Site icon All About Music

Throwback Review: Monika Brodka- Album (2004), recenzja Nikoli Niny Skopowskiej

Jeśli nie słyszałeś nigdy o muzyce Moniki Brodki, to straciłeś bardzo dużo dobrej muzyki. Jednak nie każdy wie, że aktualna ikona polskiej muzyki alternatywnej, swoje początki miała w 2004 roku… I do tego jako artystka muzyki popularnej.

Od wielu lat Brodka króluje na polskim (i nie tylko) rynku muzycznym. Nie ma drugiej tak kreatywnej i twórczej osoby, a przez wiele lat swojej działalności swój image zmieniała wielokrotnie. Zdecydowanie nieprzewidywalna, ale na szczęście ta cecha w jej przypadku jest bardzo pozytywna. Kiedy już się myśli, że może niczym zadziwić publiczność, ona udawania, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. To wszystko jest widoczne w jej twórczości, a przede wszystkim w jej albumach.

Nie każdy wie, ale wokalistka swój debiutancki album wydała mając 16 lat zaraz po wygranej w programie Idol. Jak na bardo młodą artystkę, jej twórczość bardzo została bardzo doceniona w Polsce. Mimo że jej ostatnie projekty są w zupełnie innym klimacie, zapytana jak wspomina swój debiut odpowiada „Na moją twórczość z początków kariery patrzę z dużą dozą sentymentu. Mam wrażenie, że ta moja droga była w sumie całkiem naturalna, taka, która doprowadziła mnie do tego, gdzie jestem tutaj, a w tym miejscu, gdzie jestem, jest mi bardzo dobrze i jestem szalenie szczęśliwa „.

Można powiedzieć, że album sam w sobie przeszedł do klasyków. Krążek ten oprócz niesamowicie popularnych piosenek po polsku, takich jak: Ten, Dziewczyna Mojego Chłopaka, Miałeś być, czy Nazwij Go Jak Chcesz, zawiera również covery kultowych piosenek zza oceanu m.in.: Help Me Make It Through The Night (który otwiera całą płytę), Libertango, It Ain’t Over Til Is Over oraz Thay Say I’m Different. Faktem, który wpłynął na rozsławienie Moniki poza granicami kraju jest jej autorska piosenka w języku angielskim pod tytułem Spining Wheel, co jest unikatowe jeśli popatrzy się na polskie albumy z tamtego okresu.

Nawet jeśli w 2004 roku miało się niewiele lat, to tego hitu nie da się nie znać. Ten, czyli jeden z dwóch singli promujących Album, stał się całkowitym hitem i bombardował stacje radiowe. Można go wciąż usłyszeć jadąc autem czy w miejscach publicznych, ponieważ stał się on w pewnym sensie klasykiem. Jest to jeden z bardziej sentymentalnych utworów, które do końca życia będą mi się kojarzyły z dzieciństwem i Eską lecącą w dużym pokoju. Można by mu teraz zarzucić, że jego tekst jest za krótki, albo że melodia zbyt banalna, ale trzeba przyznać, że w ten sposób kiedyś tworzyło hity, którym Ten bez wątpienia był.

Można podobnie powiedzieć o drugim singlu Miałeś Być. Początek piosenki wręcz przerysowany, a melodia całkowicie oderwana od klimatu piosenki. Teledysk przypominający trailer niskobudżetowego filmu akcji i kolejny tekst złożony z jednej zwrotki, ale ile to ma w sobie uroku. Choć patrząc z perspektywy czasu wydaje się to być wręcz komiczne, to 15 lat temu była to jedna z najbardziej popularnych piosenek w Polsce.

Album nie można nazwać ponadczasowym pod względem formy, nie ma innowacyjnych rozwiązań, a z piosnek bije wręcz dziecinność młodej wokalistki, to dla wielu (jak i dla mnie) ma on niesamowitą wartość sentymentalną. Wszyscy znają te teksty, a puszczane w radiu wzbudzają wyjątkową nostalgię, a co najważniejsze: dzięki temu albumowi 15 lat temu karierę rozpoczęła karierę jedna z najzdolniejszych wokalistek w Polsce.

Exit mobile version