Adrianna Małolepszy
Sarsa – Wieża
Album Runostany to dla Sarsy otwarcie zupełnie nowego muzycznego rozdziału, a sama Wieża jest tego idealnym przykładem. Artystka podjęła tutaj ryzyko na wszystkich frontach, od wymownego tekstu, przez nieoczywistej wybory muzyczne jak i niestandardowe, wyjątkowo duże i złożone instrumentarium. Ah, jak bardzo się opłaciło! Uwielbiam ten pazur i odwagę formy.
Natalia Szroeder, Vito Bambino – Późne Godziny
W Późnych Godzinach uwielbiam ten lekko mroczny klimat niepewności, który udało się osiągnąć zarówno muzyką jak i wokalami Natalii i Vito. Jest w niej coś niepokojącego choć pozornie jest to ballada jakich wiele.
Avril Lavigne – F.U.
Jeśli tak jak ja czekaliście na ostrzejszą, bardziej punkową odsłonę Avril Lavigne to podejrzewam, że nie zawiedziecie się numerem F.U.
Mocne gitary, mnóstwo energii, zadziorny tekst, pazur w głosie i może sposób na katharsis. A krócej? Ogromny fun!
Kaśka Sochacka – Ciche Dni
Niedawno miałam przyjemność posłuchać Kaśki Sochackiej na żywo dzięki czemu po raz kolejny przypomniałam sobie jak ogromnie lubię i doceniam jej twórczość. Właściwie mogłabym przedstawić dzisiaj tutaj prawie każdy utwór z jej debiutanckiego albumu, ale z jakiegoś powodu tekst tytułowych Cichych Dni przemawia do mnie ostatnio wyjątkowo. Po prostu posłuchajcie.
Natalia Nykiel – Epoka X
Na koniec utwór, który niezmiennie mnie wzrusza. Wyjątkowa ballada Natalii nie tylko stawia przed nami pytania, które zadaje sobie wielu z nas, ale ukazuje też ogromną wrażliwość. Artystka bez skrywania się za złożoną formą rozprawia się z dylematami, wobec których stajemy na co dzień.
Patrycja Szydlak
Mrozu, Jarecki – Nogi Na Stół
Po Milionach monet nie przypuszczałam, że ten koleś może mieć taki talent. Bardzo się myliłam i przepadłam już przy albumie Zew. Teraz na moich playlistach króluje najnowszy krążek Mroza zatytułowany Złote bloki. Jego muzyka sprawia, że nie potrafię usiedzieć w miejscu i dostaję dodatkowy zastrzyk energii do działania. W tym tygodniu zapętlam Nogi na stół czekając na urlop.
Janelle Monáe – Make me feel
Janelle i Make me feel to kolejny kawałek, prze który nie potrafię usiedzieć w miejscu. To jeden z tych kawałków, gdy idziesz ulicą ze słuchawkami w uszach ludzie patrzą się na ciebie, bo nie da się nie iść w rytmie tej muzyki i cieszyć się z czegokolwiek. Uważam, że Janelle zasługuje na więcej uwagi w Polsce.
FINNEAS – Shelter
Finneas i Billie zdobyli Oskara za No time to die i jakoś tak przypomniało mi się, że przeciez katowałam jego krążek Blood Harmony bardzo intensywnie swego czasu. Wróciłam i znów się wkręciłam. Shelter to mój ulubiony kawałek z tej płyty. Utalentowana bestia!
Michael Jackson – Heal The World
Twórczość Michaela zna każdy, prawda? Załóżmy, że tak. Lubię wracać do jego kawałków od czasu do czasu. Mam wrażenie, że Heal The World nigdy nie przestaje być aktualne niestety.
Chew Lips – Salt Air
Bardzo żałuję, że ten duet już razem nie gra. Miałam okazję zobaczyć ich na żywo dwukrotnie i aż trudno było mi uwierzyć, że nagle przestali istnieć. No cóż, pozostaje mi tylko wracać i zachwywać się starymi utworami.
Anna Radosińka
Glass Animals – Golden Antlers
Jakiś czas temu sentymentalnie powróciłam do początków działalności mojego ulubionego zespołu wszechczasów. Kawałek Golden Antlers pochodzi z epki Leaflings (2012), pierwszego wydawnictwa brytyjskiej grupy. Mroczny, niepokojący nastrój, zabawa rytmem, ogromna ilość różnorodnych brzmień – tak właśnie zaczynali Glass Animals – zgadza się, ci sami autorzy hitu Heat Waves, czy tanecznego Tokyo Drifting, nagranego wspólnie z Denzelem Curry. Aż ciężko uwierzyć jak bardzo styl zespołu zmieniał się z każdym kolejnym albumem. Zdaniem jednych grupa straciła straciła swój urok i oryginalność, inni uważają, że GA z Dave’m Bayley’em na czele ogromnie się przez te lata rozwinęli. Ja doceniam ich w każdym wydaniu, a Golden Antlers to jeden z kawałków, które zajmują szczególne miejsce w moim muzycznym serduszku. Zespół będziemy mieli okazję zobaczyć 30 czerwca na Openerze. Z kim się widzę?
Coals – Lawa
Coals to zdecydowanie jeden z tych duetów polskiej sceny muzycznej, który wyróżnia się zarówno brzmieniowo, jak i wizualnie, a raz usłyszany – na długo zapada w pamięć. Odkąd odkryłam utwory Weightless i Lato 2002, śledzę ich twórczość regularnie i mocno im kibicuję. Singiel Lawa, wydany w 2021 roku, zwraca na siebie uwagę ciekawą warstwą muzyczną i tekstem, z którym utożsamić może się szczególnie młodsza część słuchaczy. To jedna z tych piosenek, które odtwarzam wracając późnym wieczorem do domu. Polecam na zapętleniu:)
Within Temptation – Radioactive
Kawałek Radioactive to absolutnie ponadczasowy hit wydany przez rockowo-popową grupę Imagine Dragons w 2012 roku. Doceniany przez rozgłośnie radiowe i słuchaczy z całego świata… Czy istnieje ktokolwiek, kto go nie zna? Ale czy słyszeliście wersje inne niż oryginał? Mi szczególnie przypadło do gustu wykonanie niderlandzkiej grupy Within Temptation. Zespół na co dzień prezentuje muzykę z pogranicza metalu symfonicznego i rocka. Ta ostrzejsza, bardziej rockowa aranżacja czyni kawałek jeszcze żywszym i bardziej energetycznym i nadaje mu nowy, kompletnie odmienny charakter. Swoją drogą uważam, że słuchanie tego typu coverów znanych utworów to świetny pierwszy krok dla każdego, kto chciałby poznać nieco nowych, mocniejszych brzmień.
Lady Gaga – Scheiße
Lady Gaga ma tyle kawałków, że szczerze mówiąc, nie sposób znać je wszystkie. Choć niesamowicie cenię sobie zarówno jej osobę, jak i twórczość, a album Born This Way (2011) uważam za jeden z lepszych, przyznam, że kawałek Scheiße nieco mi umknął i poznałam go zaledwie kilka tygodni temu. Wstyd się przyznać, przepraszam królowo. Od teraz obowiązkowy punkt każdej imprezy.
Aesthetic Perfection – Angels and Kings
Są takie utwory, które raz usłyszane zostają z nami na kolejne miesiące i lata, aż po jakimś czasie zaczynamy traktować je poniekąd jako część soundtracku swojego życia. Tak właśnie mam z kawałkiem Angels and Kings amerykańskiej elektroniczno-alternatywnej grupy Aesthetic Perfection, którego przyznam, że wcale nie uważam za ich najlepszy utwór. Po prostu ten płynący kawałek, pochodzący z wersji deluxe albumu Into the Black ma w sobie właśnie to dziwnie urzekające coś.
