Site icon All About Music

Tego Słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 396)

Anna Radosińska

Ralph KamińskiPies

Choć dawno nie sięgałam po muzykę polskich twórców, tajemna siła przyciągania podkusiła mnie by posłuchać najnowszego albumu Ralpha Kamińskiego. Krążek wręcz wybitnie przypadł mi do gustu, a Pies to w moim odczuciu jeden z wdzięczniejszych gości, którzy pojawili się na Balu u Rafała. Utwór zarazem bardzo dosłowny, jak i pełen metafor, w którego tekst niemalże nie da się nie wsłuchać. Totalny relaks.

Ghost Cirice

Jeśli znacie już Tik-Tokowy viral Mary On A Cross, istnieje duże prawdopodobieństwo, że spodoba Wam się więcej z dyskografii szwedzkiej grupy Ghost. Choć po najpopularniejszym aktualnie rockowo-popowym kawałku zespołu może trudno się domyślić, Ghost to w rzeczywistości kapela grająca metal i psychodelicznego rocka. Cirice, pochodzące z albumu Meliora (2015) to próbka nieco mocniejszych brzmień w wykonaniu zespołu. Co sądzicie?

Michał Szpak(mrok) Warszawianka

Ostatni koncert Michała Szpaka aka JowiszJi podczas Fest Festiwalu zrobił mi smaka na zagłębienie się w dyskografię artysty przechodzącego aktualnie niesamowicie widowiskową i inspirującą metamorfozę. Przesłuchałam wielu utworów wokalisty, jednak moją uwagę najbardziej przykuł jego najnowszy singiel, który wydaje się być po prostu prawdziwy i szczery.

Jazmin BeanPuppy Pound

Persona zaledwie dziewiętnastoletniej Brytyjki Jazmin Bean jest dla mnie absolutnie hipnotyzująca i wciągająca. Styl artystki niewątpliwie przyciąga mnóstwo uwagi, ale również jej muzyka – trochę pop-metal, trochę hyperpop jest warta przesłuchania. Puppy Pound to już drugi „psi kawałek” w moim dzisiejszym zestawieniu, jednak kompletnie odmienny od psiej propozycji Ralpha. Obejrzyjcie tylko ten teledysk!

Ashbury HeightsWaste of Love

Pomimo że album Three Cheers for the Newlydeads (2007) szwedzkiego duetu muzyki niezależnej i elektronicznej Ashbury Heights moim zdaniem wygrywa kawałek Christ, to ostatnio najlepiej słucha mi się Waste of Love, utworu, który wręcz zmusza by rano wstać z łóżka i energetycznie zacząć dzień. Kawałek motywuje nie tylko żywą melodią, ale i tekstem, co w przypadku nieco mrocznie prezentującego się zespołu – może zaskoczyć. Polecam serdecznie!

Tomasz Ochota

Fadere & Alex Aiono – Lordly

Wyskakują Wam niechciane reklamy w aplikacjach, które powodują u Was lekkie poirytowanie? Mam tak samo! Jednak tym razem było inaczej, ponieważ jedna z nich przypomniała mi o istnieniu tego wielkiego hitu sprzed lat. Oczywiście jedyne, co potrafiłem wpisać w wyszukiwarkę Google to: ,,piosenka refren aha„. Jednak się udało i od tamtej pory utwór bardzo często gości w moich słuchawkach.

Holak, Błażej Król, Rosalie. – 4REAL

Pisząc news dla portalu na temat tego utworu nie spodziewałem się, że tak mną zawładnie. Zwłaszcza lekki i przyjemny refren w wykonaniu Rosalie. Sam utwór przypomina mi tęsknotę za latem, które jest już za nami i jest, według mnie, jednym z najlepszych utworów Holaka, które wydał do tej pory.

Miley Cyrus – FU

Bardzo przybliżona historia, jak w przypadku utworu Lordly, wydarzyła się z utworem Miley CyrusFU. Tym razem jest to zasługa proponowanych utworów przez Spotify. Utwór uwielbiałem, zapomniałem i sobie o nim przypomniałem. Osobiście jest to dla mnie jeden z najlepszych i największych hitów Miley, która trochę zmarnowała potencjał tej piosenki. Nie mniej jednak, kocham bardzo!

Brodka – Sadza

Pod względem słuchaczy i fanów, nowa muzyka, którą od jakiego czasu częstuje nas Brodka, ma tyle samo zwolenników jak i przeciwników. Dla mnie jest to artystka kompletna, ciągle poszukująca nowych brzmień i rozwiązań. Utwór Sadza zasadził się w moim sercu natychmiastowo i nie mam zamiaru się go pozbywać.

Shady Lady & Nick Sinckler – OH WOW

Jakiś czas temu miałem wielką przyjemność poznać pierwszy raz w życiu drag queen i poobcować z nią w ramach swojego prywatnego projektu. Cudowne jest to, że po dziś dzień mamy bardzo dobry kontakt. Flow jaki złapaliśmy podczas rozmowy spowodował, że jej muzyka z debiutanckiego krążka Pokussa Na Parkiecie gości u mnie często, z sentymentem wspominając tamte chwile, a utwór z Nickiem Sincklerem jest absolutnym numerem jeden z tego albumu.

Sebastian Dziuda

Elvis PresleyEdge of Reality (Tame Impala Remix)

Już prawie miesiąc minął odkąd obejrzałem Elvisa na dużym ekranie. Seans ten był dla mnie jednym z najprzyjemniejszych doświadczeń tych wakacji. Sam film w reżyserii Buza Luhrmanna zrobił na mnie duże wrażenie i do tej pory uważam, że to najlepszy film jaki obejrzałem w tym roku w kinie. W pamięci zapadły mi nie tylko świetne ujęcia kamery, fenomenalna gra aktorska na czele z Austinem Butlerem w roli główniej, ale również genialny soundtrack, który łączy klasycznego Elvisa ze współczesnym brzmieniem artystów muzyki rozrywkowej. Jednym z moich ulubionych kawałków jest utwór Edge of Reality, zremixowany przez zespół Tame Impala.

Elvis PresleySuspicious Minds

Po sierpniowym seansie, moja fascynacja osobą oraz muzyką Elvisa znacznie się pogłębiła. Świadczą o tym chociażby liczne utwory autorstwa Króla Rock n’Rolla, które dominują na moich playlistach. Jednym z takich kawałków jest Suspicious Minds, numer który oryginalnie nie został stworzony przez samego Presleya, lecz to właśnie on przyczynił się do znacznego wzrostu popularności tej piosenki.

MuseWe Are Fucking Fucked

Wydany pod koniec sierpnia nowy album Muse był najbardziej wyczekiwanym przeze mnie wydawnictwem roku. Nie zawiodłem się. Odnoszę wrażenie, że Matt Bellamy, Dominic Howard i Chris Wolstenholme osiągnęli na tym krążku dokładnie to co chcieli- zrobili album w stylu Greatest Hits, lecz z zupełnie nowymi piosenkami. Są tu momenty wolniejsze, typowo balladowe, okraszone typowymi dla wokalisty wysokimi partiami wokalnymi. Jest też sporo mocniejszych, bardziej rockowych momentów, a jednym z nich jest utwór zamykający album, o tytule We Are Fucking Fucked, który szybko stał się moim ulubionym numerem na całej płycie. Jeśli podczas jego tworzenia, panowie z Muse zastanawiali się jak zmieścić całą esencję brzmienia zespołu w jednym utworze, cóż…ta sztuka im się udała.

ColdplayYellow

Uwielbiam zespół Coldplay, a moja miłość do brytyjskiej grupy znacznie pogłębiła się po lipcowym koncercie tej kapeli na Stadionie Narodowym, na którym miałem szczęście być. Yellow to jeden z moich ulubionych utworów tej formacji. Lubię często do niego wracać, szczególnie kiedy mam słabszy humor. To pierwszy duży przebój w karierze Coldplay, który zagwarantował grupie międzynarodową sławę, niesłabnącą od ponad dwudziestu lat.

The Jimi Hendrix ExperiencePurple Haze

Nigdy nie ogarnę jak Jimi Hendrix potrafił wydobyć z gitary takie dźwięki. Mistrz, wirtuoz, geniusz. To, że ten fenomenalny artysta zajmuje przeważnie pierwsze miejsca we wszelkich rankingach najlepszych gitarzystów w historii wcale mnie nie dziwi. Ostatnio często delektuję się namiastką jego możliwości, słuchając utworu Purple Haze, mojego ulubionego numeru autorstwa Hendrixa. A najlepiej jeśli jest to live wersja z Atlanta Pop Festival. Totalny odlot.

Exit mobile version