Robert Płachta
Tove Lo – Attention Whore
Gdybym miał pozostać zupełnie szczery, moje zestawienie za miniony tydzień w pełni składało by się z repertuaru Tove Lo. Ale to oznaczałoby monotonię, dlatego wybrałem wyłącznie jeden kawałek. Attention Whore już od pierwszych sekund zwróciło moją uwagę i nie tylko za pomocą tytułu, ale przede wszystkim hipnotyzującego bitu. To jedna z moich ulubionych pozycji na Dirt Femme, ale raz jeszcze – album jest na tyle dobry, że mógłbym wypełnić wszystkie pozycje wyłącznie z jego pomocą. Polecanko!
ARB4, Tienas, Mangal Suvarnan & VALORANT – RAJA
Jeśli szukacie wytwórni muzycznej, która nie zawiedzie was po kilku wypuszczonych produkcjach, mogę ze spokojnym sumieniem polecić Riot Games. Firma zajmująca się tworzeniem gier komputerowych? Jeszcze jak! Począwszy od metalowej grupy Pentakill, po k-popowy girlsband K/DA. Tworzone na potrzeby fabuły czy zwykłych rozgrywek utwory dopieszczone są w każdym calu i właśnie taki jest też singiel RAJA. Nagrany dla nowego bohatera z Indii, zabiera słuchacza w idealne połączenie rapu i wschodnich klimatów.
Lizzo – Everybody’s Gay
Długo po premierze nowego albumu Lizzo odkładałem jego przesłuchanie. Teraz wiem, jak wielki był to błąd. Special jest pełne szalonych i tanecznych bopów, które podnoszą na duchu i dodają pewności siebie. Ale moje serce szczególnie skradł kawałek Everybody’s Gay. Podśpiewując ją sobie pod nosem mam wrażenie, jakbym był gdzieś na najlepszej imprezie życia u boku Lizzo. Wybitnie radosna piosenka!
Dawid Podsiadło – Szarość i Róż
Po kilku pierwszych przesłuchaniach Lat Dwudziestych od Dawida Podsiadło wiem już, że to płyta, która zyskuje z czasem. Jest natomiast jedna pozycja, która od razu złapała mnie za serce i zdecydowanie za szybko nie puści. Szarość i Róż jest przepięknym zamknięciem albumu, mam wrażenie wręcz, że piosenka idealnie odpowiada świetnej okładce. Jednocześnie wzrusza i sprawia, że chce się tańczyć. Moje ulubione połączenie. I do tego ta orkiestralna końcówka!
JVKE – golden hour
Geneza odkrycia przeze mnie tej piosenki jest zupełnie przypadkowa, bowiem usłyszałem ją na jednym z reelsów. Na nagraniu autor śpiewał i grał kawałek na żywo, co wydało mi się imponujące, a zarówno melodia, jak i tekst też przykuły uwagę. No i tak ta ckliwa, ale też bardzo romantyczna piosenka wylądowała na mojej playliście. Wniosek: czasem warto przystanąć na chwilę scrollując reelsy!
Tomasz Ochota
Sam Smith & Kim Petras – Unholy
Początkowo ten utwór był dla mnie niemiłym zaskoczeniem. Dopiero po kolejnym przesłuchaniu przekonał mnie do siebie i od tamtego momentu towarzyszy mi codziennie. Uwielbiam w nim bit oraz genialny wokal Sama Smitha. Z wielkim utęsknieniem czekam na kolejny, zbliżający się album. Mam nadzieję, że znajdę tam następców takich hitów jak I’m Not The Only One czy Too Good at Goodbyes, które kocham nad życie.
Dawid Podsiadło – To co masz Ty!
Ile ludzi – tyle opinii. Tak skrótowo mogę opisać recenzję moich znajomych na temat tego utworu. Mnie do siebie bardzo szybko przekonał, zwłaszcza chwytliwy i łatwy do zapamiętania refren. Na uwagę zasługuje klip do utworu – jeżeli jeszcze go nie widzieliście, szybko nadróbcie!
Jann – Gladiator
Czy mieliście kiedykolwiek tak, że słuchając pierwszy raz danego kawałka byliście przekonani o jego geniuszu? Tak miałem w przypadku najnowszego singla Jann’a. Pomimo, że młody artysta ma już na swoim koncie kilka fantastycznych numerów, to utwór Gladiator pod względem tekstowym, brzmieniowym czy producenckim jest stworzony na światowym poziomie.
sskjegg – halo
Sabina Broda z duetu sskjegg ma fantastyczną zdolność – jej wokal jest charakterystyczny, dzięki czemu z łatwością można rozpoznać ich twórczość. W najnowszym singlu – halo, do którego powstał klip artyści wchodzą na nowy, wyższy poziom muzyki. Przyjemny, lekki numer z dawką elektroniki – zestawienie idealne.
Dawid Podsiadło – D I A B L E
Wybierając ostatni numer w zestawieniu, zastanawiałem się, czy nie będzie za dużo Dawida. I wiecie co? Nie istnieje coś takiego jak ,,za dużo Dawida„. Najnowszy album, choć zbiera już przeróżne opinie, dla mnie osobiście jest świetny. D I A B L E wchodzi jak masło i jest zdecydowanie wśród moich ulubionych numerów z tego krążka.
Piotr Sadowski
Szczyl/Magiera feat. Miętha – Jaraj
Dzisiejsze wydanie Tego Słuchamy piszę w drodze na pierwszą edycję festiwalu Great September, dlatego postanowiłem, że niemal całość będzie tematyczna i poświęcę ją artystom, których mam w planach posłuchać w Łodzi. Na pierwszy ogień leci najnowszy singiel Szczyla, który w Łodzi wystąpi z live bandem.
Frank Leen – Za dobrze by zapomnieć
Przed występem Szczyla będę bawił się do utworów Frank Leena. Debiutant podpisany z Sony Music Polska kupił mnie kilka tygodni temu swoim małym koncertem w Gliwicach i z przyjemnością będę obserwował jego dalszy rozwój kariery.
Bambi – chrypki głos nie od fajek
Ciekaw też jestem jak wypadnie Bambi, raperka z SBM Starter. Polski rap ma się wybitnie dobrze, ale nadal mamy wielkie braki jeśli chodzi o damską reprezentację sceny. Patrzę z zazdrością na amerykański rynek, gdzie wiele raperek skillami przewyższa topowych graczy na tej scenie i chciałbym doświadczyć tego na naszym podwórku.
Belmondo – Dzień Dobry
Występ w Łodzi będzie dopiero moim pierwszym zetknięciem z Belmondziakiem na żywo. Nie wiem czemu zajęło mi to tyle czasu, ale pokutę zaczynam od odsłuchów moich ulubionych nagrań, a rozgrzeszenie przyjdzie już w sobotę o 21:30 w Teatr Clubie.
Sigur Ros – Glósóli
Serię artystów z Great September przerywam niezwykle ważnym dla mnie trio z Islandii. Już w poniedziałek będę miał okazję po raz pierwszy posłuchać ich kompozycji na żywo i już od dłuższego czasu przypominam sobie całą dyskografię zespołu.

