Adele. Mówiąc to imię jednych skręca od obrzydzenia (bo wszędzie jest jej pełno), a drudzy, którzy wielbią jej muzykę traktują ją jak Boga. Czemu tak jest? W czym tkwi jej fenomen? Poprzez szczere teksty piosenek? Bardzo możliwe, lecz dużo osób też tak potrafi – zobaczcie, ile artystów w ostatnim czasie debiutuje z naprawdę własnym materiałem. Najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem jest zapewne skala głosu, którego świat nie mógł przez długi czas poznać. Gdy jednak pojawiło się Rolling In The Deep, świat oszalał.
Sukces Adele jest ciężko wytłumaczalny. Można ją zestawić w jednym rzędzie z Beyonce czy Mariah Carey pod względem dużych możliwości wokalnych, jednakże ciężko nazwać Brytyjkę divą. Oglądając wywiady z artystką można odnieść wrażenie, że doskonale wie co robi – zachowuje się naturalnie, bez sztuczności tworząc przy tym przyjacielską atmosferę. Dzięki tekstom piosenek wprowadza nas do swojego intymnego świata, do swoich przeżyć, które równie dobrze mogłaby zapisać na kartkach z pamiętnika i schować je do szuflady. Jednakże tego nie zrobiła, chwała Bogu!
Przez lata obserwowaliśmy jej transformację, nie tylko na zewnątrz. Wiemy, że na początku swojej kariery Adkins w niczym nie przypominała osobę, którą jest teraz. Nie dbała o swój wygląd aż nadto, bywała lekko wycofana. Wydając album 19 nie spodziewała się, że w następnym roku otrzyma aż 4 nominacje do nagród Grammy. Oczywiście, z tamtej gali wyniosła tylko dwa gramofony – w kategoriach Best New Artist oraz Best Female Pop Vocal Performance (za Chasing Pavements).
Artystka jednak nie była zadowolona ze swojej debiutanckiej płyty, więc zainspirowana amerykańskim country i bluesem jeszcze w 2009 roku rozpoczęła pracę nad nowym wydawnictwem. Zanim jednak poznaliśmy 21, światło dzienne ujrzało kilka singli. W tym pierwszym, Rolling In The Deep, artystka rozlicza się z byłym chłopakiem po zerwaniu i opisywała przeżycia, jakie temu towarzyszyły. Jak powiedziała w wywiadzie dla The Independent, czuła się znieważona.
Wybór akurat tego numeru, określanego jako dark blues-y gospel disco tune przyniósł Adele globalną rozpoznawalność. Zdobyła szczyty list przebojów w 11 krajach, a w kilkunastu pozostałych singiel utrzymywał się w pierwszej dziesiątce. Ta druga sytuacja zdarzyła się na przykład na Wyspach Brytyjskich, gdzie pojawił się najwyżej na miejscu drugim, przy okazji wyrównując wynik uzyskany z utworem Chasing Pavements (na pierwszym był Bruno Mars z nagraniem Grenade).
Sam teledysk do tej kompozycji otrzymał 3 z 7 nagród MTV Video Music Awards (kategorie: Best Editing, Best Cinematography, Best Art Direction) oraz nagrodę Grammy (Best Short Form Music Video). Za utwór artystka otrzymała jeszcze dwa gramofony – w kategoriach Song Of The Year oraz Record Of The Year, plus jeszcze dwa za album (Album Of The Year, Best Pop Vocal Album). Numer nagrodzono także na Billboard Music Awards (Top Streaming Song Of The Year – Audio oraz Top Alternative Song Of The Year). Na tej samej gali artystka zgarnęła wszystkie nagrody w kategoriach, gdzie była nominowana za 21 – podobna sytuacja miała miejsce w kategoriach artystycznych. Dwie statuetki Brit Awards (za najlepszego artystę oraz album) również zagościły na jej półce z nagrodami.
Utwór doczekał się także kilkadziesiąt wykorzystań, nie wspominając również o coverach. Została przewodnią piosenką do filmu Jestem Numerem Cztery, towarzyszyła także takim produkcjom jak Skandal, Plotkara czy Doktor Who. W numerze Sorry 4 The Wait Lil’ Wayne’a słyszymy znany nam podkład, prawda?
O własne wersje piosenki pokusili się John Legend, Mike Posner, a nawet Linkin Park, Aretha Franklin, Boyce Avenue czy Vance Joy. No tak – jeszcze Glee.

