Site icon All About Music

Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 34)

Kolejny tydzień przed nami. Fala upałów powoli będzie odchodzić w niepamięć, a my mamy dla Was piętnaście utworów, które być może zapadną Wam w pamięć! Swoje kawałki prezentują Łukasz J., Jonatan i Beata. :)

Łukasz Jaćkiewicz

Lilly Hates Roses – Mokotów

Nie będę ukrywał, że wielkim fanem polskiej muzyki nie jestem. Obok nagminnie granych w radiu enejowych „hitów”, znaleźć możemy w sieci kawałki naprawdę warte uwagi. Do takich z całą pewnością mogę zaliczyć Mokotów. Duet postawił sobie wysoko poprzeczkę już przy debiutanckiej płycie. Nowy krążek zapowiedzieli lekką, melodycznie piosenką i co najważniejsze z mądrym tekstem z przekazem. A że już jesteśmy po premierze  płyty, mogę powiedzieć, że warto było  czekać!

Beck – Dreams

Wow! – powiedziałem po pierwszym przesłuchaniu tego utworu. Takie same zachwyty miałem po kolejnych dwudziestu… Już zaczynające utwór gitarowe riffy brzmią nieziemsko, wyłaniający się z nich wokal i klasyczne „ooo” tworzą świetny konspekt. Dość stonowane zwrotki, wciąż oparte na gitarach, świetnie wprowadzają nas w mega przebojowy refren. Brzmienie nieco funkowe, oparte wciąż na rockowym zacięciu i indie popowej melodii. Dla mnie jeden z lepszych utworów ostatnich miesięcy, wokalista po tylu latach tworzenia muzyki, wciąż nie odstaje od innych. Czekam na całą płytę!

The Weeknd – The Hills

Wchodzący powoli na salony kanadyjski wokalista The Weeknd, ostatnie miesiące może uznać za bardzo udane. Nagrał hit list przebojów Earned It, towarzyszył Arianie Grande w utworze Love Me Harder. Wciąż jednak postrzegany był jako artysta bardziej niszowy, przeznaczony dla bardziej wymagającego słuchacza. Dziś przygotowuje się do wydania nowej płyty i zdążył nam zaprezentować już dwie kompozycje. Mi o wiele bardziej do gustu przypadł promo singiel The Hills, ale świat zachwyca się już Can’t Feel My Face w lekko bardziej mainstreamowej otoczce. Co by nie mówić, oba utwory są bardzo udane.

Flume feat. Andrew Wyatt – Some Minds

Do wydania nowej płyty przygotowuje się również australijski producent Flume. Zapowiada go świetna kompozycja Some Minds, która co ciekawe złożona jest z dwóch elementów. Trzy czwarte utworu to bardzo stonowana kompozycja, lekko ciągnąca się, przy której na pierwszy plan wysuwa się przepiękny wokal Andrew Wyatta. Dopiero pod koniec kompozycja nabiera tempa i uzyskujemy bardzo elektroniczne bity, trącające o eksperymentalne dźwięki. Udana kompozycja.

Robyn & La Bagatelle Magique feat. Maluca – Love Is Free

Nie bez przyczyny Robyn nazywana jest divą szwedzkiej muzyki. I choć jej dźwięki często opierają się o dance, synthpop i europop, jej muzyka jest wartościowa i ma bardzo wielu słuchaczy na całym świecie. Szwedzka nie stoi w miejscu i za każdym razem próbuje nas sobą zaskoczyć. Nie zanudza, a dzięki jej eksperymentów wciąż zyskuje nowych sympatyków. Po świetnie przyjętej EP-ce nagranej z Royksopp, tym razem przyszła pora na współpracę z La Bagatelle Magique. Już pierwszy utwór zwiastuje coś nowego, coś skocznego, z rapowanymi wstawkami Robyn – idealnie piosenka pasuje na imprezy. W końcu od niedawna Love Is Free…

Jonatan Paszkiewicz

Fisz Emade Tworzywo feat. Justyna Święs – Wróć

Od premiery Mamuta mija właśnie ósmy miesiąc, a ja z każdym kolejnym odsłuchem tego albumu odkrywam w nim coś nowego. Hip-hopu sensu stricto nie słucham wcale, ale Mamut nie jest typowym hip-hopem. Może właśnie dlatego przypadł mi do gustu. Ale że aż tak? Nigdy bym się o to nie podejrzewał. Wróć jest jednym z trzech utworów z płyty, w którym gościnnie zaśpiewała Justyna Święs. Jej urokliwy wokal jest wisienką na już i tak pysznym torcie. Żaden tekst nie poruszył mnie w ostatnim czasie tak bardzo, jak tekst tego utworu. Słucham na okrągło.

Bo świat się zmienia. A świat się zmienia. Czy tego chcesz, czy nie, świat zmieni się.

Sara Brylewska – Sztormiak

Sarę Brylewską poznałem przy okazji tegorocznych Fryderyków, do których została nominowana w kategorii Fonograficzny Debiut Roku. Zakochałem się w niej na zabój, od pierwszego usłyszenia podczas prezentacji nominowanych. Moją pierwszą miłością z płyty Skąd przyszłaś był Sztormiak. Potem zachwyciłem się po kolei całą resztą utworów, bez wyjątku. Sztormiak to piękny tekst z zachowawczą linią melodyczną w pierwszej zwrotce, wspaniale rozkwitającą w refrenie. Bardzo polecam, a jeśli się spodoba, to i cała płyta się spodoba.

Leski – Od rac

Kiedy po raz pierwszy posłuchałem Splotu Leskiego, od razu zwróciłem uwagę na utwór Od rac. Byłem pewien, że już go wcześniej słyszałem. Tylko jakim cudem, skoro płyta dopiero wyszła? Na pierwszym wydawnictwie Leskiego, czyli EPce Zaczyn, tej piosenki nie było. No i okazało się, że usłyszałem ją po raz pierwszy na koncercie Edyty Bartosiewicz, przed którą Leski grał support. Tak mi się spodobała i zapadła w pamięć, że poznałem ją po pół roku mimo jednokrotnego odsłuchu. Ale za to jakiego. Live! Z niecierpliwością czekam na pełnoprawną trasę koncertową Leskiego. Edyta wiedziała komu dać szansę. Leski zyskał dzięki niej wielu fanów.

Mery Spolsky – Imperium moich czarnych brwi

O istnieniu Mery Spolsky dowiedziałem się dzięki jej występowi na tegorocznych SuperDebiutach w Opolu. Wyjątkowa interpretacja piosenki Skaldów Cała jesteś w skowronkach popchnęła mnie do poszukiwań jej utworów w Internecie. Tym sposobem trafiłem na piosenkę Imperium moich czarnych brwi z Koncertu Finałowego 36. Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Cóż to jest za kompozycja! Fantastyczna! Prawdziwy artyzm, i to w tak młodym wydaniu. Absolutnie wyjątkowe.

Natalia Nykiel – Sick Dance

Na koniec coś z zupełnie innej beczki. Szczęśliwym posiadaczem debiutanckiej płyty finalistki The Voice of Poland, Natalii Nykiel, stałem się całkiem niedawno. Pomijając fakt świetności całego Lupus Electro, ostatnio szczególnie zasłuchuję się w jedynej angielskiej piosence z tego albumu – Sick Dance – z wpadającym w ucho tanecznym refrenem. Swoją drogą takie połączenia polskich utworów z jednym angielskim są jak widać i słychać bardzo udane. Na myśl przychodzi mi tutaj porównanie z pierwszą płytą Meli Koteluk i utworem In the Meantime.

Beata Prętnicka

Lenny – All My Love

Kawałek znam dopiero od kilku miesięcy, przy okazji błądzenia po internecie. Moim zdaniem, jest jedną z najbardziej obiecujących artystek. Poniżej utwór, który mnie bardzo zaskoczył. Ta charakterystyczna chrypka i to troszkę mocniejsze granie zatrzymało mnie przy tym, by poznać jeszcze inne utwory od Lenny, co właśnie czynię.

Bazzookas – Big Boy Soon

Oto poważna konkurencja dla naszych Poparzonych Kawą Trzy. Obydwie kapele grają dość dobrą, humorystyczną piosenkę. Chociaż nie ukrywam faktu, że nasi panowie są ładniejsi i śpiewają po polsku :) to propozycje Bazzookas jak najbardziej są… okej.

Kasabian – eez-eh

Kasabian w tym sezonie wystąpi na kilku festiwalach. Byli w sobotę na Open’erze, będą również w Ostravie. To dobrze, że będę miała okazję zobaczyć pełen koncert (stream z Opka pokrywał się z koncertem St. Vincent, na który swoją drogą też się wybiorę – dokładniejsza rozkładówka niebawem). Póki co piosenka zespołu, która najbardziej się spodobała ze wszystkich w ogóle. Nie mam pewności, czy była grana na lotnisku, ale mniejsza z tym. :)
PS: Przepraszam fanów Kasabian, że tak późno było mi dane posłuchać twórczości tych panów…

Hissing Fauna – Do You Want To Talk About It?

Kolejny czeski zespół, który zwrócił dość niespodziewanie moją uwagę. W zeszłym roku wydali EPkę i szczerze mówiąc, byłam zaskoczona jej poziomem. Taakie granie. Z niecierpliwością czekam na więcej.

MIKA – Talk About You

Artysta wszechstronny… i chyba to jest jedyne nazwisko kojarzone większej ilości osób, chociażby przez utwór Relax, Take It Easy określany przez niektórych z Was mianem one hit wonder. Postanowiłam przesłuchać całe jego najnowsze dzieło, No Place In Heaven – już wkrótce podzielę się z Wami przemyśleniami na temat tego albumu!

Exit mobile version