Site icon All About Music

The Who – WHO (2019), recenzja Wojtka Chabera

The Who nagrali prawdopodobnie swój ostatni album i choć muzycznie wciąż są w świetnej formie, brzmią jakby na niczym już im nie zależało.

Mam to gdzieś. Wiem, że i tak będziecie nienawidzić tę piosenkę

Takim wersem piosenki All This Music Must Fade zaczyna się album legend rocka. I niestety wydaje się dobrze oddawać nastawienie jakie muzyczny duet ma do muzyki w ogóle. Na początku było ich czterech i szybko stali się jednym z najpopularniejszych zespołów lat 60. i 70. stając się idolami, zwłaszcza dla modsów. Dziś został już tylko Pete Townshend i Roger Daltrey, dla których jakikolwiek kontakt ze sobą zdaje się być największą karą. Cud, że w ogóle ten album powstał, gdyż panowie prawie ze sobą nie rozmawiają, a podczas nagrywania WHO nie spotkali się w studiu ani razu.

The Who – All This Music Must Fade

Muzycznie nie da się pomylić tej płyty z nikim innym. To dość nowoczesne nawiązanie do twórczości z lat 70. podane w formie, która na pewno ucieszy starych fanów. Chociaż akurat ich satysfakcją nikt się nie przejmował. Autorem niemal wszystkich tekstów jest Pete Townshend z wyjątkiem Break The News, który napisał Simon, jego młodszy brat. Teksty, nieco ironiczne, z dużym dystansem do siebie i świata, są wyraźnie dziełem doświadczonego człowieka, który swojej starości nie tylko się nie wstydzi i nie stara przed nią uciec, ale wręcz ostentacyjnie jest z niej dumny. To swego rodzaju trawestacja słynnej ostatnio frazy „Ok, boomer”, Townshend mówi nam „Ok, millennial”, a jednocześnie ma świadomość, że niewielu już pewnie go usłyszy.

The Who – Ball and Chain

Z jednej strony ma się wrażenie, że The Who nie zamierzają odchodzić na emeryturę, ale z drugiej, nic nie wskazuje na kontynuację. Poziomem artystycznym niemalże dorównują takim wydawnictwom jak Quadrophenia czy The Who By Numbers i szkoda byłoby już kończyć, ale kiedy, jak nie teraz i w takim stylu? Lepsze to niż opowiadanie bzdur takich, jak ostatnio Townshend w wywiadzie dla Rolling Stone’a, kiedy powiedział o nieżyjących muzykach The Who – Keithie Moonie i Johnie Entwistle’u:

Dzięki Bogu, że ich już nie ma. Kurewsko trudno się z nimi grało.

Później przeprosił, ale to nie pierwszy taki wyskok. Kilkanaście lat temu oskarżono go o wchodzenie na strony internetowe z dziecięcą pedofilią. W wydanych potem wspomnieniach przyznał, że medialny lincz doprowadził go prawie do samobójstwa. Townshend zdecydowanie lepiej brzmi, kiedy wypowiada się muzyką i ta płyta dobitnie to pokazuje. Tak bardzo inna od poprzedniej płyty, WHO byłaby doskonałym zwieńczeniem kariery jednego z najważniejszych zespołów muzyki rockowej.

Exit mobile version