The Beatles to niewątpliwie najbardziej kultowy zespół minionego stulecia, cieszący się największą ilością sprzedanych płyt i wieloma osiągniętymi rekordami. Słynna Czwórka z Liverpoolu – John Lennon, Paul McCartney, George Harrison i Ringo Starr – była prawdziwą fabryką ponadczasowych przebojów, które do dziś łączą pokolenia i są uwielbiane przez nowe generacje słuchaczy. W 1969 roku Beatlesi wydali soundtrack do filmu Yellow Submarine.
Yellow Submarine to już czwarta pozycja w filmowym dorobku zespołu, obok takich ponadczasowych produkcji jak A Hard Day’s Night, Magic Mystery Tour czy Help!. Stworzona przez kanadyjskiego reżysera George’a Dunninga opowieść o krainie Pepperland okazała się przełomem w zakresie animacji filmowej, a Beatlesi, którzy trochę niechętnie wzięli udział w projekcie, na pewno nie pożałowali tej decyzji. Produkcja to dzieło przepełnione pozytywną energią i charakterystyczną tamtemu okresowi psychodelią. Zanurzając się w wykreowanym przez twórców świecie, widz szybko przekonuje się, że w żółtej łodzi podwodnej nie ma hamulców.
Tak jak w przypadku A Hard Day’s Night, w Yellow Submarine kompozycjami zajął się George Martin, producent i aranżer większości dzieł Beatlesów. Kompozytor swoją twórczością zajął całą stronę B wydawnictwa, umieszczając na albumie aż sześć autorskich utworów. Poprzednią szóstką zajęli się Beatlesi. Całość została przyjęta dosyć sceptycznie – na wydawnictwie pojawiły się wydane już wcześniej Yellow Submarine oraz All You Need Is Love, a cztery pozostałe to po prostu odrzuty z wcześniejszych sesji nagraniowych. Cóż, jak na odgrzewane kotlety – Żuczkom z Liverpoolu poszło zadziwiająco dobrze.
Utworem otwierającym album jest oczywiście samo Yellow Submarine, kawałek, który okazał się ponadczasowym przebojem na światową skalę. Piosenka po raz pierwszy ukazała się na longplay’u Revolver w 1966 roku. Paul McCartney, pytany o znaczenie utworu odpowiedział, że ,,próbowali jedynie napisać piosenkę dla dzieci”. Melodię szybko przejęli działacze ruchu antywojennego, sprzeciwiającego się amerykańskim wojnom. Parafraza chwytliwego refrenu stała się również hasłem podczas brytyjskich strajków. Ciekawostką jest, że zamiast Johna czy Paula, utwór został zaśpiewany przez perkusistę Ringo Starra.
Następną pozycją jest Only A Northen Song. Zarówno ona, jak i późniejsze It’s All to Much to pozycje stworzone przez George’a Harrisona. Ta pierwsza to kompozycja stworzona z elektrycznych organów, orientalnych dzwoneczków i eksperymentalnych dźwięków trąbki. Druga zaś to gitarowa perełka o rytmicznej, zapadającej w pamięć melodii, tu również nie zabrakło ciekawych rozwiązań brzmieniowych. Myślę, że tym razem to właśnie pozycje jednego z najlepszych gitarzystów w historii są najciekawszymi utworami wydawnictwa. Warto zwrócić uwagę również na All Together Now. Zainspirowany musicalami utwór autorstwa Paula McCartney’a to bardzo prosta i wpadająca w ucho kompozycja. Ostatnim kawałkiem w beatles’owej części albumu jest ponadczasowy przebój, jeden z najbardziej rozpoznawalnych kawałków Czwórki i jeden z hipisowskich hymnów, All You Need Is Love. Nie ukrywam, że jest to jedna z moich ulubionych piosenek Beatlesów w ogóle. Świetnie skomponowana melodia i doskonały tekst autorstwa Johna Lennona tworzą dzieło, które potrafi zanucić nawet ktoś niezaznajomiony z dziełami The Beatles. Piosenka niesie w sobie przesłanie, przekonując, że najważniejszym co mamy i jedynym czego potrzebujemy jest właśnie miłość.
Po ucichnięciu dźwięków wspomnianego przeboju, przychodzi czas na kompozycje Martina. To właśnie te orkiestrowe melodie stanowią ścieżkę dźwiękową filmu. Pierwsza skryła się pod tytułem Pepperland, słowo pochodzi od najpopularniejszego albumu Beatlesów – Sgt. Pepper’s Lonley Hearts Club Band. To lekka melodia o uroczym brzmieniu, doskonale obrazująca podwodną krainę Pepperland zamieszkiwaną przez animowane postacie. W trzech następnych utworach otaczające je morze stało się motywem przewodnim. Na ścieżce dźwiękowej pojawił się pełen eksperymentów tryptyk składający się z utworów Sea of Time, Sea of Holes i Sea Of Monsters. W pierwszym z nich znowu możemy usłyszeć orientalne brzmienia i delikatne dzwoneczki – czyżby świadczące o wpływie George’a Harrisona, który nie ukrywał swojej fascynacji indyjską kulturą? March Of The Meanies to z kolei pełna rosnącego napięcia ilustracja zmagań bohaterów ze Wstręciuchami, będącymi głównym antagonistą w produkcji. Skupiona na smyczkach i perkusyjnych uderzeniach świetnie oddaje klimat animowanego dzieła. Martin bardzo dobrze poradził sobie z powierzonym mu zadaniem, cała muzyka umieszczona na wydawnictwie doskonale ze sobą współgra i stanowi przyjemną w odbiorze całość.
Album Yellow Submarine nie jest najlepszym dziełem The Beatles. Słuchając, da się zauważyć efekty niedopracowania oraz niedużego zaangażowania zespołu w produkcję. Myślę jednak, że przy odbieraniu tego albumu nie powinniśmy kierować się porównaniami do wcześniejszych, pełnoprawnych wydawnictw grupy. Soundtrack do Yellow Submarine to przecież tylko poboczny projekt, któremu Brytyjczycy nie poświęcili aż tyle serca co swoim wcześniejszym, pełnoprawnym wydawnictwom. Utwory na nim umieszczone są jednak jak zwykle bardzo przyjemne w odbiorze i zachęcają słuchaczy do częstych powrotów. Jeśli nie z samego uwielbienia dla tej muzyki, to chociaż z sentymentu do całej produkcji, która w błyskawicznym tempie stała się kultowa. Kto bowiem nie potrafi zanucić piosenki o żółtej łodzi podwodnej?

