Majówka czy nie, nowa odsłona Tego Słuchamy musi się pojawić. Tym razem swoimi muzycznymi inspiracjami ostatnich dni dzielą się Christian, Ewa i Aneta.
Christian Cieślak
Miley Cyrus – Heart Of Glass
Podobno nie ma piosenek idealnych. Natomiast Heart Of Glass w wykonaniu Miley Cyrus przeczy tej niecnej teorii. Uwielbiam ten numer – niesamowicie energetyczna melodia, fantastyczny głos i niepodrabialna charyzma. Miley Cyrus to mistrzyni coverów XXI wieku i nie wyobrażam sobie tej majówki bez jej muzyki.
David Bowie – Let’s Dance
Nie ma drugiej tak porywającej piosenki Davida Bowiego, jak właśnie ta. Już sam tytuł Let’s Dance wskazuje co trzeba robić, gdy się jej słucha. Nie sposób podpierać ścian przy tym numerze, gdziekolwiek by się go nie słuchało.
Florence + The Machine – My Love
Z niecierpliwością czekam na najnowszy album Florence + The Machine. Naprawdę miło jest słyszeć, gdy jeden z twoich ulubionych zespół postanawia odnowić swój stary styl i zrobić to w najlepszy możliwy sposób. My Love to świetna piosenka i po prostu nie potrafię oprzeć się jej enigmatycznej aurze.
Rosalía – CHICKEN TERIYAKI
Póki co, tytuł najlepszego albumu tego roku nadal należy do MOTOMAMI. Rosalía wykonała niesamowitą robotę i nie mogę wyjść z podziwu dla jej talentu oraz umiejętności. Uwielbiam wszystkie numery na tym krążku, jednak skoro dzisiaj tańczymy, to trzeba posłuchać CHICKEN TERIYAKI.
Krystian Ochman – River
Wszyscy wiemy, że maj to Eurowizja – nie ma innego ważniejszego muzycznego wydarzenia, jak właśnie to. Kto wygra? W zasadzie nie wiem, choć oczywiście mam swoich faworytów. Wśród nich jest nasz rodak, Krystian Ochman, który nie mam wątpliwości, że może zawojować świat ze swoją piosenką. Czy mu się to uda? Sprawdzimy…
Ewa Polaczkiewicz
5SOS – Take My Hand
Kilka dni temu miałam to szczęście, aby uczestniczyć w pierwszym koncercie 5SOS w Polsce. Było to niesamowite przeżycie i, jak to sami muzycy powiedzieli, „najlepsze show w ich karierze”. Szczególnie dobrze z tego wydarzenia wspominam utwór Take My Hand, kiedy to wszyscy na arenie złapali się za ręce i panowała absolutnie magiczna atmosfera.
ROLE MODEL – if jesus saves, she’s my type
ROLE MODEL to moje ostatnie odkrycie muzyczne. Jego muzyka przypomina mi połączenie moich ulubionych zespołów – The Neighbourhood i The 1975. Tucker niedawno wydał debiutancki album zatytułowany Rx, na którym znajduje się wiele znakomitych utworów, a wśród nich urocze if jesus saves, she’s my type. Polecam zapoznanie się z jego twórczością, bo za parę lat może podbijać światowe sceny.
Kacperczyk – Długi
Album Kryzys Wieku Wczesnego autorstwa grupy Kacperczyk to według mnie jeden z najlepszych minionego roku w polskiej muzyce. Maciek i Paweł tworzą muzykę, która uzależnia, jak już raz ich posłuchasz, to na długi czas zostaniesz z nimi. Szczególną sympatię wzbudza we mnie kawałek Długi, który jest pięknym hołdem dla rodziców muzyków.
Only The Poets – Every Song I Ever Wrote
Po łódzkim i poznańskim koncercie Louisa Tomlinsona, polska publiczność zakochała się w jego supporcie, czyli zespole Only The Poets. Chłopaki nie są jeszcze znani na światową skalę, jednak są na bardzo dobrej drodze, aby to osiągnąć. Podczas swojego występu zagrali nieopublikowany wtedy utwór – Every Song I Ever Wrote, który bardzo przypadł mi do gustu. Teraz już możemy posłuchać wersji studyjnej.
LemON – Papier
Robiąc mały throwback do dzieciństwa zaczęłam przeglądać dyskografię zespołu LemON. Natrafiłam na taką perełkę, jaką jest ich album z 2017 roku – Tu. Nie wiem dlaczego tak mało się o nim mówi, bo jak dla mnie to zdecydowanie najlepszy w karierze grupy. Znajduje się na nim kawałek Papier, który intryguje nietuzinkowym teledyskiem. Polecam każdemu kto lubi nieco cięższą wersję LemONa.
Aneta Kowal
Sanah & Daria Zawiałow – Eldorado
Nie będąc wielką fanką Sanah, na raz pochłonęłam zaserwowaną przez nią Ucztę. Każdy utwór to danie, składające się z dwóch składników – niezawodnego wokalu Sanah i idealnie uzupełniającego utwór gościa. W iście warszawskim Eldorado, gdzie zabawa słowem kryje się w co drugim wersie, usłyszymy Darię Zawiałow, która – już bardzo energicznemu kawałkowi – dodaje sporą szczyptę pikanterii i mocy.
Marina – Valley Of The Dolls
Niektórzy mówią, że każda okazja jest dobra do świętowania. Możemy się z tym zgadzać lub nie, jednak nie ulega wątpliwości, że warto świętować urodziny wydania jednego z najlepszych popowych albumów dekady. Od premiery krążka MARINY, Electra Heart, minęło już 10 lat, natomiast jego różnorodność w brzmieniu, podszyte szyderą teksty i cały wyśmienity zamysł koncepcyjny, dalej zaskakują świeżością przy każdym przesłuchaniu. Valley of the Dolls to utwór czerpiący z filmu o takim samym tytule, nakręconym w 1967 roku i opowiadającym o kobietach zmagających się z trudami zrobienia kariery w przemyśle rozrywkowym. Sama piosenka jest przepełniona bólem i pustką znakomitym, chwytliwym refrenem.
Kukon – Nowy dom
Przy wydaniu nowego albumu Kukona, ROUGH N’ GENTLE, towarzyszyło mi chyba więcej obaw, niż ekscytacji, bo jego ostatnie muzyczne poczynania nie trafiały w moje gusta. Spotkała mnie jednak pozytywna niespodzianka, bo świetni, polscy producenci (a co za tym idzie, solidne bity), zaskakujący goście i przyzwoite teksty składają się na całkiem dobry krążek. Nowy Dom leci u mnie na pętli, głównie przez niezły flow i genialny bit od @atutowego i Veza.
WaluśKraksaKryzys – ATAK
Kwiecień zeszłego roku zapisał się w moim osobistym kalendarzu muzycznym na dobre. To właśnie wtedy, WaluśKraksaKryzys wypuścił krążek ATAK, który sprawił, że zaczęłam patrzeć na polski rock nieco bardziej przychylnym okiem. Nawet po roku słuchania tej płyty (prawie) w kółko, ciągle znajduję w niej coś nowego, co w danym momencie idealnie do mnie trafia. Tytułowy utwór ATAK to ciężka, zarazem pod względem brzmienia, jak i treści, przeprawa przez samotność, bezradność i używki.
Kaśka Sochacka – Niebo było różowe
Nie wiem, czy istnieje osoba, która potrafi pięknie ubrać w słowa emocje towarzyszące rozstaniu lepiej, niż Kaśka Sochacka, co doskonale słyszymy w utworze Niebo było różowe. Świeżo upieczona laureatka Fryderyka czaruje delikatnością głosu i wrażliwością płynącą z tekstów, czym dociera do najgłębszych zakątków mojego serducha, nie niosąc jednak ukojenia, a łamiąc je po raz drugi.

