Czego dziś słuchacie?
Adrianna Małolepszy
Florence + The Machine – King
Niedawno nareszcie ukazał się nowy album Florance + The Machine. Jednym z utworów z krążka, który absolutnie mnie zachwycił jest King, jest w nim coś monumentalnego, przyciągającego i hipnotyzującego. Uwielbiam te perkusję i tekst, nie wspominając już o wokalu i interpretacji w wykonaniu samej Florance.
Ilość charyzmy można mierzyć w tonach!
Camila Cabbello – Bam Bam feat. Ed Sheeran
Wydaje mi się, że poczułam ostatnio w powietrzu lato, bo naprawdę bardzo potrzebowałam czegoś z dużą dawką pozytywnej, imprezowej energii.
Idealnie sprawdziło się Bam Bam Camili i Eda. Niby break-up song, a jednak ujęty w zupełnie inny sposób.
Martin Lange – To Koniec
Debiutancka płyta duetu Martin Lange to jedno z tych wydawnictw, na które w tym roku czekałam niezwykle niecierpliwie. Wiedziałam, że będzie wyjątkowa i nie zawiodłam się.
Wybrany przeze mnie tutaj utwór, To Koniec pokazuje tę znacznie bardziej rockową stronę repertuaru chłopaków. Mocne gitary i perkusja, zadziorny wokal… Na pewno brzmi niesamowicie na żywo!
Stevie Nicks – Leather and Lace
Jedynym starszym utworem, który zdecydowałam się ująć w tym małym zestawieniu pochodzi z pierwszej solowej płyty Stevie Nicks wydanej w 1981, która w całości na stałe zajmuje miejsce w moim sercu. Uwielbiam to co Nicks pokazała między innymi na tym krążku. Jej poetyckie podejście, te niezwykle zawoalowane, nieoczywiste teksty pełne metafor i niedopowiedzeń.
Leather and Lace właśnie takie jest. Ma w sobie coś magicznego i ulotnego, choć przecież biorąc pod uwagę o czym tak naprawdę opowiada, wcale nie musiałoby takie być.
Natalia Grosiak – Damian
Pierwszy solowy utwór Natalii Grosiak znanej nam wszystkim z Mikromusic, „kupił” mnie w stu procentach już od pierwszego przesłuchania.
Mądry, świetny tekst, niesamowity ładunek emocjonalny i sposób w jaki artystka nam go przekazuje są absolutnie wyjątkowe. Utwór jest uniwersalny i nieoczywisty, a jednocześnie nie nazbyt skomplikowany czy przeładowany. Niesamowite podejście do tematu szeroko pojętej straty, którą każdy może tak naprawdę interpretować w dowolny sposób. Jestem zachwycona!
Miłosz Musiał
Quebonafide – Refren trochę jak Lana Del Rey
Ostatnie artystyczne ruchy Quebonafide mogą budzić nie małe zamieszanie wśród fanów. Raper uwielbia wodzić nas za nos i pozostawiać nam pewne niedopowiedzenia. Jego najnowszy utwór Refren trochę jak Lana Del Rey również zostawia nas z dozą niepewności. Czy to naprawdę koniec historii o wielkim Quebo? Czas pokaże…
Nagrobki – Co z nami będzie
Post punk, jazz, big beat i pieśni pogrzebne – takiego miksu gatunkowego możecie spodziewać się tylko po utworach gdańskiego duetu Nagrobki. Najpełniejszym obrazem twórczości tego wyjątkowego zespołu jest ich drugi album, czyli wydany w 2017 roku Granit i fenomenalny otwieracz Co z nami będzie.
OutKast – Roses
Jestem fanem kompaktów z serii Replay dostępnych w markecie Dealz. Za jednyne €1.50 dostajemy niesamowite płyty z szeroko pojętą alternatywą. Podczas ostatnich zakupów udało mi się wyrwać duwpłytowe wydawnictwo OutKast Speakerboxxx/The Love Below. Na szczególną uwagę zasługuje singiel Roses z drugiej częsci albumu, czyli przygotowanej w całości przez Andre3000 The Love Below. Wrzućcie ten numer na słuchawki i niech was poniesie.
WaluśKraksaKryzys – KilogramDobrychChwil
Nie mogę doczekać się występu Walusia na tegorocznym Off Festivalu. Artysta zapowiedział, że podczas koncertu przypomni materiał ze swojej debiutanckiej płyty – wydanej w 2019 roku MiłyMłodyCzłowiek. Będzie to najlepsza okazja, aby wrócić pamięcią do dawno niesłuchanych kawałków. Z dziką chęcią będę skandował refreny takich szlagierów, jak choćby KilogramDobrychChwil. Z kim widzę się pod sceną?
Natalia Przybysz – Zew
W ostatnich dniach miałem okazję przekonać się, że materiał z albumu Zaczynam się od miłości Natalii Przybysz fenomenalnie sprawdza się w wersji live. Co więcej, zawarte na nim piosenki mają mistyczną moc, która przegania wszystkie czarne chmury i pozwala słońcu się rozpromienić. Natalia nie myliła się śpiewając w utworze Zew, że wierzyła w umiejętność poruszania niebem.
Robert Płachta
Tove Lo – No One Dies From Love
Odkąd w sieci po raz pierwszy pojawił się snippet nowego singla Tove Lo, czekało na niego specjalne miejsce w moim serduszku. Kawałek już od samego początku przenosi słuchacza do elektronicznej disco utopii dźwięku i sprawia, że świat dookoła staje się parkietem. To idealna piosenka jednocześnie do euforycznego tańca w klubie i cichego płaczu w kącie. Jeśli No One Dies From Love chociaż w połowie oddaje ducha nowego albumu, to już teraz śmiem twierdzić, że będzie to moja ulubiona płyta od Tove Lo.
Rina Sawayama – This Hell
Nic tak nie cieszy, jak porcja nowej muzyki od Riny Sawayamy. Wydanie albumu w trakcie pandemii spowodowało, że dwa lata od jego premiery upłynęły w mgnieniu oka, a już za kilka miesięcy czeka nas nowe wydawnictwo. This Hell to idealna na singiel energetyczna pozycja, która oddaje wszechstronnego ducha gwiazdy. I nawet trochę, ale tylko trochę, zagłusza uczucie żalu po odwołaniu europejskiej części trasy koncertowej.
Harry Styles – Music For a Sushi Restaurant
Nowy album Harry’ego Stylesa niewątpliwie poruszył większą część świata muzyki. Sam też z radością na niego czekałem. Tymczasem muszę przyznać, że ciut się rozczarowałem. Bynajmniej nie oznacza to, że Harry’s House nie ofiarował również mi wiele radości! Jedną z takich piosenek jest otwierająca wydawnictwo Music For a Sushi Restaurant. Absolutnie magiczny vibe i niepojęta euforia płynąca z utworu to właśnie odsłona Stylesa, którą lubię najbardziej.
Chanel – SloMo (Eurovision’s Dancebreak Edit)
Wypuszczenie do streamingu wersji z eurowizyjnego występu było absolutnie najlepszym, co mogła zrobić Chanel. W rzeczywistości piosenki różnią się od siebie tylko w kilku drobnych aspektach, a jednak w ostatecznym rozrachunku są one ogromnym atutem. Grzechem byłoby nie wspomnieć również o przepięknej, tanecznej wstawce tuż przed ostatnim refrenem, która porywa osobę słuchającą wprost do gorącej Hiszpanii. Moja faworytka!
Troye Sivan – IN A DREAM
Tytułowy singiel z EP-ki Troye’a to prawdopodobnie jedna z moich ulubionych piosenek jego autorstwa. In A Dream to kolejne wydawnictwo, które sprawiło, że chwile spędzone w pandemii były przyjemniejsze. Z kolei IN A DREAM to kawałek, który choć niezwykle taneczny i do bólu pięknie popowy, wywołuje u mnie pewnego rodzaju melancholię. Mimo iż Troye Sivan niewątpliwie umie we wzruszające i czułe ballady, zdecydowanie wolę jego przebojową stronę, a ta wychodzi mu wspaniale!

