Site icon All About Music

The Piano Guys – Christmas Together (2017), recenzja Zuzanny Rubaszewskiej

W okresie przedświątecznym wielu artystów prezentuje nam nowe albumy, nawiązujące oczywiście do klimatu i atmosfery gwiazdkowej. I The Piano Guys nie postąpili inaczej. Wydali swój drugi świąteczny krążek, z dwoma oryginalnymi utworami. Jak całość komponuje się w stylistyce, która jest znakiem rozpoznawczym grupy? I czy Christmas Together jest lepsze od swojego poprzednika A Family Christmas?

The Piano Guys to zespół do którego zawsze miałam ogromy szacunek i słabość. Nie ma bowiem nic lepszego niż mężczyźni grający na twoich ulubionych instrumentach i tworzący świetną muzykę, nieco w klimacie klasycznym. Dlatego też na wydanie nowego krążka bardzo czekałam. Ostatnia świąteczna płyta zespołu ujęła mnie swoją prostota i urokiem. I miałam nadzieje, że z Christmas Together będzie podobnie.

Krążek to zbiór najpopularniejszych angielskich piosenek świątecznych, zarówno tych tradycyjnych jaki i nowszych. Znajdziemy tu takie klasyki jak Mary Did You Know?, Hark! The Herald Angels Sing, Little Drummer Boy, O Holy Night czy Silent Night. Panowie uraczyli nas również dwoma nowymi utworami – The Manger i The Sweetest Thing (gościnnie Craig Aven, który jest również autorem piosenki).

Czy oryginalne kawałki to najlepszy punkt albumu? Trudno powiedzieć. I tak i nie. The Sweetest Thing to niezwykle poruszający utwór (świetnie, że zamyka całe wydawnictwo). Dramatyzm tekstu dopełnia świetny głos wokalisty i autora – Craiga Avena i genialnie wpasowująca się muzyka. Sam Aven utwór napisał, by uczcić pamięć córki jednego z członków The Piano Guys – Jona Schmidta, która zmarła w zeszłym roku w wieku zaledwie 21 lat.

“I’m not gonna lie.                                                                                                Christmas really hurts this time (…).                                                                              Tears fill my eyes.                                                                                                        The memories flood my mind (…).                                                                                  It gives me hope and joy as I remember where you are.                                                  You’re with the Son of God.                                                                                            You’re with the Prince of Peace.”

Przechodząc do drugiego, oryginalnego utworu,The Manger, jest on dla mnie lekkim rozczarowaniem. Choć melodia to prawdziwa uczta dla uszu, to po The Piano Guys spodziewałam się po prostu więcej. Słuchając tego kawałka, mam wrażenie jakbym gdzieś kiedyś w twórczości grupy słyszała podobną kompozycję.

Jeśli chodzi o aranżacje ‘starych’ piosenek to zdecydowana większość z nich jest bardzo dobrze przemyślana (mash-upy świetnie zaplanowane). Brak tu jednak świeżości i lekkości, wszystko jest ciężkie. Jest to niestety tez wynik stylu jaki wybrali sobie panowie. Ze wszystkich utworów szczególnie nie leży mi Silent Night, Holy Night. Nie dlatego, że nie lubię tej piosenki, ja wręcz ją uwielbiam! Wydaje mi się tu zmarnowanym potencjałem, który przy doborze odpowiedniego wokalisty (przykro mi panie Plácido Domingo) i zrezygnowaniu z chóru, byłoby jednym z najjaśniejszych punktów na płycie.

https://www.youtube.com/watch?v=WGHUmpUu7Gw

Świąteczny album The Piano Guys z pewnością zawiera muzykę świetną jakościowo, bardzo dopracowaną i dopieszczoną. Jednak po przesłuchaniu całości czuję pewne zmęczenie. Głębokie fortepianowe i wiolonczelowe dźwięki i klasyczna stylistyka to charakterystyczne cechy zespołu, które nie do końca sprawdzają się w klimatach świątecznych. W tym okresie, przynajmniej ja, potrzebuję pewnej lekkości, której niestety na Christmas Together nie ma. Wręcz przeciwnie, album jest przyciężki. Stoi też w opozycji do poprzedniego – A Family Christmas, który mimo utrzymania w stylistyce The Piano Guys miał w sobie wiele świeżości. Dlatego też przygotowując się do świąt lepiej sięgnąć po poprzedni krążek zespołu lub po wydawnictwa innych artystów, gdyż Christmas Together, choć pozornie bardzo dobry, nie rozbudzi w was świątecznego nastroju, a chyba właśnie to jest najważniejsze.

Exit mobile version