Przed Wami ostatnia odsłona Tego Słuchamy… w tym miesiącu. Tym razem Nikola, Sebastian i Michał przygotowali dla Was prawdziwy muzyczny misz-masz.
Nikola Skopowska
KACPERCZYK feat. Ralph Kaminski – Blask
Debiutancki album braci Kacperczyk jest już dostępny od 14 lutego i zdecydowanie jest on warty uwagi, a szczególnie ta pozycja. Niesamowity tekst Ralpha Kaminskiego, połączony z aranżacją Maćka i Pawła, tworzą razem niesamowitą całość, która świetnie ukazuje rzeczywistość i do tego niezwykle zapada w pamięć.
KARAŚ/ROGUCKI – Kilka Westchnień
Ostatni Bastion Romantyzmu został już przez wielu okrzyknięty najlepszym albumem tego roku i ciężko się z tym nie zgodzić. Dwie niezwykłe osobowości sceniczne zostały połączone w projekcie, którego nie wszyscy byli pewni, ale teraz cały świat muzyczny oszalał na ich punkcie. Kilka Westchnień otwiera tę niezwykłą płytę i od pierwszego przesłuchania zapada w pamięć, i nie opuszcza.
Harry Styles – Woman
Przed ostatnia pozycja z debiutanckiego albumu solowego Harry’ego, jest piękną, pełną wyczucia i bardzo intymną piosenką opowiadającą o rozstaniu z ciężkiej relacji w której zawiodła komunikacja. Utwór jest pewnego rodzaju konfrontacją z samym sobą po zakończeniu związku. Mimo goryczy i smutku zawartego w tekście, całość jest pełna ciepła i jest historią, którą chce się słuchać.
FOALS – Neptune
Tegoroczne BRITs okazały się wielkim sukcesem dla zespołu FOALS, ponieważ zostali nagrodzeni w kategorii najlepszy zespół, gdzie konkurowali z naprawdę ważnymi nazwami, jednocześnie byli bezkonkurencyjni. Ich dwa niesamowite albumy, które zostały wydane w zeszłym roku są doskonałe i unikatowe. Neptune to cudowna kompozycja i świetnie napisany tekst, a do tego przepiękny teledysk, który miał premierę 6 lutego, nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Sebastian Torbicz
Dua Lipa – Physical
Najnowszy z singli artystki, zapowiadający jej najnowsze wydawnictwo Future Nostalgia, które ukazać ma się w kwietniu tego roku. Physical, to moim zdaniem muzyczny majstersztyk. Zresztą, ostatnio każdy z utworów, który wydała Dua z miejsca staje się singlem. Z tym jest podobnie, świetne brzmienie, wpadający w ucho refren. Ciekawe muzyczne odniesienie do lat 80tych i 90tych. Od kilku tygodni nie schodzi z mojej playlisty.
Jonas Brothers – What A Man Gotta Do
Utwór ten jest zapowiedzią nowej muzyki od braci Jonas, którzy w planach maja już kolejny album i zaczynają jego promocję. Wpadł mi w ucho od pierwszego przesłuchania. Luźna propozycja muzyczna, jak zwykle głosy Nicka i Joe’go idealnie się uzupełniają. Wartym zobaczenia jest bardzo pozytywny teledysk do utworu,w którym wystąpiła cała rodzina Jonasów – bracia, oraz Jonas Sisters, czyli ich urocze małżonki.
Pitbull & Blake Shelton – Get Ready
Pitbull i Blake Shelton w duecie muzycznym? Brzmi dość abstrakcyjnie, a jednak jak się okazało, jest to realne. Na utwór trafiłem przypadkiem, jako propozycja na YouTube. Chociaż kompozycja nie jest jakoś dosadnie skomplikowana, to wyszło dość dobrze. Fajnie, że zdecydowali się na wykorzystanie sampli z hitu Ram Jams – Black Betty z 1970 roku. Muszę przyznać, że panowie o dziwo odnaleźli się w muzycznie obcych dla siebie nawzajem klimatach.
The Weekend – Blinding Lights
Chociaż utwór ten ukazał się w listopadzie ubiegłego roku, to dopiero pod koniec stycznia The Weekend zdecydował się na jego większą promocję, wypuszczając do niego teledysk. Był to bardzo dobry ruch, gdyż już wcześniej czułem, że jest to znakomity utwór. Podoba mi się wyraźne nawiązanie muzyczne do muzyki lat 80tych, charakterystyczne brzmienie klawiszy i bit stylizowany na tamte lata. To, w połączeniu z nutą nowoczesnego brzmienia, dało końcowy efekt, który okazał się sukcesem.
Enej – Ostatni Raz
W końcu nowa muzyka od chłopaków, którzy wrócili z utworem w ich starym, dobrym stylu. Charakterystyczna sekcja dęta, żywa perkusja, i mocniej słyszalna gitara. Zmiana gitarzysty wyszła im zdecydowanie na plus muzycznie. Ciekawa, nieco chaotyczna i nie w tempo poprowadzona linia perkusji w zwrotkach dodaje klimatu. Co ciekawe, jak na Enej, jest to dość długi utwór, bo trwa prawie 5 minut. Po mimo tego, gdy usłyszałem go w radiu, musiał wylądować na mojej playliście. Dobra robota Panowie!
Michał Szum
Lake Malawi – Lucy
Kurz po zmaganiach w ramach polskich preselekcji do Eurowizji jeszcze nie opadł, więc to dobry moment, aby nawiązać do tego tematu. Niestety – jak łatwo się domyśleć – moim faworytem był Albert Černý wraz ze swoim zespołem, jednak zarówno widzowie, jak i jury, chciało inaczej. Nie chcąc wdawać się w szczegóły czy słusznie czy nie, proponuję po prostu napawać się muzyką w wydaniu Lake Malawi, bo niewątpliwie jest to jedno z moich większych odkryć ostatnich czasów!
Winona Oak – Break My Broken Heart
Kolejny utwór i kolejna propozycja z kategorii „odkrycia”. Winona Oak, bo tak nazywa się wokalistka o przeszywająco gładkim głosie, zawładnęła moimi samochodowymi głośnikami na dobre, a to za sprawą jednej ze stacji radiowych, gdzie ostatnimi czasy jest dość częstym gościem. Szukajcie porównań gdziekolwiek chcecie, jednak dla mnie jest to naprawdę niepowtarzalny wokal, który pewnie jeszcze nieraz namiesza!
Quebonafide – JESIEŃ
Chociaż kalendarzowo wciąż mamy zimę, to aura jednak zdaje sobie nic z tego nie robić i zamiast siarczystych mrozów, sprezentowała nam całkiem nie najgorszą jesień. Podobnym tropem poszedł Quebo, który ostatnimi czasy także wbrew wcześniej przybranym konwencjom, poszedł w inną stronę i również zaserwował nam… Jesień. Abstrahując od całego marketingowego zamieszania wokół rapera, trzeba przyznać, że muzycznie i lirycznie wydał on po prostu dobre kawałki (licząc również Romantic Psycho), które zapowiadają naprawdę ciekawe wydawnictwo na horyzoncie!
Caspian – Wildblood
Był pop, był rap, to teraz pora na nieco ostrzejsze brzmienia. Chociaż pierwsze takty utworu Wildblood zupełnie tego nie zwiastują, to jednak im dalej w las, tym atmosfera robi się gęstsza, przybywa brudnych brzmień gitar, a budowane napięcie uwalnia się w kilku prostych riffach. To idealne intro do płyty On Circles, która jest moim mocnym kandydatem do miana płyty roku 2020. Natomiast jeżeli tylko będziecie mieli okazję, aby pójść na koncert formacji Caspian, która odpowiada za wspomniane nagrania, gorąco polecam!
Morning Parade – Under The Stars
Jest rok 2012: młodszy o kilka lat Michał beztrosko pływa sobie letnią nocą po jeziorze, fascynując się Drogą Mleczną w pełnej krasie. Tamten czas zbiegał się z zapoznaniem mnie z Morning Parade, który święcił triumfy w jednej z polskich radiostacji (która notabene już nie istnieje). I kiedy tak leżałem sobie w błogim stanie, przypomniałem sobie właśnie ten utwór, który swoją przebojowością wrył się dość dobrze w moją pamięć, która chętnie powraca do niego z częstotliwością rzędu raz na kilka miesięcy. Muszę przyznać, że te powroty są zawsze bardzo przyjemne, jak przyjemne są letnie wieczory na Mazurach.

