Site icon All About Music

Throwback Review: Marina And The Diamonds – The Family Jewels (2010), recenzja Pawła Markiewicza

Dziś cofamy się do 2010 roku. To wtedy, z każdego zakątka ziemi, można było zaobserwować najdłuższe zaćmienie słońca w tym tysiącleciu. Z każdego zakątka ziemi można było także odsłuchiwać debiutancki album Mariny And The Diamonds – „The Family Jewels”, który w pamięci słuchaczy zapisał się jako materiał ikoniczny – każdy prawdziwy fan musi znać chociażby tekst do „Hollywood” czy „Oh No!”.

Nikt nie spodziewał się, że Marina Diamandis przetrwa dłużej niż jeden sezon. Na scenę muzyczną weszła niczym niewyróżniająca się brunetka, która oprócz specyficznego i wyjątkowego głosu nie miała nic do zaoferowania. Zwyczajna dziewczyna z Wielkiej Brytanii. Tak przynajmniej wszystkim się wydawało. Wraz z Ellie Goulding zdecydowały się uderzyć w pop z zabarwieniem alternatywnym.

The Family Jewels to dawka ikonicznych tekstów, które niosą się do dziś. One mają w sobie coś wyjątkowego. Taką prostotę przekazu, zamknięta w dość nietypowych i niebanalnych ramach. Lekka groteska miesza się z rzeczywistością. Porusza ważne problemy w sposób humorystyczny. To wyjątkowa zdolność tworzenia tekstów, którą Marina And The Diamonds zachowała do dziś (czego nie można powiedzieć o jej diamentach). Ważne tematy poruszane są w sposób rozrywkowy, trochę metaforyczny, ale niezbyt angażujący słuchacza do interpretacji. Artystka aktualnie podąża innymi klimatami muzycznymi, ale jej pióro wciąż pozostało niezmienne. Potrzebujecie piosenek o byciu wyrzutkiem, nienawiści do typowych dziewczyn, o presji społecznej lub o posiadaniu uczuć? Ten wachlarz jakże aktualnych tematów składa się na ponadczasowe TFJ.

A fat security making place for me
Soon as I touch down in old L.A
He said, „Oh, my god, you look just like Shakira
No, no, you’re Catherine Zeta!”
„Actually, my name’s Marina”

Przy tworzeniu pierwszego muzycznego dziecka nie było mowy o dźwiękach komputerowych. Wszystkie kompozycje zebrane na The Family Jewels zostały nagrane za pomocą instrumentów żywych. Piosenki też nie mają charakteru i klimatu wpisanego w pierwsze dziesięciolecie XXI wieku. To jest muzyka świeża, ponadczasowa, która nigdy nie zostanie upchnięta w ramy danej epoki. Nigdy też się nie zestarzeje, co czyni ją nieśmiertelną.

W The Family Jewels słychać amatorszczyzne i słychać tez taniość produkcji. Słuchasz płyty, słuchasz wybranego utworu i masz wrażenie, że on w pewnym momencie się rozpadnie. Każdy instrument gra we własnym tempie, bez harmonii i większego zamysłu. Ten eklektyzm ma swój urok i klimat. Dobrze wpisuje się w kąśliwe i zdystansowane teksty. Całość w ryzach trzyma tylko anielski, mocny głos Mariny, którym tutaj jeszcze mocno się bawiła. Jest sporo wokaliz, lekkomyślności i luzu. Dziś jest już profesjonalnie. Wszystko ma swoje miejsce. Pierwszy krążek ma tę frywolność, brak jakiegokolwiek przymusu i presji ze strony wytwórni oraz otoczenia, w kestii tego jaki kształt, i jakie barwy ma nabrać wydawnictwo.

Przyjemnie też słuchać, jak podczas próby przebicia się do szerokiego grona słuchaczy i wpisania się w kanony piosenek, które mają potencjalną szansę niesienia się w przestrzeń, Marina Diamandis powplatała tam elementy alternatywne, które równolegle były elementami charakterystycznymi dla Niej. The Family Jewels nie można nazwać stricte płytą komercyjną. To trochę taka ambiwalencja pomiędzy tym czy iść w czystą sprzedaż, milionowe nakłady sprzedanych albumów i wyprzedane koncerty, czy wytoczyć własny kierunek, własną ścieżkę, która nie zagwarantuje przełożenia materiału na duże liczby.

Marina And The Diamonds wraz z zespołem zrobiła dobrą robotę jak na debiutujących artystów. Słychać, że podczas pracy błądziła we mgle. The Family Jewels, jak wspominałem wyżej, jest albumem spójnym w kwestii klimatu samego wydawnictwa, ale mocno eklektycznym i rozlazłym w konstrukcji oraz produkcji poszczególnych kawałków. To również na tym krążku jest największy współczynnik ikonicznych piosenek, które zawsze rozgrzeją publiczość na dużych festiwalach muzycznych.

Exit mobile version