Site icon All About Music

Tego Słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 333)

Dzisiejsze Tego Słuchamy przygotowane jest pod hasłem kobiecej sił, bowiem Weronika, Daria i Marta dzielą się najlepszymi momentami swoich playlist.

Weronika Oszajca

Lorde – Solar Power

Solar Power to pierwszy singiel nowozelandzkiej artystki od czasu wydanej w 2017 roku Melodramy. Lekka jak piórko, witająca nadchodzące lato piosenka to pierwszy rozdział nowego etapu w karierze Lorde, jednej z moich ulubionych artystek, która przy tworzeniu trzeciego albumu zainspirowała się siłami natury, promieniami słońca i letnią energią. Utwór natychmiast wpadł mi w ucho i sprawił, że jeszcze bardziej nie mogę doczekać się nowego albumu piosenkarki.

Billie Eilish – Your Power

Kolejnym wielkim powrotem, zaplanowanym na najbliższe wakacje jest premiera drugiego albumu studyjnego Billie Eilish. Jednym z singli promujących został wydany wraz z końcem kwietnia kawałek Your Power, w którym artystka postanowiła odejść od potężnych, charakterystycznych dla niej bitów z poprzedniego wydawnictwa. Tym razem odbiorca ma okazję skupić się jedynie na subtelnym, akustycznym brzmieniu gitary, mocnym tekście oraz na delikatnym, nieco sennym wokalu młodej artystki, w którym tkwi siła tego utworu. Z przyjemnością do niego powracam.

AC/DC – Realize

Od dziecka uwielbiam rocka, a AC/DC jest niewątpliwie jedną z moich ulubionych grup. Powrót zespołu wraz z albumem Power Up uważam za bardzo udany, a kilka kawałków trafiło na moją rockową playlistę. Jednym z nich jest singiel Realize. Charakterystyczny głos wokalisty Briana Johnsona, połączony ze świetnie skomponowanymi gitarowymi riffami to coś, co przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi starego, dobrego rock’n’rolla!

Barbara Pravi – Voila

W moim dzisiejszym zestawieniu nie może zabraknąć Eurowizji. Myślę, że tegoroczna edycja okazała się wyjątkowo udana, a kandydatów na zwycięzcę nie brakowało. Moją niekwestionowaną faworytką była Barbara Pravi, reprezentantka Francji, która urzekła mnie swoją subtelnością, połączoną z potęgą głosu oraz wspaniałym utworem. Jestem przekonana, że Voila to jeden z tych eurowizyjnych kawałków, do którego będę wracać po latach!

Måneskin – Zitti E Buoni

Brak zwycięstwa mojej faworytki wcale nie jest równoznaczny z rozczarowaniem! Włochy również należały do grona moich faworytów, a widok tak świetnego, rockowego bandu wygrywającego ten konkurs z pewnością ucieszył niejednego fana rockowego grania. Måneskin, wraz z utworem Zitti E Buoni, pokazali światu, że spekulacje o rychłej śmierci tego gatunku są oczywiście błędne, a młode pokolenie niesie w sobie wiele rockowej, kreatywnej energii. Zitti E Buoni to rewelacyjny kawałek, ze świetnie skomponowaną, wpadającą w ucho melodią i tekstem chwytającym nawet tych, którzy po włosku potrafią się jedynie przywitać!

Daria Radomska

Trash Boat – Don’t You Feel Amazing?

Po wydanym w 2018 roku albumie Crown Shyness moja miłość do tej punk – rockowej grupy pochodzącej z Wielkiej Brytanii wzrosła. Jednak single, które kwartet zaprezentował od początku tego roku przeniosły mnie w nieco inny wymiar. Ze wspomnianej trójki w pamięci najbardziej zostaje Don’t You Feel Amazing?. Piosenka o charakterystycznym, cięższym niż wcześniejsza twórczość grupy, brzmieniu przywołuje na myśl stare dobre granie w stylu Nine Inch Nails. Myślę, że sam Trent Reznor nie powstydziłby się takiego kawałka w swoim dorobku. Koniecznie spójrzcie na teledysk! Przechodzą ciarki, prawda?

Måneskin – Le parole lontane

Muszę przyznać, że włoski szał dopadł również i mnie. Choć absolutnie nie potrafię powiedzieć ani słowa w tym języku, nie przeszkadza mi to dostrzec tego, co w muzyce jest najważniejsze. Emocji. Le parole lontane jest przepiękną balladą opowiadającą o tym, że inspiracja jest czymś przelotnym. Zarówno w tej, jak i innych piosenkach zespołu, pojawia się Marlena, wyimaginowana muza artystów. W jednym z wywiadów wokalista Damiano David przyznał, że jeśli pewne emocje i uczucia są spersonifikowane, jest po prostu łatwiej mówić i pisać o nich. Mam wrażenie, że przeraźliwie smutny wokal dotyka najgłębszych zakamarków mojej duszy równocześnie przynosząc ukojenie.

Dominic Fike – Vampire

Choć R’n’B jest mi totalnie obce brzmieniowo, z chęcią porywam się na nieznane lądy. Muzykę Dominika Fike poznałam dosłownie kilka tygodni temu i jestem wręcz przekonana, że będzie ona soundtrackiem tegorocznego lata dla mnie. Kawałek Vampire jest muzycznie totalnym powrotem od lat 2000. Teledysk? Wampiry, alternatywna wersja Wednesday Addams, dużo tańca, cmentarz – wszystko pod otoczką świetnej zabawy. Dla mnie bomba. A wy dacie się skusić?

Black Honey- Run for cover

Ten zespół to moje najnowsze odkrycie. Lubię, kiedy Spotify czasami podrzuci mi kawałek, którego sama z siebie bym nie włączyła, i zaskakuje. Nie od dziś wiadomo, że nie jestem fanką damskich wokali, ale to, co wokalistka ii gitarzystka Izzy B. Phillips wyprawia ze swoim głosem to dla mnie miód na uszy. Nie sposób nie zwrócić uwagi na estetykę ich teledysków! Bardzo retro, bardzo vintage, jednak z pazurem.

HEALTH, NINE INCH NAILS – Isn’t Everyone

To połączenie, którego nikt się nie spodziewał, ale wszyscy potrzebowali. Mam wrażenie, że elektroniczne brzmienia od HEALTH wyciągnęły z głosu Trenta Reznora i całego NIN to, co najlepsze. Nie sposób nie przyznać, że zarówno jedni, jak i drudzy są mistrzami w swoim gatunku. Ta współpraca wyciąga ich twórczość na najwyższe wyżyny. Chociaż dość spokojnie, jednak drapieżnie i nieprzewidywalnie. Znakomita harmonia wszystkiego. Uczta dla zmysłów.

Marta Muśko

Robin McAuley – Anytime

Potężny, niestarzejący się z biegiem lat wokal, charyzma i talent – to wszystko należy do irlandzkiego muzyka Robina McAuley’a. Jedna z najlepszych heavy ballad – Anytime została skomponowana przez samego wykonawcę wówczas należącego do grupy McAuley Schenker Group oraz Steve’a Manna dla albumu Save Yourself z 1989 roku. Zarówno singiel jak i całe wydawnictwo prezentuje klasykę rocka w najlepszym wydaniu.

Robin McAuley – Say Goodbye

Po throwbackowej powtórce, czas powrót do teraźniejszości. Przeszło trzy dekady później, Robin McAuley wciąż wie na czym polega jakościowy rock i wykonuje go jak gdyby czas stanął w miejscu. 7 maja, po 22 latach, ukazał się drugi solowy album artysty – Standing On The Edge, który nosi w sobie wszystkie elementy, które kocham w muzyce rockowej. Od bezbłędnie wykonanych ballad, będące szalenie mocną stroną pana Robina, po podnoszące na duchu utwory, które w obecnych czasach są jednym z najlepszych lekarstw na wszelkie smutki.

Black Swan Shake The World

Wokalista nie zwalnia tempa i w przerwach między występami w takich projektach jak Rock Vault czy Michael Schenker Fest, został liderem nowej supergrupy – Black Swan. Moment wydania debiutanckiej płyty Shake The World zbiegł się z czasem światowego lockdownu, jednak nawet ten fakt nie ostudził entuzjazmu miłośników hard rocka, którzy wystawiają im doskonałe recenzje. Zespól już pracuje nad kolejną płytą, a mój apetyt na nowości od Robina McAuley’a stale rośnie, podobnie jak oczekiwania na trasę koncertową.

Sisters of Mercy Temple of Love

Muzyka Sisters of Mercy trafiła do mnie przypadkowo przy niedawnej smutnej informacji o śmierci legendarnego kompozytora Jim’ego Steinmana. Pierwsze było More, później Temple of Love w odnowionej wersji z 1992 roku i udziałem izraelskiej wokalistki Ofry Hazy. Doskonały przykład, jak połączenie dwóch wokalnie oraz stylistycznie różnych światów może mieć wielką moc w przekazie i stworzeniu ponadczasowego utworu.

VIKTORIA – Мы не ангелы

Po piętnastu latach współdzielenia sceny, właścicielki jednych z najbardziej rozpoznawalnych barw głosów na Ukrainie – Slava i Viktoria tworzące duet NeAngely postanowiły pójść osobnymi drogami. Obie wokalistki przed momentem wydały swoje solowe single, tym samym nieuchronnie wystawiając je na szereg porównań. Czy efekt rozstania pozytywnie wpłynie na ich twórczość – czas to zweryfikuje, wiem natomiast, że Мы не ангелы to dobra, popowa kompozycja, a głos Viki osobno brzmi równie świetnie. Kibicuję i wierzę, że ta dziewczyna jeszcze nie raz może zaskoczyć.

Exit mobile version