The Strokes powracają po siedmioletniej przerwie z The New Abnormal, płytą solidną i nic więcej.
Nigdy jakoś szczególnie nie zachwycałem się tym zespołem. Oczywiście, doceniam ich debiutancki Is This It, post-punkowy klasyk, który znają nawet mniej wyrobieni słuchacze. Mocno różnili się od rockowych kapel początków XXI w., znanych z bardzo głośnych, krzyczących wręcz kawałków. I nie wzbudzali zbyt wielkiej sympatii. Właściwie modne było nie lubić Strokes’ów i to nie tylko z czysto muzycznych powodów. Innowatorami też nie byli, a nawiązania do innych kapel od razu rzucały się w oczy. Nie inaczej jest na tej płycie, kiedy miejscami zdolności mimetyczne Casablancasa i spółki przykrywają ich twórcze umiejętności, z których chyba nie chciało im się skorzystać.
Fajnie się zaczyna, The Adults Are Talking to przyjemny, rytmiczny utwór z nutką rebelii w warstwie lirycznej przeciwko możnym tego świata. W kolejnym utworze nastrój zmienia się diametralnie i w Selfless otrzymujemy bardziej melancholijne brzmienie z tekstem traktującym o relacjach międzyludzkich. Na pierwszy plan wysuwa się wokal Casablancasa, przechodzący często w charakterystyczny falset. Bad Decisions, singiel zapowiadający The New Abnormal, to utwór zbyt podobny do Dancing With Myself Billy’ego Idola, by spać spokojnie.
Druga połówka 45-minutowej jest już trochę słabsza, mamy tu więcej syntezatorów, nawiązujących do lat 80. Znowu można się doszukiwać mocnych „inspiracji” w Eternal Summer do The Psychedelic Furs. Sample utworu The Ghost In You słyszalne są aż nadto. Oczywiście nic w tym złego, ale słabo skrywana tendencja Strokes’ów do naśladowania innych nie tworzy wokół nich aury świeżego powiewu w muzyce rockowej. Ta płyta z resztą nie nosi w sobie ambicji nowego otwarcia, mimo tego, że jej produkcji podjął się sam Rick Rubin. Nie ma w niej żadnego ryzyka, raczej odgrzewany kotlet, ani smaczny, ani niesmaczny, raczej przeciętny. Szybko skonsumowany i jeszcze szybciej zapomniany.
To będzie absurdalne co napiszę, ale z tego wszystkiego w The New Abnormal najbardziej ponad przeciętność wybija się okładka. Bird on Money neoekspresjonisty Jean-Michela Basquiata to doskonały przykład sztuki opartej na silnych emocjach, czasami agresywnej, ale zawsze żywej i spontanicznej. Tego zabrakło The Strokes, choć Casablancas chyba wyjątkowo starał się najbardziej z pozostałych członków zespołu, operując głosem na wielu rejestrach.
The New Abnormal nie ma w sobie żadnego hitowego utworu i, choć spójny jako całość, nie wybija się niczym szczególnym. Pozwala The Strokes uznać powrót po kilku latach za dość udany, ale na pewno nie spektakularny. Być może członkowie zespołu, zaangażowani w poboczne projekty, nie mają w sobie wystarczającej pasji i determinacji, by nawiązać do sukcesów z początku wieku za sprawą Is This It. A może potrzebują jeszcze trochę czasu, żeby zdefiniować siebie i swoją muzykę na nowo. Fani nie będą zawiedzeni nowym krążkiem, ale o fanfary i przywrócenie dawnego blasku, Casablancas i spółka muszą się bardziej postarać.

