W kalendarzu wrzesień, za oknem coraz bardziej jesiennie. W ten okres wchodzimy w rytm nowego Tego Słuchamy, które przygotowali dla Was Ewa, Oliwia i Arek. Dzisiejsi, muzyczni bohaterowie to między innymi Taylor Swift, Elton & Britney, Coldplay, Muse, Parcels czy Wet Legs.
Ewa Polaczkiewicz
Arctic Monkeys – There’d Better Be A Mirrorball
Po 4 latach przerwy Arctic Monkeys nareszcie wracają z nową muzką. Na październik zapowiedzieli album studyjny (The Car), a już teraz w streamingach dostępny jest pierwszy singiel – There’d Better Be A Mirrorball. Już po tej piosence można stwierdzić, że Alex i reszta postanowili pozostać przy estetyce Tranquility Base Hotel & Casino. Jednym będzie się to podobało, innym nie. Osobiście jestem fanką tego stylu, choć przyznam, że momentami tęsknię za czasami Favourite Worst Nightmares.
Wet Leg – Wet Dream
Duo kryjące się pod pseudonimem Wet Leg poznałam, zapewne tak jak większość, przez Harry’ego Stylesa. Podczas występu w BBC RADIO1 wykonał ich utwór – Wet Dream. Szybko stał się on viralem, przez co zainteresowałam się twórczością tego, dopiero rozpoczynającego karierę, zespołu. Grają bardzo dobrego indie rocka, w którym słychać wpływy m.in wymienionych wcześniej Arctic Monkeys. Nie mogę doczekać się aż usłyszę Wet Leg na żywo, na Stadionie Narodowym jako support Harry’ego!
Djo – Personal Lies
Djo to tak naprawdę znany chociażby ze Stranger Things aktor – Joe Keery. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do jego twórczości, bo wiadomo, że dużo osób z show-biznesu „pcha się” do świata muzyki i nie zawsze dobrze im to wychodzi. Jednak w jego sytuacji jest zupełnie inaczej. Już po jednym przesłuchaniu całkowicie przepadłam w dźwiękach rocka z lat 70. z modernistycznymi dodatkami. Personal Lies to jeden z moich faworytów, ale szczerze polecam cały jego debiut. 16 września będzie miała miejsce premiera kolejnego krążka – Decide.
HAIM – Gasoline (feat. Taylor Swift)
Dawno nie znalazłam zespołu, którego muzyka byłaby aż tak odprężająca i po prostu miła dla ucha. Siostry Haim przeszły same siebie, wydając album Women In Music Pt III w 2021 roku. Nie ma na tej płycie ani jednej złej piosenki, a w mojej topce znajduje się Gasoline w wersji z samą Taylor Swift. Na albumie jest również wersja bez niej, jednak myślę, że jej głos jeszcze bardziej ulepszył tę piosenkę i uczynił ją różnorodniejszą. Kawałek leci u mnie w zapętleniu już kolejny tydzień.
Taylor Swift – august
Całe folklore od Taylor jest istną perfekcją, do której regularnie wracam już od dwóch lat. Szczególną piosenką z tej płyty jest dla mnie august, jedna z moich ulubionych. Niedawno odkryłam (tak, wiem, że późno) całą historię związaną z cardigan, betty i właśnie august i to spowodowało, że przepadłam dla tych piosenek jeszcze bardziej. Polecam wszystkim dokładnie wczytać się w tekst, a gwarantuję, że nie pożałujecie.
Arek Zroślak
Kali Uchis – No Hay Ley
Na początek jeszcze świeżutka, bowiem piątkowa nowość od Kali. No Hay Ley praktycznie błyskawicznie kupiło mnie swoim tanecznym, lecz jednocześnie nieco melancholijnym klimatem. A takie kontrasty to miód na moje uszy.
Elton John & Britney Spears – Hold Me Closer
Przy pierwszym przesłuchaniu HMC byłem bardzo rozczarowany. Miałem bowiem wrażenie, że cały pomysł na ten utwór skończył się na refrenie, który i tak już był używany w zapowiedziach, więc zero zaskoczenia. Jednak efekt współpracy Eltona i Britney jest na tyle chwytliwy, że ostatecznie się przekonałem i ostatnio nie ma dnia, w którym nie odpaliłbym sobie przyszłego hitu tegorocznej jesieni.
David Guetta & Bebe Rexha – I’m Good (Blue)
Apropo hitów – jak można zaprzepaścić taki materiał na obowiązkowy element każdej letniej imprezy? Przy I’m Good (Blue) nóżka sama chodzi już od pierwszych dźwięków. Banger, po prostu taneczny banger.
Parcels – Tieduprightnow
Moje największe odkrycie tegorocznych wakacji. Jakoś nigdy nie mogłem zabrać się za poznanie twórczości Parcels, lecz Kraków Live Festival poniekąd mnie do tego zmusił. Jednak o ile zapoznając się z dyskografią Australijczyków przed ich koncertem jakoś nie wywarła na mnie niesamowitego wrażenia, tak już po fakcie wszystko się zmieniło. Wybrane przeze mnie Tieduprightnow to niesamowicie przyjemne, bujające i chilloutowe brzmienie, czego chcieć więcej, a i sam teledysk chociaż przez chwilę pozwala pozostać w letnim klimacie.
FLO – Cardboard Box
Na koniec jeden z najciekawszych debiutów tego roku. FLO to brytyjskie trio, które w swojej twórczości czerpie z R’n’B tworzonego na przełomie XX i XXI wieku. A że mam sentyment to muzyki tamtych czasów (jak i ogólnie lubię ten gatunek sam w sobie), więc nic dziwnego, że szybko polubiłem się z twórczością Jorji, Stelli i Renée. Mam nadzieję, że dziewczyny na dobre zadomowią się na rynku, zyskają większą popularność i niejednokrotnie zaskoczą słuchaczy.
Oliwia Przybyszewska
Milky Chance – Save Your Tears (The Weeknd Cover)
Nie jest łatwo o dobry cover, zwłaszcza gdy na warsztat bierze się hit z pierwszych miejsc list przebojów. Clemens Rehbein i Philipp Dausch, tworzący duet Milky Chance, stanęli jednak na wysokości zadania. Piosenka znalazła się na wydanym przez grupę w zeszłym roku mixtapie The Trip Tape – polecam zapoznać się z całością krążka.
Louis Tomlinson – Bigger Than Me
Na mojej playliście nie mogło zabraknąć nowego singla Louisa Tomlinsona! Już w listopadzie ukaże się jego druga solowa płyta, a utwór Bigger Than Me to jej pierwsza zapowiedź. Z niecierpliwością czekam na ten album.
The Strokes – Reptilia
Pora na piosenkę, która towarzyszy mi już od kilku tygodni. Jeden z najbardziej znanych kawałków zespołu The Strokes – Reptilia – liczy sobie już dziewiętnaście lat. Utwór znalazł się na drugim albumie grupy, Room on Fire.
Coldplay – Don’t Panic
Wraz z nadejściem chłodniejszych dni chętniej sięgam po łagodniejsze, melancholijne brzmienia. W moich słuchawkach gra ostatnio jeden z moich ulubionych albumów zespołu Coldplay – Parachutes i pochodzący z niego utwór Don’t Panic. Piosenka otwiera debiutancki krążek grupy, który miał premierę w 2000 roku.
Muse – Supermassive Black Hole
Muzyka grupy Muse to moje nowe odkrycie. Szczególnie do gustu przypadła mi piosenka Supermassive Black Hole, którą zapętlam ostatnio w kółko. Singiel pochodzi z czwartego albumu zespołu, Black Holes and Revelations.

