Luty powoli mija, a sezon koncertowy w pełni. Plus jeszcze do tego premiery muzyczne, które miały miejsce w ostatnich tygodniach. Nie da się więc ukryć, że zestawienia Dominiki, Pawła i Piotra są wypełnione jak najbardziej świeżą muzyką i każdy powinien znaleźć coś dla siebie.
Dominika Mrówczyńska
Tune – Drive
Najnowszy singiel łódzkiej grupy Tune. Mimo tego, że zespół muzycznie co raz bardziej odbiega od swojego debiutanckiego albumu, to nadal jest to jedna z lepszych wersji polskiego rocka, a charakterystycznego brzmienia zespołu nie można pomylić z nikim innym. Nie brakuje w nim interesująco brzmiącej gitary i przede wszystkim charyzmatycznego wokalu Kuby Krupskiego.
Ania Karwan – Nie Ma Cię
Zapomniana (niestety) uczestniczka talent show Must Be The Music. Jej nieprzeciętny wokal może przyciągnąć nie jednego słuchacza. Gościnnie w utworze pojawił się Filip Siejka, który wzbogacił popową kompozycję o idealnie pasujące dźwięki skrzypiec. Singiel Nie Ma Cię, którego produkcją i aranżem zajął się Sławek Guadky Gładyszewski, jest zapowiedzią debiutanckiego albumu Ani.
Pepe & Vincent Present – Beware
Takiej muzyki w Polsce to tylko ze świecą szukać. Nowy projekt stworzony przez wrocławskich przyjaciół jest naprawdę czymś wyjątkowym. Utwór brzmi jakby został wyjęty żywcem ze starych horrorów. Nieokrzesana psychodeliczność – te słowa najlepiej określają kompozycję Beware, która promuje debiutancki album zespołu Night In Wreslau. A do tego teledysk doskonale wpasowujący się w charakter muzyki.
Marika feat. Skubas – Jak Rozmawiać
Twórczość Mariki jakoś nigdy do mnie nie trafiała. Dlatego też długo wahałam się, aby przesłuchać nowy album, mimo iż z różnych stron dobiegały głosy, że jest „inny”. Jednak, kiedy już zdecydowałam się nacisnąć „play”, nie mogłam się od niego oderwać. Miło słuchać dojrzalszej muzyki i tekstu. Duet ze Skubasem jest, jak dla mnie, najpiękniejszym utworem z płyty.
Phil Collins – Agains All Odds
Po nowościach czas posłuchać czegoś wiekowego, żeby nie powiedzieć wiecznego. Tego utworu nie da się nie znać. Nie potrzeba wiele, aby stworzyć coś tak intymnego i doskonałego w swojej prostocie. Pianino i perkusja wsparte nietuzinkowym głosem Phila Collinsa nadają utworowi niesamowitej subtelności i nastroju. Jedna z piękniejszych rockowych kompozycji, z jakimi dane mi było dorastać. Przetrwała już tyle lat, ciekawe ile jeszcze przed nią.
https://www.youtube.com/watch?v=-OiV_5kEt6A
Paweł Markiewicz
Amy Winehouse – Back To Black
Na początek trochę nostalgicznie. Ostatnimi czasy coraz częściej powracam do twórczości, jakże utalentowanej wokalistki Amy Winehouse. Utwór zawsze był mi bliski ze względu na tekst i emocjonalność, która zawarta jest w tym jakże obojętnym i zimnym głosie. Po śmierci artystki piosenka nabrała w moich oczach nowy wydźwięk – to świetny obraz i miłe wspomnienie tego, co zostawiła nam Amy.
Ania Dąbrowska – Charlie, Charlie
Twórczości tej wokalistki nie da się odkryć z dnia na dzień, na to potrzeba czasu. Ja potrzebowałem czasu na to, żeby dotarło do mnie przesłanie, jakie niesie za sobą jedna z najbardziej rozpoznawalnych piosenek Dąbrowskiej. Ania od początku była świadomą wokalistką, jej kompozycje są przemyślane od początku do końca, zaczynając od stonowanej melodii, a kończąc na przepięknym, oryginalnym tekście – taka jest piosenka Charlie, Charlie.
London Grammar – Nightcall
Głos Hannah Reid (wokalistki zespołu) to jeden z najbardziej specyficznych wokali, jakie słyszałem w swoim życiu. Artystka potrafi świetnie pokazywać emocje i to nie tylko za pomocą tekstu, ale również dźwięków, które wydobywa ze swoich strun głosowych. Nie można zapominać o stonowanej melodii, która stanowi jedynie tło piosenki i zostawia duże pole do popisu Hannie. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku usłyszymy nowe wydawnictwo London Grammar.
Hey – Umieraj stąd
Teraz nieco koncertowo. W ubiegły weekend byłem na koncercie legendarnego zespołu Hey. To właśnie dzięki temu wydarzeniu przypomniałem sobie o tym świetnym utworze. Teksty, które tworzy Katarzyna Nosowska, mają w sobie swoistego rodzaju klimat, którego nie da się wytłumaczyć. Muszę przyznać, że piosenka lepiej brzmi na żywo niż w wersji studyjnej (co nie oznacza, że ta nagrana w studio jest zła).
https://www.youtube.com/watch?v=x5JU4nYsT6g
twenty one pilots – Stressed Out
Na ten amerykański duet natknąłem się zupełnie przypadkowo. Przełączałem kanały muzyczne i na stacji MTV Rock moim oczom ukazał się teledysk, a uszom interesująca kompozycja. Chłopaki świetnie oscylują pomiędzy alternatywnym hip-hopem, rockiem i indie pop. Nie miałem jeszcze okazji zagłębić się w twórczość twenty one pilots, ale na pewno to zrobię, ponieważ Stressed Out jest naprawdę obiecujące.
Piotr Krajewski
Sia – Reaper
Mój ulubiony utwór z niezachwycającego This Is Acting. Za każdym razem słucham go z wielką przyjemnością. Sia przyzwyczaiła nas do tego, że potrafi w interesujący sposób połączyć energiczny, optymistyczny utwór z trudnym i mrocznym tekstem. Tak jest również w tym przypadku. Podczas słuchania Reaper nie da się nudzić. Dużo się tutaj dzieje. Wyjątkowy wokal i mocny refren budują kawałek.
The Lumineers – Ophelia
Długo czekałem na ich nowy singiel. Było warto. Ophelia zachwyca folkowym brzmieniem, z którego znany jest zespół. Urzekający skromny klimat, dużo perkusji i fantastyczna partia fortepianu. W prostocie siła. Tak przyjemnego refrenu dawno nie słyszałem. Czekam na płytę!
James Bay – Let It Go
Kompozycja spokojna, pełna pięknych i nastrojowych dźwięków gitary, nieco przygnębiająca. Szczególną uwagę zwraca tutaj drżący, czysty wokal Jamesa. Magnetyzuje i przyciąga słuchacza swoim emocjonalnym ładunkiem. Czuje się niesamowitą wrażliwość oraz szczere emocje. Genialna ballada.
Panic! At The Disco – Death of a Bachelor
Brendon Urie zaskoczył mnie tym utworem. Czegoś takiego się nie spodziewałem. Pomieszanie tak wielu muzycznych gatunków w jednym utworze to odważny ruch. Całe szczęście – wyszło znakomicie. Kawałek zachwycił mnie swoim oryginalnym klimatem, a Brendon pokazał, że jego wokal radzi sobie świetnie również w takim repertuarze.
Lana Del Rey – Freak
Lana w swoim najlepszym wydaniu. Niezwykle klimatyczna, zmysłowa i pewna siebie kompozycja. Słuchając jej, mam wrażenie, że wszystko dookoła zwalnia. Hip-hopowe dźwięki świetnie łączą się z syntezatorem. Najmocniejszym momentem utworu jest niewątpliwie charakterystyczny, nieco ciemny i mroczny refren.

