3 marca minęło dokładnie 20 lat, odkąd ceniona wokalistka Katarzyna Nosowska wydała drugi solowy album Milena. Album, który w 1998 roku z pewnością był czymś niestandardowym i wyjątkowym. Jedno jest pewne- Milena po 20 latach nie jest zakurzonym reliktem, do którego się nie wraca.
Po raz pierwszy usłyszałam album w drugiej klasie gimnazjum. Był to okres wzmożonej fascynacji twórczością Katarzyny Nosowskiej i zespołem HEY. Jako dziewczynka o łagodnym okresie buntu nieśmiało nuciłam Milena to dziwka, a teledysk do utworu Zoil stał się najczęściej odtwarzanym video na mojej playliście. Traktowałam płytę jako coś wyjątkowego. W końcu wcześniejszy album Puk.Puk jest całkowicie inny. Byłam zafascynowana dźwiękiem, za który odpowiedzialny jest Andrzej Smolik. Wtedy nie miało dla mnie znaczenia, że liryczna Kasia poszła w innym kierunku, bo wydeptana droga okazała się tą dobrą. Na płycie nie ma niczego za mało, ani za dużo, wszystko dopracowane jest od a do z.
Z perspektywy czasu postrzegam jednak ten album nieco inaczej. Nie jestem już nastolatką, która kupuje wszystko, co artysta zaserwuje słuchaczowi. Zmieniło się wiele. Z pewnością bardziej rozumiem przekaz słów Nosowskiej. Nie jest to puste śpiewanie, a niekiedy współodczuwanie wraz z nią- czas i doświadczenia życiowe kształtują. Nadal jednak czuję ten mrok i tajemniczość w każdej piosence. Kiedyś namiętnie wręcz katowałam Milenę. Obecnie nie ma dla mnie znaczenia. Jest to fajny utwór do pośpiewania na koncercie, choć oczywiście przekaz nie stracił na ważności. Ostatnio premierę miał singiel Ja pas!. Od razu skojarzył mi się z utworem Nie mów(I), którego tematyka silnie nawiązuje do nowej kreacji wokalistki. Jak widać, mimo upływu czasu- tematyka pozostaje. Gdybym miała wybrać najważniejszy utwór na tej płycie, z pewnością powiedziałabym, że pierwsze miejsce zajmuje Ani Mru Mru ze względu na ironiczny przekaz. Nosowska pokazała, że nie trzeba wcale wyć, by przekazać emocje. Bardzo lubię też utwór Co miesiąc, w którym mistrzowsko użyto metafory.
Poza niepokojem, dostrzegam mimo wszystko liryczność tekstów. I właśnie ten przymiotnik sprawia, że mam taki sentyment i miłość do wcześniejszej twórczości Artystki. Porusza mnie metaforyczność i wbrew pozorom- spokój, który można można usłyszeć. W końcu Nosowska to mistrzyni słowa, przejdźmy przez najważniejsze myśli zawarte w utworach na tej płycie: Gdy odkochasz się ja zakocham cię. Na powrót i na przekór, czy nie masz wrażenia, że świat nam podupadł na zdrowiu? tu podkasłuje, a w innych kilku miejscach krwawi,Nie pytaj mnie ja na prawdę nie wiem, Co się wydarzy gdy przyjdzie nam zamknąć powieki na wieki, I tym razem się udało, znów zakwitłam na czerwono. Wymieniać można długo, bo w każdym utworze znajdzie się coś, co złapie za serce.
Milena to dobry i dojrzały album, który kiedyś z pewnością był rewolucyjny i budził mieszane uczucia. Obecnie po 20 latach z pewnością nikogo nie szokuje. Nie wracam do niego często, kiedy na przykład słucham muzyki w drodze, ale zdarza się, że wsadzam kasetę do discmana i słucham przed snem. Powrót do takich albumów niesie wiele wspomnień i pokazuje, jak człowiek się zmienia. Uważam, że znamiona czasu niemu. zmieniły i nie obniżyły wartości tego albumu. Katarzyna Nosowska jest świadoma swojej twórczości i do tego momentu w pełni jej ufam. Do jesieni.

