Kiedyś Sex Maggots teraz The Goo Goo Dolls, w moim życiu pojawili się bardzo dawno temu za sprawą moich rodziców. Utkwili mi w pamięci razem ze swoim przebojowym Iris, teraz wydali kolejną płytę – Magnetic.
Magnetyczne Goo Goo Dolls
Niektórzy może myślą, że czasy tego zespołu już dawno przeminęły z wiatrem, ale to nic bardziej mylnego. Magnetic jest nowym Goo, które umiało dostosować się nowej rzeczywistości i utrzymać się na należnym im miejscu. To nie tylko zespół, który potrafi napisać muzykę do ekranizacji powieści Nicholasa Sparksa.
Widzimy jak długą drogę przeszli od garażowego grania w Buffalo do teraz. Poczynając od Jed poprzez Superstar Car Wash – już z wyraźną domieszką popu, Dizzy Up the Girl, krążka z największymi hitami Iris czy Slide, Gutterflower zaserwował nam wszystkim wiele niezapomnianych rockowych ballad, aż po najnowsze dzieło.
Dziesiąty z kolei krążek wydany 11 czerwca 2013roku. Johnny Rzeznik – wokalista i twórca tekstów piosenek to nadal niepoprawny romantyk ,który tym razem uraczył nas 13 kawałkami, które zarówno potrafią podnieść na duchu jak i odwrotnie, w zależności od pogody ducha słuchacza.
Ciągle popowo rockowy Goo na swój pierwszy singiel wybrało Rebel Beat, nie koniecznie brzmi jak buntownicza piosenka, ale trzeba przyznać, iż refren wpada w ucho. Idealny radiowy wybór. Jednocześnie muszę przyznać, że jest to jeden z najsłabszych utworów pod względem tekstu czy melodii. When the World Breaks Your Heart, to wbrew pozorom radosna piosenka, zaliczająca się do faworytów tej płyty. Gitara prowadząca cichnie i nagle przy słowach When word break your heat wchodzą instrumenty smyczkowe, zaczynasz mieć wrażenie, iż tak się dzieje naprawdę. Idealne połączenie wywołujące lekkie ciarki. Kolejnie wita nas folkowy, w średnim tempie Happiest Day – to jedna z dwóch piosenek śpiewana przez Robby Tacaka. Slow It Down płynie melodyjnie w naszych głośnikach, a zarazem sprawia, że chcesz wstać i śpiewać razem z nimi. Caught In the Storm to gitarowy kawałek, przy, którym sama noga podryguje do tańca. Gdy słyszymy:
To the streets, to the river / Where the broken dreams flow out into the sea…To the saints, to the sinners, all the losers and the winners / We’re all just looking for something we all can believe In
…rozumiemy, iż życie Rzeznika płynie w nieco optymistyczniej, w jaśniejszych barwach, czego nie można powiedzieć przy kawałkach z poprzednich płyt. Come To Me rozjaśnia atmosferę z akustyczną gitarą i kibordem. Utwór o miłości adresowany prawdopodobnie do narzeczonej wokalisty, z którą stanie na ślubnym kobiercu jeszcze tego lata. Bringing On The Light napisane prze założyciela grupy i jednocześnie basistę Robby Takaca jest ciekawą piosenką z rockowymi gitarami. Bulletproof Angel to kompozycja z pianinem i eksperymentami wokalnymi. Przepiękna ballada, tak wiem coś za dużo cukru, a za mało krytyki, ale w tej piosence idzie się po prostu zakochać.
Jak na moje skromne ucho usłyszeć można tu wpływy z poprzednich płyt takich jak: Let Love In czy Superstar Car Wash.
Słuchając nowego albumu trudno mi uwierzyć, iż zespół ten powstał w 1986 roku, gdyż muzycy idealnie wpasowali się do współcześnie pojętego stylu muzycznego, a zarazem pozostali sobie wierni. Jednak muszą bardzo uważać, żeby nie przesadzić ze zbytnim dopasowywaniem się, by nie zblednąć i nie zagubić się w niewdzięcznej branży muzycznej.
Magnetic nie bez powodu została tak nazwana – po przesłuchaniu albumu nadal odczuwa się wrażenie, iż nuty dalej doganiają twoje uszy i trudno nie pomruczeć sobie pod nosem Hey you, look around. Can you hear that noise, it’s a rebel sound.
Większość piosenek została napisana w trasie, czuć, że nikt nie poganiał ich terminowo. Brzmieniowo kupili mnie. Płyta w skali od 1 do 10 – 8.
