Site icon All About Music

Three Days Grace – Outsider (2018), recenzja Weroniki Oszajcy

Muzykę przełomu lat 90. i nowego tysiąclecia można scharakteryzować na wiele sposobów. Wspominając jej dorobek, ciężko nie wrócić myślami do nowej fali rock’n’rolla. To wtedy scenę muzyczną zalał ogrom zarówno alternatywnych, jak i nu-rockowych, agresywnych brzmień, reprezentowanych przez takie zespoły jak Korn, Linkin Park czy System of a Down. Wtedy również zebrała się kanadyjska, post-grunge’owa grupa Three Days Grace, podbijając listy przebojów kawałkiem Everything I Hate About You. 9 marca 2018 roku Kanadyjczycy powrócili z albumem Outsider.

Los Three Days Grace wisiał na włosku, gdy w 2013 roku ze współpracy zrezygnował lider i wokalista zespołu Adam Gontier. Nie przesądziło to jednak o jego rozpadzie – nowym frontmanem został brat dotychczasowego basisty, Matt Walst, a grupa śmiało ruszyła do dalszej pracy. Wydany w tym miesiącu album jest już drugim longplayem w zmienionym składzie. Tradycyjnie muzycy wniknęli w mroczną ludzką naturę, skupiając się na takich zagadnieniach jak osamotnienie, bunt czy problemy psychiczne. Wydawnictwo zaczyna się od dynamicznego, wzbogaconego elektronicznymi elementami Right Left Wrong, a następnie płynnie rozpoczyna się singiel The Mountain. Piosenka opowiada o codziennej walce nie tylko z otaczającą rzeczywistością, ale również z samym sobą. Ukazuje trudność jaka czasem towarzyszy człowiekowi przy zwykłym wstawaniu z łóżka.

Już zwracając uwagę na tytuł nie trudno zauważyć, że album skupia się na problematyce odosobnienia. Kawałek I am an Outsider doskonale oddaje myśli, kierujące ludźmi trzymającymi się na uboczu. Jest manifestem osoby, która polubiła życie w samotności i przyzwyczaiła się do niego. Mimo zachowywanej spójności, fani gitary elektrycznej nie będą zawiedzeni – wykonawcy zadbali o brak jednostajności i zastosowali różne instrumentalne sztuczki. Uwagę słuchacza przyciągnie również agresywna, przepełniona złością piosenka Me Against You, z którą doskonale utożsami się osoba walcząca z uzależnieniem lub chorobą psychiczną. Walst powoli recytuje zwrotki, dodając kawałkowi buntowniczego charakteru. Zmęczone uszy odbiorcy znajdą ukojenie, gdy nadejdzie czas na pełną niepokoju piosenkę Love Me Or Leave Me. Jednak już niedługo album znowu nabierze tempa w świetnie zaczynającym się Strange Days i utrzyma je aż do ostatniej minuty.

Oprócz problemu samotności, przez wydawnictwo nieprzerwanie przewija się również temat uzależnień. Znajdziemy go między innymi w Chasing The First Time, gdzie Walst śpiewa o szybkim stylu życia, oddając klimat pokoi hotelowych i pogoni za kolejną działką niszczących środków odurzających. Ostatnim kawałkiem jest The Abyss, podsumowujące wszystkie myśli i problemy zawarte na albumie, kierujące bohatera na krawędź przepaści. Piosenka nie jest jedynie zamknięciem wydawnictwa, ale również podsumowaniem jego treści. Stanowi pewnego rodzaju morał dla odbiorcy, twórcy pokazują, że droga poprzez autodestrukcję i zaburzenia psychiczne prowadzi do spotkania z krawędzią. Tylko od woli walki człowieka zależy, czy runie w przepaść, czy pokona swoje własne demony. Osoba zmagająca się z takimi trudnościami nie może dać za wygraną i poddać się problemom, mimo trudnościom musi codziennie walczyć, nie tylko z chorobą i problemami, ale przede wszystkim z samym sobą.

Kanadyjska grupa nie odeszła od utartego przed laty schematu. Wciąż sięgają po tę samą tematykę oraz te same dźwięki, a jedyną widoczną zmianą jest zmieniony wokal prowadzący. Mimo że ciężko wyprzeć z pamięci charakterystyczny wokal Gontiera, trzeba oddać sprawiedliwość Walstowi – dobrze sprawdził się w roli nowego frontmana. Outsider nie stanowi przełomu w twórczości grupy, jednak uważam, że stali fani nie będą zawiedzeni. Muzycy nie boją się sięgać po trudne tematy, poruszać bolesnych dla ludzi zagadnień i sięgać w głąb psychiki zniszczonego przez życie człowieka. Nic dziwnego, że Three Days Grace plasuje się w czołówce młodych zespołów grających alternatywnego rocka – nie stronią od tematów znanych przez wielu ich fanów z autopsji. Album Outsider to świetna pozycja dla każdego lubującego się w solidnym, gitarowym graniu.

Exit mobile version