Czas sesji to najgorszy okres w życiu każdego studenta. Na szczęście jednak większość z nas póki co z tych batalii wychodzi zwycięsko. Na końcowy rezultat przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać, a dziś w ramach Tego Słuchamy swoje piątki przedstawia część męskiej(?) redakcji, czyli Łukasz, Kacper i Michał.
Łukasz Jaćkiewicz
Laura Mvula – Let Me Fall
Jestem zauroczony tym, co robi Laura Mvula. Poznałem ją dość późno, bo jakiś rok temu, ale od samego początku pokochałem jej brzmienia. Najnowsze wydawnictwo przynosi nam kontynuację tego, co prezentowała wcześniej z małymi nowościami. Jest tu chociażby energetyczne Phenomenal Woman czy łączące wiele styli Overcome z Nilem Rodgersem. Ja jednak dłuższą chwilę polecam zatrzymać się przy kawałku Let Me Fall. Miód na moje uszy, naprawdę.
Jake Bugg – All That
Piątek z muzyką przyniósł też mi najnowszy, długo wyczekiwany przeze mnie, krążek Jake’a Bugga. Co prawda dopiero go odkrywam i poznaję, ale już znalazłem parę perełek. All That to gitarowa ballada z kojącym głosem wokalisty, która może niczym się nie wyróżnia, ale sama w sobie jest piękna. Wciskam replay i płynę.
Hozier – Better Love
Hozier. Mógłbym o nim mówić w wielu superlatywach, ale pewnie słów by mi zabrakło. Nowa propozycja wokalisty to utwór Better Love. Spokojna w zwrotkach ballada rockowa nabiera tempa w refrenie, gdzie słyszymy całe bogactwo głosowe Hoziera. Sukcesu pewnie nie odniesie, ale moje serce tym utworem skradł.
Usher – Crash
Usher podobno kończy nagrywać swoją nową płytę. Podobno, bo jego premiera miała się odbyć chyba 2 lata temu. Ciągłe przekładanie, wydawanie singli (było ich sporo) sprawiło, że trochę się zmartwiłem jego karierą. Na szczęście dwa nowe wydane single są na dobrym poziomie. Bardziej popowe wydaje się Crash z refrenowym, fenomenalnym wokalem Ushera. Uwielbiam go.
Bat For Lashes – Laura
Przy okazji poznawania nowych utworów Bat For Lashes, często powracam do tych starszych. Kocham kilka, ale to Laura jest chyba moim ulubionym. Spokojna ballada na spokojne wieczory.
Michał Kaźmierczak
A-WA – Habib Galbi
Nie mogło być inaczej – ten utwór musiał się tu znaleźć. A-WA to zespół stworzony przez trzy siostry z Izraela – siostry Haim. Habib Galbi to singiel z ich debiutanckiej płyty zatytułowanej w ten sam sposób. Ich muzyka idealnie wkomponowała się w moje aktualne fascynacje muzyczne, ale jest tu coś więcej – nowoczesność. I właśnie to połączenie tradycji z nowoczesnością (bardzo sprawne) rozkłada mnie na łopatki. I jeszcze te genialne wokale!
James Blake – Always
Always to jeden z moich ulubionych utworów z jeszcze ciepłej płyty Jamesa Blake’a. Inteligentna zabawa wokalem, minimalistyczny bit, świetna linia melodyczna – mamy tu wszystko, w czym Blake jest najlepszy. Nie ma co owijać w bawełnę – artysta z każdą płytą jest coraz lepszy, a konkurencja…konkurencji nawet nie widać za plecami.
Mikromusic – Jesień
Od razu zaznaczam – mam na myśli wersję Jesieni z płyty Mikromusic w Eterze. Dlaczego? Dlatego, że to jedna z najbardziej fascynujących płyt jakie miałem okazję w życiu wysłuchać. A dlaczego Jesień? Pojawia się tutaj za perkusję i bas – to przede wszystkim. Po drugie za tekst i wokal. Po trzecie – za solo klawiszy. Po czwarte – przecież to jest absolutnie genialna kompozycja! A usłyszeć ją na żywo w małym klubie – aż mam dreszcze na wspomnienie koncertu w olsztyńskiej Amnezji.
Teielte – Gumbas
Teielte zrobił na mnie wrażenie już w momencie, gdy usłyszałem go po raz pierwszy – było to dobrych kilka lat temu. Teraz powróciłem do jego twórczości, do płyty Homeworkz i od czasu do czasu zawieszam się właśnie na utworze Gumbas. To chyba jeden z najlepszych przykładów w Polsce jak inteligentnie robić elektronikę, jak unikać utartych szlaków, jak wkomponowywać wokale, jak żonglować napięciem. Tak słucham, słucham i chyba się znów zawiesiłem.
Smolik/Kev Fox – Run
Dawno, bardzo dawno nie słyszałem refrenu, który po prostu by wybrzmiał i jestem kupiony, nie ma odwrotu, czapki z głów, ale oto mam – Run! Jakiż ładunek energetyczny mieści się w tej piosence. Jakże wybitnie skomponowany jest ten refren. Nie ma tu nic do czego można by się przyczepić- jest idealny. Czapki z głów, brawo, brawo, brawo!
Kacper Rogalewski
ANOHNI – Drone Bomb Me
Płyta przepiękna i beznadziejna. Antony przy współpracy z Hudsonem Mohawke pokazała nam świat przepełniony bólem, brakiem nadziei i niesprawiedliwości. Co wpłynęło na ogromną autentyczność tego dzieła. Zaś artystycznie ta płyta jest przepiękna. Dźwięki wspaniale komponują się własnie z tymi tematami. A Anohni śpiewa szalenie przejmująco.
Radiohead – Daydreaming
Doczekałem się. Radiohead powrócili i nie zawiedli. Dźwięki ich najnowszej płyty całkowicie przejęły mnie na kilka tygodni. A wśród nich utwór Daydreaming. Co dość paradoksalne ta kompozycja początkowo mnie nie zachwyciła. Czułem, że jest to coś dobrego aczkolwiek wolałem inne utwory. Aż w końcu jeszcze raz przesłuchałem całą kompozycję i obejrzałem teledysk. Radiohead dokładnie wiedzą, jak bardzo potrafią dotykać swoją muzyką. Za co ich bardzo podziwiam.
Radiohead – True Love Waits
Jak już pewnie wyczuliście najnowszy album Radiohead kompletnie mnie przejął na wiele dni. Nie mogłem się oprzeć, aby polecić wam jeszcze jeden utwór z A Moon Shaped Pool. Zastanawiacie się czemu akurat ten utwór skoro cała płyta jest dla mnie niezastąpiona? A wszystko dlatego, że True Love Waits czekało na uwagę świata prawie 21 lat. Thom Yorke ze swoimi zaprezentowali ją już w latach 90. Ale przez te wszystkie lata utwór nie doczekał się pełnej oraz studyjnej wersji. Warto było czekać. Utwór posiada ten niepowtarzalny dawny klimat zespołu.
Beck – Wow
Tak, wiem jestem dość przewidywalny. Jak tu nie być wielbicielem Becka, kiedy on tworzy taką muzykę! Jego najnowszy utwór niesamowicie mnie zaskoczył. To coś nowego, czego Beck jeszcze nigdy nie próbował. Świeża, porażająca i groźna kompozycja. Takimi słowami można opisać utwór pt. Wow. Tylko on potrafi stworzyć utwór, który mogłaby nagrać zarówno Beyoncé, jak i Tame Impala. Ale zrobił to on. I bardzo dobrze.

