Site icon All About Music

Throwback Review: Wham! – Make It Big (1984), recenzja Karoliny Babik

Kto z nas nie zna tanecznego przeboju Wake Me Up Before You Go-Go, czy emocjonalnej ballady Careless Whisper? To właśnie między innymi te hity znajdziemy na drugim albumie duetu Wham!, do którego powrócimy dziś po ponad 30 latach od premiery!

W 1981 roku Andrew Ridgeley i George Michael założyli duet Wham!, o którym miliony fanów na całym świecie pamiętają do dziś. Panowie wykreowali m.in. jedną z najsłynniejszych, świątecznych piosenek wszechczasów – Last Christmas. Choć Wham! grało wspólnie tylko przez 5 lat, osiągnęło ogromny sukces międzynarodowy, m.in. właśnie za sprawą drugiego albumu Make It Big.

Wydawnictwo otwiera wspomniany już utwór Wake Me Up Before You Go-Go. Urokliwy głos George’a rozkochuje w sobie słuchacza od pierwszych wyśpiewanych wersów. Do tego dodajmy charakterystyczne dla lat 80-tych syntezatory, niezapomniane partie dęciaków, no i oczywiście ten chwytliwy refren, przy którym nie da się stać w miejscu! Ciężko nie mieć sentymentu do tego numeru!

Everything She Wants – to kolejny z hitów duetu, który również znajdziemy na Make It Big. George śpiewa o tym, że choć bardzo się stara, wciąż nie może zaspokoić kobiety, na której mu zależy – „Some people work for a living / Some people work for fun / Girl, I just work for you”. Wokalista pokazuje tu nieco inne, dojrzalsze brzmienie swojego głosu – świetnie współgrające z wydźwiękiem utworu. W warstwie muzycznej dominuje głębokie brzmienie basu, ale nie zabrakło też przestrzeni dla wyższych dźwięków syntezatora.

Choć kolejny numer – Heartbeat – nie jest już tak chwytliwy jak poprzednie, wciąż słucha się go z niewątpliwą przyjemnością. Syntezator ustępuje miejsca pianinu i posunięcie to uważam za celne, świetnie wpisujące się w charakter utworu. Elektroniczny król lat 80-tych powraca już w następnej ścieżce – Like A Baby, gdzie wraz z gitarą wprowadza nas do spokojnej piosenki, opowiadającej, a jakżeby inaczej, o nieszczęśliwej miłości. Brakuje mi tu trochę efektu „wow” ze strony instrumentów, bo to na nich w głównej mierze kompozycja się opiera. Choć utwór do najsłabszych absolutnie nie należy, to jednak wypada nieco słabiej od pozostałych pozycji na krążku, znacznie bogatszych w interesujące brzmienie.

Panowie szybko jednak nadrabiają ten muzyczny niedosyt. Kolejna piosenka bowiem – Freedom – niesie za sobą ogromną dawkę pozytywnej energii, wprowadzając słuchacza w pozytywny nastrój. Powracają dęciaki, pianino i rozczulający, młodzieńczy głos George’a. PS. Warto zapoznać się z klipem do utworu, zawierającym ujęcia z podróży duetu do Chin. Co w tym takiego wyjątkowego? Był to przełomowy wyjazd w historii muzyki. Andrew i George byli bowiem pierwszymi muzykami pop z zachodu, którzy zagrali koncerty w tym państwie.

If You Were There momentalnie budzi u mnie skojarzenie z twórczością Michaela Jacksona, szczególnie z okresu albumu Off The Wall. Na każdym poziomie – wokalnym, instrumentalnym, lirycznym – ścieżkę przepełnia swoboda, lekkość, naturalność. Rytmiczna, radosna melodia pozostaje w słuchaczu na długo po wysłuchaniu utworu! Pozytywny nastrój dodatkowo umacnia kolejna kompozycja  – Credit Card Baby. Panowie serwują nam tu urozmaicone brzmienie instrumentów, w którym uwagę zwraca m.in. wciągająca do zabawy, bardzo chwytliwa rytmika perkusji oraz świetny tekst, w którym George kieruje tym razem kąśliwe słowa w kierunku zachłannej partnerki: „You can have my credit card baby / But keep your red hot fingers off of my heart, lady”. To zdecydowanie mógł być kolejny singiel z albumu!

Wydawnictwo z 1984 roku zamyka legendarna już ballada – Careless Whisper. Choć pojawiła się na krążku Wham!, tak naprawdę była pierwszy przełomowym hitem George’a jako solisty. Opowiadający o poczuciu winy po zdradzie utwór, zapadł słuchaczom w pamięci, w dużej mierze dzięki jednej z najpopularniejszych solówek saksofonowych w historii muzyki.

Make It Big jest albumem niewątpliwie ponadczasowym. Po ponad 30 latach od premiery wciąż zachwyca, momentami porywając do szalonej zabawy, a chwilami wzbudzając w słuchaczu poruszenie. Na czele jego sukcesu stoi oczywiście wokal George’a Michaela, którego uważa się, nie bez powodu, za jednego z najlepszych wokalistów muzyki pop wszechczasów.

Płyta ta niesie za sobą pewnego rodzaju niesamowity klimat, którego tak często brakuje wielu słuchaczom we współczesnych utworach. Miejmy nadzieję, że jeszcze przez wiele lat pozostanie wydawnictwem docenianym i niezapomnianym.

Exit mobile version