Site icon All About Music

VA – Music from Baz Luhrmann’s Film The Great Gatsby (2013), recenzja Łukasza Mantiuk

Okładka Deluxe

Soundtrack do The Great Gatsby to bardzo dziwne stworzenie. Z jednej strony nijak ma się do filmu, z drugie strony wywołuje równe zainteresowanie co sam obraz Bazza Luhrmanna. Filmu jeszcze nie widziałem, jednak soundtrack wielbię.

The Great Jay-Z

Za to co, i kto znajdzie się na krążku odpowiadał sam Jay-Z. Wybrał on samą śmietankę artystów. Jednak jego wybór była na tyle rozważny, że wszystkie utwory są w tym samym duchu lat 20. Mimo, że mamy tutaj kawałki elektroniczne, kawałki hip hopowe czy połączenia soulu, jazzu i orkiestry, to wszystko wciąż brzmi niesamowicie spójnie. Nawet okropne A Little Party Never Killed Nobody Fergie czy Bang Bang will.i.ama w jakiś dziwaczny sposób wpasowuje się w klimat całego albumu.

Can’t Repeat the Past?

Na krążku tym znalazłem sobie cztery utwory, które są dla mnie best of best. To, że nazwiska tam będą, wiedziałem, a czwarte było dla mnie zaskoczeniem. Po pierwsze, pretendent do utworu roku: Over the Love genialnej Florence and the Machine. Ten utwór jest magiczny. Ten utwór jest niesamowity. Ten utwór jest nieziemski. Podoba mi się również jego druga wersja – Over the Love (of You) w remiksie SBTRKT. Drugi  utwór, który dotarł do mnie dopiero po pewnym czasie to Kill and Run przegenialnej Sii. W końcu artystka zostawiła coś dobrego dla siebie, nie tylko dla innych artystów. Podium dopełnia Young and Beautiful Lany Del Rey. Kawałek jest raczej w stylistyce artystki, jednak przypadł mi do gustu. Idealnie komponuje się ze wspomnianą wcześniej dwójką.

Zaskoczeniem dla mniej jest utwór Love Is Blindness. Nie znam twórczości Jacka White’a, zapoznałem się może z dwoma czy trzema utworami i nie przypadły mi one do gustu. Kojarzę go jedynie z Another Way to Die z Alicią Keys. Love Is Blindness natomiast urzekło mnie. Jest mocne, surowe, soczyste. Również idealnie wpasowuje się w klimat krążka.

https://www.youtube.com/watch?v=fSPOCVjla_4

I Like Large Parties

Wielu psioczy na utwór Back to Black, który scoverowała Beyoncé wraz z André 3000. Serca mojego utwór ten nie podbił, ale złego słowa o nim nie powiem. Nie jest idealny, ale jest oryginalny, inny. Ale to może tylko moje zamroczenie Beyoncé, bo złego słowa o niej powiedzieć nie potrafię. Bo to w końcu Beyoncé.

Kolejne utwory z albumu są dobre, jednak nie tak, jak wspomniane tu już – Together The xx jest dobre, cover Emeli Sande piosenki Beyoncé Crazy in Love jest ciekawy, nowatorski, ale nie jakoś ekstra genialny. Hearts a Mess Gotye to utwór intrygujący – i na szczęście Jay nie wybrał tutaj wiadomo jakiego utworu. Niech ludzie dowiedzą się, że Australijczyk ma na swoim koncie coś więcej aniżeli tylko Somebody That I Used to Know.

Warstwę elektroniczną i orkiestralną tego albumu bym wywalił. Bang Bang jest fajne, ale po co ono tutaj, obok np. Over the Love? Co za kontrast. Utwór Fergie jest połowicznie dobry – dobre są jedynie jej partie, a panowie, którzy z nią śpiewają psują piosenkę.  Nijakie są również twory Where the Wind Blows czy orkiestralne Love Is the Drug. Nie odbił mojego serca również utwór Into the Past Nero.

Sing From The Piano

Modę na tego typu albumy – zbiór piosenek luźno powiązanych z danym filmem rozpoczęła Saga Zmierzch. To tam różni artyści tworzyli utwory, które niekoniecznie pojawiały się w filmie, ale jakoś tematyką czy stylistyką do niego nawiązywały. Później podobny album powstał również m.in. dla The Hunger Games, a teraz dla Gatsby’ego. Nie powiem, nie jest to złe. Zwłaszcza, że jeśli płyta jest rzeczywiście spójna i powiązana z filmem.  Music from Baz Luhrmann’s Film The Great Gatsby jest dla mnie dobrym pomysłem, dobrym zbiorem utworów.  Udało się panu, panie Jay.

Exit mobile version