród za najlepsze efekty specjalne (np. podczas gali MTV Video Music Awards)
W 2005 roku przed belgijskim sądem badano, czy Frozen nie jest plagiatem. Znalazła się bowiem osoba, która oskarżyła Madonnę o to, że bezprawnie wykorzystała fragment kompozycji Salvatore’a Acquavivy, Ma vie fout le camp. Bardzo dużą inspiracją dla artystki miała być wizyta w Mouscron w latach 70’s, gdzie po raz pierwszy miała styczność z tym utworem. W trakcie trwania procesu wokalistka wciąż prezentowała ten kontrowersyjny utwór, nawet podczas koncertu w ramach trasy Sticky & Sweet Tour mimo, że miała zakaz. Finalnie, w zeszłym roku sędzia uznał, że nie doszło do plagiatu. Wtedy to złożono odwołanie, w którym poszło się o krok dalej, mówiąc o tym że te dwie wspomniane kompozycje są oryginalnie zaczerpnięte z Blood Night, skomponowanego w 1983 roku. Również i to oskarżenie odrzucono, zdejmując tym samym ostatecznie ban narzucony na Frozen.
Mówiąc o wykorzystywaniach… Kawałek był wykorzystywany w późniejszym czasie wiele razy. O cover pokusili się Jeff Scott Soto z zespołem Talisman, Girls Under Glass, Mad House, Gene Loves Jezebel czy nawet… polski zespół grający industrial metal Thy Disease. Frozen możemy usłyszeć także w specjalnym odcinku poświęconym Madonnie serialu Glee (epizod The Power of Madonna).
https://www.youtube.com/watch?v=zETVr04XUE4

