Dzisiaj mamy dla Was kolejną kolekcję nowych/starych utworów, które zawładnęły umysłami trójki redaktorów All About Music. A spisali je dla Was Filip Wiącek, Paweł Markiewicz oraz Joanna Gulewicz.
Filip Wiącek
Florence + the Machine – Various Storms & Saints
Ponad 3 lata przyszło nam czekać na wydanie nowego (po świetnym Ceremonials) albumu Florence + the Machine. Nowy longplay zawiera bodajże najbardziej osobiste teksty wokalistki, jak i jedne z najlepszych melodii zespołu. No i zawiera Various Storms & Saints, poruszającą balladę eksponującą niesamowity głos Florence i będącą zarazem doskonałą pod względem produkcyjnym i kompozycyjnym piosenką. To niewątpliwie najlepszy utwór nie tylko na How Big, How Blue, How Beautiful (a mamy tu więcej takich!), ale i w całej twórczości grupy.
Faith No More – Motherfucker
Po 18 latach (!) od wydania Album of the Year Faith No More powracają. I… ich twórczość nadal może się podobać. Płyta Sol Invictus nie odbiega za bardzo od wcześniejszych dokonań grupy. I już samo to stwierdzenie jest bodajże największym jej plusem. Ogólnie polecam cały krążek, ostatnio najczęściej słucham jednak pierwszego singla Motherfucker. Mocny, zadziorny, z przymrużeniem oka.
Mariah Carey – I Am Free
Dwa tygodnie temu ukazała się składanka #1 to Infinity zawierająca wszystkie przeboje numer 1 Mariah Carey. Owszem, miło było sobie je przypomnieć, ale jeszcze milej było wrócić do albumu Daydream z 1995 roku. Jego wizytówką może być choćby I Am Free. Ta subtelna, delikatna, kobieca, ale i bardzo dojrzała ballada autentycznie wzrusza, a co więcej pokazuje, że ten longplay to nie tylko przereklamowane (dobre, ale bez przesady) Fantasy czy billboardowy przebój One Sweet Day.
Kendrick Lamar – King Kunta
Nie przepadam za hip hopem. Nigdy za bardzo tego gatunku nie lubiłem i to się raczej nie zmieni. Mimo tego po album Kendricka sięgnąłem. Jest znakomity. Zróżnicowany, przyjemny, zawierający wiele odwołań do przeszłości i innych muzycznych stylów, świetnie zaaranżowany i zarapowany. W zasadzie każdy utwór ma coś, co przyciąga, mnie jednak najbardziej do gustu przypadło swobodne, przebojowe, ale i lekko zwariowane.
Eluveitie – A Rose for Epona
W ostatnim czasie bardzo polubiliśmy się z folk metalem. Często wracam do utworów takich zespołów jak Korpiklaani, Ensiferum czy polski Żywiołak. Najbardziej przywiązałem się jednak do twórczości szwajcarskiego Eluveitie. Może i A Rose for Epona nie jest ich najlepszym utworem (daleko mu chociażby do kompozycji z debiutanckiego krążka, Spirit), ale gwarantuję, że i Wam ten dynamiczny numer wpadnie w ucho.
Paweł Markiewicz
Of Monsters and Men – Empire
Osobiście nie mogę doczekać się premiery najnowszego i drugiego już albumu Of Monsters and Men. Płyta zapowiada się bardzo interesująco, a do gustu przypadł mi najbardziej utwór pt. Empire. Sam nie wiem dlaczego akurat Empire, skoro wszystkie udostępnione dotychczas kompozycje są naprawdę świetne, może swoje pięć groszy dokłada do tego dobra gra aktorska, kobiety występującej w Lyric Video? Artystka z pewnością obrazuje to, co OMAM przedstawiło w tekście i w nutach. Piosenka ta ma w sobie coś magicznego – to chyba najlepsze uzasadnienie.
Lilly Hates Roses – Kto jeśli nie my?
Przyznaję się bez bicia, że o Lilly Hates Roses w życiu nie słyszałem, a szkoda. Po raz pierwszy o tym duecie usłyszałem niedawno, podczas pisania newsa o ich nadchodzącym drugim albumie. Z ciekawości wpisałem w YouTube hasło: Lilly Hates Roses, na początku włączyłem singiel Youth, a później wyżej opisywany Kto jeśli nie my? Ci, którzy jeszcze nie znają twórczości Lilly Hates Roses koniecznie muszą posłuchać tej piosenki! Utwór jest bardzo świeży i oryginalny, w życiu nie słyszałem czegoś podobnego. Teraz nie mogę się doczekać się drugiego albumu Mokotów.
Tinie Tempah feat. Jess Glynne – Not Letting Go
Nawet nie wiecie jak się cieszę, że Tinie Tempah powrócił na rynek muzyczny i to z Jess Glynne! W życiu bym nie przypuszczał, że Tempah zaprosi do współpracy Glynne, ale jednak stało się. Nic mi nie pozostało zrobić, jak tylko cieszyć się i „gwałcić” replay na YT, bo utwór przypadł mi do gustu. Bez wątpienia Not Letting Go będzie hitem tych wakacji.
Muse – Dead Inside
I kolejny powrót na scenę muzyczną! Nowy album Muse trafi do sprzedaży 6. czerwca, jednak zespół zaprezentował już kilka nowych utworów, a wśród nich Dead Inside. Na początku nie mogłem przekonać się do tego singla, jednak po kilku odsłuchaniach i obejrzeniu teledysku na Mtv, stwierdziłem, że całkiem spoko jest ten numer… Tak właśnie uzależniłem się od Muse i ich Dead Inside. Muszę powiedzieć, że chętnie przesłucham całą płytę, jak tylko zostanie wydana.
Asking Alexandria – I Won’t Give In
Tak, tak… aż ciśnie się na usta, żeby powiedzieć, że kolejny powrót na rynek muzyczny. Jednak szkoda tak pisać od dwóch newsów, że ktoś znowu wraca. Dlatego powiem, że Asking Alexandria znowu zaskakuje! Pomijając fakt, że pewnie niedługo ukaże się ich nowy album, to zaskoczyło mnie coś zupełnie innego. Otóż zespół opuścił Danny Worsnop, który od początku towarzyszył bandowi, Dannego zastąpił ukraiński wokalista Denis Stoff. Muszę powiedzieć, że AA podjęli dobrą decyzję przyjmując Stoffa w miejsce Worsnopa. I Won’t Give In to prawdziwa petarda!
Joanna Gulewicz
Agyness B. Marry – Hard To Die
Najświeższy i tak potrzebny naszej rodzimej scenie kwiat. Ta utalentowana dziewczyna pochodzi z Warszawy i świat jeszcze nie zdążył jej poznać ale popularne czasopisma powoli zaczynają wokół niej krążyć. Spodziewajcie się wysokiego stężenia psychodelicznego rocka, brudnego, niskiego wokalu i świetnej oprawy instrumentalnej. Coś pomiędzy Melissą Auf Der Maur, Patti Smith i Courtney Love. Zapamiętajcie ją, bo będzie o niej głośno!
Ellen Allien & Apparat – Leave Me Alone
Do katowickiego Taurona coraz bliżej, nie mogłam zatem w zestawieniu pominąć doskonałego Saschy Ringa. Wprawdzie ma za sobą sporą klubową i pełną tanecznych beatów przeszłość ale z roku na rok jego produkcje mają coraz więcej polotu i lekkości. Taka jest właśnie kompozycja Leave Me Alone. Prosta linia melodyczna, oszczędny w modulacji wokal i kołyszące dźwięki. Znacznie bliżej minimalu, idm i trip-hopu. Urzekający!
Billy Idol – Save Me Now
Niekwestionowany książę brytyjskiej scany new wave i post-punk. Słynny, ognisty przebój Rebel Yell to właśanie jego dzieło. Na swój ostatni krążek – Kings & Queens of The Underground Billy Idol kazał czekać fanom aż 8 lat. Z całą pewnością było warto! Save Me Now to kwintesencja wszystkiego co w new wave najlepsze.
Dr Misio – Hipster
Są takie kawałki, które mimo pozornego rozchwiania urzekają od pierwszych taktów. Właśnie to spotkało mnie podczas pierwszego odsłuchu Hipstera. Nieokiełznana linia melodyczna, gitarowe dźwięki odpryskujące od motywu wiodącego i solowe wariacje. No i ten przewrotny, uszczypliwy, choć napisany z lekkością i swadą, nie pretensjonalnie dosadny tekst. Naprawdę fajny numer!
Alabama Shakes – Gimme All Your Love
I dla odmiany trochę bluesa. Głos Brittany Howard porównuje się do samej Janis Joplin. Wydaje mi się, że to lekkie zawyżanie wartości Alabama Shakes, niemniej jednak Gimme All Your Love faktycznie ma coś z tej niedoścignionej, płomiennej barwy spod znaku Janis. Zwłaszcza w refrenach, gdzie wokal przerywa dość senny i monotonny rytm kompozycji i opalizując dźwiękiem wybija go w górę. Ciekawe i chyba warte poznania zjawisko.

