Ostatnio w telewizji widziałam, jak Marcin Gortat częstował i chwalił się pierogami wśród kolegów w USA. Teraz kiedy przesłuchałby albumu The Dumplings mógłby również pochwalić się nimi (nazwa zespołu w wolnym tłumaczeniu znaczy tyle, co pierogi). Justyna ma 17 lat, Kuba 18. Powtórzę to jeszcze raz, The Dumpling to duet 17-latki i 18-latka. Słuchając ich debiutu, aż trudno w to uwierzyć.
Ona jest bardzo spokojna i w tym duecie śpiewa. On nieco szalony i tworzy muzykę. Grają razem niedługo.The Dumplings to fenomen i odkrycie internetowe Łukasza Jakóbika znanego z programu internetowego 20m2 Łukasza. To właśnie on jako pierwszy poznał się na talencie tych młodych ludzi i zaprosił do swojej kawalerki. Stali się odkryciem 2013 roku i rynek muzyczny stanął dla nich otworem. Zaczęły się koncerty, festiwale aż wreszcie przyszedł czas na wydanie debiutanckiego krążka. Album ten pokazuje, że polska muzyka elektroniczna ma coś do powiedzenia i jest tworzona na wysokim poziomie. Taki właśnie jest krążek Justyny i Kuby. Świeży i nowoczesny. No Bad Days to świetna płyta, bardzo równa, magnetyczna i wciągająca słuchacza od początku do końca. Miejscami porywa nas tak bardzo, że zapominamy o tym, co się dzieje dookoła. Nie ma na tym albumie kilku wybijających się numerów, murowanych hitów. Album zawiera 12 równych kompozycji, z których w każdej znajdziemy coś przyciągającego.
W klimat albumu wprowadza nas Słodko-słony cios. Kompozycja ta wpada w ucho ze względu na (polski) tekst. I taki właśnie jest ten krążek. Pełen przeciwności, łagodny, ale i żywiołowy, miejscami melancholijny, czasem żwawy. Dosłownie słodko – słony. Justyna z Kubą bawią się muzyką i pokazują jej przeróżne oblicza. Następna kompozycja przy pierwszym odsłuchu nie zapadła mi w pamięć, dopiero za kolejnym dostrzegam jej urok. Everything Is a Circle, bo o niej mowa, jest bardzo tajemnicza i wprowadza nas w pewnego rodzaju muzyczny trans. Muzyka płynie leniwie, a my się temu poddajemy. Przełamaniem dla tego utworu jest singlowe Technicolor Yawn, szalone i energiczne, idealnie pasuje na singiel.
Man Pregnat kolejny raz wprowadza nas w bardzo leniwy stan, ta piosenka podobnie jak Everythin is Circle „ciągnie się”. I generalnie tak jest na całym krążku. Żywe kompozycje przeplatane są tymi melancholijnymi, tym samym serwowana jest nam dawka przeróżnych emocji. Warto zwrócić uwagę na polskie nagrania Betonowy Las czy Mewy. Dobrze, że na albumie są utwory w naszym języku. Justyna pokazuje, że również w ojczystym języku wypada świetnie. Warstwa liryczna może nie powala, ale teksty zapadają w pamięć. W How Many Knives hipnotyzuje i wciąga bas, jest to jedna z ciekawszych kompozycji na tym debiucie.
Kompozycje nie miałyby swojego uroku, gdyby nie wokal Justyny. Przyciąga swą prostota i delikatnością, jednak potrafi być mocny. Świetnie pasuje do muzyki. miejscami przypomina mi nieco Brodkę, trochę Izę Lach.
Ten krążek jest eksperymentalny, raczej delikatny i spokojny, zawierający popową elektronikę ze spokojnym, jednak mocnym i wyrazistym kobiecym wokalem. Duet zaserwował nam nowe spojrzenie na electro-pop. Warto zauważyć, że Justyna z Kubą nagrali album zaledwie w kilka miesięcy. The Dumplings weszli do studia w styczniu i dzięki Bartoszowi Szczęsnemu (połowie zespołu Rebeka), nagrali w jego studiu longplay w cztery miesiące. Co za tym idzie pokazuje to, że są oni młodzi i mają dużo zapału i chęci i po prostu chcą tworzyć. Nagrali album obok, którego nie można przejść obojętnie. Jeżeli w tym wieku nagrywają album na takim poziomie, to co będzie jak dorosną? Mam tylko nadzieję, że polski rynek muzyczny ich nie zepsuje i nie zabije w nich tej świeżości i zapału.
P.S. Popatrzcie też na okładkę, bo jest równie zwariowana jak ten duet.
