Site icon All About Music

Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 42)

Jutro zaczyna się szkoła :( Na pocieszenie prezentujemy Wam kawałki, które na pewno poprawią humor. Swoje „piątki” prezentują nasi recenzenci: Piotr Krajewski, Joanna Gulewicz i Agata Omelańska. Tutaj między innymi Taylor Swift, Florence + The Machine, Norah Jones, Amy Winehouse, Foals oraz WWO. Miłego słuchania.

Piotr Krajewski

Oh Wonder – Drive

Moje najlepsze odkrycie kilku ostatnich miesięcy. Oh Wonder to elektroniczny duet, który lada moment wyda swój pierwszy krążek. Drive jest idealnym przykładem dobrej indie-popowej piosenki, mającej ogromne szanse na komercyjny sukces. Połączenie dwóch delikatnych wokali (trochę w stylu The xx) i świetnej, wpadającej w ucho melodii sprawia, że utworu chcę się zwyczajnie słuchać. Nie raz, nie dwa. Dużo więcej. Całość zamykają znakomite skrzypce. Bomba!

Taylor Swift – Back To December

Jeden z moich ulubionych i najbardziej dojrzałych utworów autorstwa Swift, pochodzący jeszcze z czasów, gdy nie królował u niej tylko i wyłącznie pop. Taylor nagrała tę balladę w taki sposób, że uczucia i emocje, które chciała przekazać są naprawdę wyczuwalne. A o to właśnie chodzi w tego typu kompozycjach. Doskonale zaaranżowany kawałek ze stopniowo budującymi napięcie zwrotkami i mocnym, wyrazistym refrenem.

Norah Jones – Don’t Know Why

Są piosenki, które przenoszą człowieka w inny świat. Tak działa właśnie na mnie Don’t Know Why. I choć utwór ma już ponad trzynaście lat, to wciąż brzmi dobrze i nie traci na jakości. Napiszę więcej. Kawałek ten z roku na rok zyskuje u mnie coraz większa sympatię. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na swoją prostotę i piękne połączenie dźwięków jazzu i popu. Zasłużenie otrzymał on trzy nagrody Grammy, w tym w kategorii Record Of The Year.

Amy Winehouse – Stronger Than Me

Najprawdopodobniej mój ulubiony utwór z repertuaru Amy. Nie odniósł on tak spektakularnego sukcesu, jak kolejne single artystki. W niczym mu to jednak nie umniejsza. Piosenka świetnie łączy jazzowe dźwięki z brzmieniami typowymi dla contemporary R&B. To czym robi na mnie największe wrażenie w tym utworze jest tekst, w którym Winehouse rozprawia się ze swoją byłą miłością na swój znany już, pyskaty sposób. Aż trudno uwierzyć, że artystka napisała coś tak dobrego, mając niespełna dwadzieścia lat… Fantastyczna kompozycja.

Imagine Dragons – Roots

Mam ogromną słabość do tego zespołu. Zawsze czekam na ich kolejny utwór z wielkim podekscytowaniem i tym razem również się nie zawiodłem. Roots charakteryzuje się chaotycznym i niepokojącym klimatem, utrzymującym się przez cały czas trwania piosenki. Tytuł uważam jednak za nieco ironiczny, gdyż utwór różni się diametralnie od tego, co zaprezentował nam wcześniej zespół.

Agata Omelańska

I Break Horses – Faith

Na płycie Chiaroscuro najpierw zachwyciłam się kawałkami Weigh True Words, You Burn czy Ascension, a zupełnie nie doceniłam Faith. Ten utwór łączy w sobie popowy, wręcz dyskotekowy rytm i szalenie dobrą elektronikę; z jednej strony przypomina nieco klimaty Depeche Mode, a z drugiej wręcz woła mnie na parkiet. Mrok, który intryguje.

WWO – Mogę wszystko

Podobno człowiek sam jest swoim największym wrogiem – ściany zbudowane z własnych ograniczeń tworzy właśnie on, a nie nikt inny. O ile dość słabo znam polski rap, to bardzo doceniam go za szczery, pozbawiony bling blingu i złotego grilla na zębach przekaz. Klasyk od WWO powrócił do mnie po wielu latach; właśnie w momencie, w którym czeka mnie wiele zmian personalnych i jestem kłębkiem nerwów. Cytując inny kawałek warszawskiego kolektywu: Nie bój się zmiany na lepsze.

Moderat – Bad Kingdom

Moderat poznałam przypadkowo: (dawno-niedawno temu) przez jakiś czas mieszkałam we Włoszech i tam po raz pierwszy ktoś (bliski-daleki) puścił mi fenomenalny A New Error. Gdy zaś wyjeżdżałam, po głowie bez przerwy tłukł mi się tekst Bad Kingdom – nie mogłam znaleźć lepszego określenia dla tego, jak się wtedy czułam. Od tego czasu ten utwór jest moim nieodłącznym towarzyszem na gorsze momenty i przypomina, że wykaraskam się z każdego Złego Królestwa.

Medina – Gutter

Medina nie raz i nie dwa ratowała mnie z najróżniejszych dołków – dzięki jej muzyce jestem w stanie odzyskać życiową homeostazę, otrzepać się z kurzu i iść dalej. Choć od lat numerem jeden jest dla mnie utwór You And I, równie często słucham Gutter: cierpliwość każdej kobiety kiedyś wreszcie się kończy. Co prawda nie jest to odpowiedź, ale przynajmniej zapominasz, jak brzmiało pytanie.

Kiasmos – Bent

Na koniec petarda z festiwalu Tauron Nowa Muzyka: zostałam zakiasmosowana dobrych parę miesięcy temu i z niecierpliwością oczekiwałam pierwszego występu Islandczyków w Polsce. Bent słyszałam jeszcze na próbach i wiedziałam, że wieczorem będzie pięknie tłukło: dzięki tanecznemu rytmowi to jeden z najbardziej wyrazistych kawałków na płycie. I o ile uwielbiam Looped, to Bent na żywo okazał się dwukrotnie większym sztosem – wybór kawałka na bis był oczywisty!

Joanna Gulewicz

Patti Smith – Free Money

Jeszcze na fali po-OFF-owej ekscytacji po prostu nie mogę przestać wracać do tego kawałka. To jeden z tych utworów, które się nie starzeją (podobnie zresztą jak sama artystka). Aż trudno uwierzyć, że ta 68-latka ma w sobie tyle ikry i wigoru, by swoim głosem wprawić całą publiczność w niekontrolowane wibracje.  I choć topograficznie być może nieco pobłądziła (sądząc, że Katowice to jedna z podkrakowskich wsi), na scenie była prawdziwym dynamitem!

 

Florence + The Machine – What Kind Of Man

Jedna z nielicznych artystek, której głos ma w sobie tyle samo mocy, co sama muzyka. Dla mnie jest kwintesencją kobiecości – silna, a zarazem pełna wrażliwości, zmienna i podatna na nastroje, a jednak zadziwiająco stała w ich wyborze. Właśnie taki jest utwór What Kind Of Man – kobiecy, butny i humorzasty. Idealny!

Foals – What Went Down

Od ukazania się ich ostatniej płyty minęły raptem dwa lata ale, muszę przyznać, że z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnej. Foals to jedna z tych formacji, które zawsze zostawiają słuchacza oniemiałym i nienasyconym. Czarodzieje nastrojów, zaklinacze formy i żywy dowód na to, że muzyka jest formą magii, a słuchacz jedynie naczyniem, które artysta wypełnia dowolnie wybranym uczuciem. Doskonali!

Etherwood – Hold Your Breath

I jeszcze jedna perełka, którą miałam przyjemność usłyszeć na żywo. Kojarzy mi się z ostatnimi promieniami sierpniowego słońca i owocami cytrusowymi. I oczywiście z Let It Rollem! Trochę refleksyjna, trochę chilloutująca i trochę rozbiegana. Liquid funk w tym najprzyjemniejszym wydaniu.

Steven Wilson – Harmony Korine

W życiu każdego artysty przychodzi w końcu taki moment, w którym publiczność nie tyle oczekuje, co raczej domaga się następnych płyt, kolejnych kompozycji, nowych tras koncertowych… Przyszła i pora na geniusza progresji, Stevena Wilsona. Zaplanowana na wrzesień premiera Transience zawiera kompilację najgłośniejszych i chyba najciekawszych utworów Brytyjczyka, a wśród nich jedną z moich ukochanych kompozycji – Harmony Korine.
Już prawie, już niedługo nasz portalowy jubileusz. Czwarte urodziny, cztery rubryki do Waszej dyspozycji przez cały wrzesień. Więc to ostatnie redakcyjne Tego Słuchamy… przynajmniej na razie. Już za tydzień poznamy pierwsze Wasze propozycje. Nie możemy się już doczekać!
Exit mobile version