Site icon All About Music

Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 98)

Rozpoczynamy październik. By umilić powrót studentom do świata rzeczywistego i osłodzić im pierwsze chwile w nowym roku akademickim, nasi redaktorzy (Piotr, Jonatan oraz Aleksandra) postanowili podzielić się swoimi ulubionymi piosenkami.

Piotr Krajewski

Banks – Lovesick

Tak, możemy już cieszyć się drugim albumem amerykańskiej wokalistki. Lovesick to zdecydowanie jeden z jego najlepszych momentów. Bardzo elegancka i zmysłowa kompozycja, w której prym wiodą szczere emocje. A jest ich tutaj bardzo wiele. Banks nie stara się nachalnie przekazać nam swoją historię. Robi to w sposób niezwykle subtelny i wyważony.

Fisz Emade Tworzywo – Biegnij Dalej Sam

Premiera Dronów coraz bliżej. Muszę przyznać, że bardzo czekam na ten album. Dwa ostatnie single Fisz Emade Tworzywo dają nadzieję, że to będzie naprawdę niezła płyta. Najpierw świetny Telefon, teraz interesujące Biegnij Dalej Sam. Czuję, że kolejne ich wydawnictwo namiesza sporo tej jesieni i będzie się wymykało, tak jak Mamut, jakimkolwiek ramom gatunkowym.

Shawn Mendes – No Promises

Jego najnowszy album nie jest ani fenomenalny, ani zły. To dobra płyta, ale bez jakichkolwiek fajerwerków. Biorę jednak poprawkę na to, że Shawn to wciąż niezwykle młody artysta. Broni się tym, że wykonał z nową płytą progres. No Promises to jeden z tych utworów, które dają nadzieję, że Mendes będzie sukcesywnie ewoluował w dobrą stronę. Kawałek szybko stał się moim ulubionym, a wyrazisty refren natychmiastowo zapada w pamięć. Może kolejny singiel?

Adele – Make You Feel My Love

Jeden z moich ulubionych utworów Brytyjki. Wzrusza i zachwyca za każdym razem. Jeżeli miałbym wskazać naprawdę wybitny cover, wybrałbym bez wahania tę wersję kompozycji Boba Dylana. Mamy tu wszystko. Mnóstwo emocji, piękne instrumenty i wokal, obok którego nie da się przejść obojętnie.

Bisz / Radex – Potlacz!

Bisz przyzwyczaił już do tego, że jego twórczość trzyma poziom. Potlacz! tylko to potwierdza. Mamy do czynienia z gościem, który ma pomysł na siebie i robi własną wersję rapu. Połączenie sił z Radkiem Łukasiewiczem, liderem Pustek, musi przynieść oszałamiający efekt. Nie lubisz takiej muzyki? Duet ten przekona Cię, że może jednak warto. Koniecznie zobaczcie teledysk – bardzo nietuzinkowy i pomysłowy.

Jonatan Paszkiewicz

Varius Manx & Kasia Stankiewicz – Piątek

Varius Manx to zespół mojego życia. Muzyka Roberta Jansona, odkąd pamiętam, wpływała na mnie niezwykle pozytywnie, niezależnie od tego, która z wokalistek śpiewała akurat w zespole. Wokalistki się zmieniały, ale magia variusowej muzyki od lat pozostaje taka sama, ewentualnie urzeka coraz bardziej. Mimo wszystko, nieraz wspominałem, jak bardzo ucieszyła mnie wiadomość o powrocie do grupy Katarzyny Stankiewicz z okazji jubileuszowej trasy zespołu. Piątek – drugi wspólny singiel spod szyldu Varius Manx & Kasia Stankiewicz – to miód na moje serce.

Agnieszka Chylińska – Królowa łez

Nowy, niespodziewanie wydany album Agnieszki Chylińskiej to istna mieszanka wybuchowa, dosłownie i w przenośni, bowiem odnajduję na nim wszystkie gatunki muzyczne świata. Ma tyle samo zalet ile wad, w połowie mi się podoba, w drugiej połowie zupełnie nie. Ale Królowa łez jest jedną z tych piosenek, które absolutnie mnie porwały.

O.N.A. – Koła czasu

Przy okazji powrotu Chylińskiej, postanowiłem przypomnieć sobie jej dawny repertuar. Koła czasu to moja ulubiona piosenka O.N.A. Wybitny wokal Agnieszki Chylińskiej do wspaniałej kompozycji i słów Grzegorza Skawińskiego. Nie brakuje nutki melancholii, a to jedno z tych uczuć, których obecność w muzyce lubię najbardziej. Majstersztyk!

Kombii – Za sobą

Była Chylińska solo, było O.N.A., więc nie mogło zabraknąć i Kombii. W ramach pokoncertowych wspomnień (Skawiński & Tkaczyk, Spodek) nie mogłem odmówić sobie w tym tygodniu odsłuchu ostatniej studyjnej płyty zespołu – Wszystko jest jak pierwszy raz. Utwór Za sobą – wyłączne dzieło Waldemara Tkaczyka pod względem warstwy muzycznej, jak i tekstowej, był jednym z najjaśniejszych punktów katowickiego koncertu. Tym bardziej, że wokalowi Grzegorza Skawińskiego towarzyszył dźwięk prawdziwych skrzypiec. Studyjna wersja, choć bez smyczków, jest równie fantastyczna.

Kasia Wilk – Do kiedy jestem

Do tej piosenki Kasi Wilk wróciłem za sprawą ostatniego odcinka programu The Voice of Poland. Brawurowe wykonanie Marceliny Mróz skłoniło mnie do posłuchania jedynego w swoim rodzaju oryginału. Barwa głosu Kasi Wilk i styl jej śpiewania z każdym kolejnym odsłuchem, nie tylko tego utworu, wzbudza we mnie coraz to różniejsze, lecz zawsze pozytywne emocje.

Aleksandra Żeleźnik

Kings of Leon – Around the World

Premiera nowego krążka Kings of Leon już za niedługo. Nic dziwnego, że zespół prezentuje od czasu do czasu nowe kompozycje. Ostatnio zaserwowali nam utwór zatytułowany Around the World. To kolejna – z tych najnowszych – piosenka po której grupa daje nadzieje na wspaniały siódmy album studyjny.

Bastille – Blame

Drugi album brytyjskiego zespołu Bastille to jednym słowem sztos. Osobiście podoba mi się ta różnorodność, która nie odstaje od stylistyki do jakiej grupa przyzwyczaiła nas przy swoim debiucie. Obecnie praktycznie cały czas słucham kompozycji Blame. Mocny gitarowy początek, wpadający w ucho refren i cudowny głos Dana. Cudo!

Bridgit Mendler – Atlantis

Tę artystkę poznałam dzięki filmowi Lemoniada Gada. I od tamtego czasu śledzę jej karierę. Obecnie piosenkarka nagrywa EPkę, a jej pierwszą zapowiedzią jest kompozycja Atlantis. Zaskoczyła mnie ogromnie! W tej piosence prezentuje zupełnie inną siebie. Najdziwniejszy jest fakt, że nawet w tak oddmiennej stylistyce Mendler prezentuje się wspaniale!

Kygo feat. Kodaline – Raging

Co tu dużo mówić… kompozycja swoją premierę miała stosunkowo dawno, a pomimo to nie znika z mojej playlisty. Piosenka Raging jest dowodem na to, że z połączenia artystów wykonujących na codzień odmienny rodzaj muzyki, może wyjść coś obok czego nie da się przejść obojętnie.

Tom Odell – True Colours

To była prawdziwa bomba bez ostrzeżenia. Tom Odell zaprezentował swoją wersję hitu Cyndi Lauper. True Colours w wykonaniu brytyjczyka brzmi po prostu bajecznie… A ten fortepian! Można się rozpłynąć…
Exit mobile version