Pierwszy poniedziałek miesiąca witamy kobiecym wydaniem Tego Słuchamy. Na dzisiaj swoje playlisty przygotowały dla was trzy nasze redaktorki: Sylwia, Karolina oraz Weronika.
Sylwia Krzywonos
Daria Zawiałow, król, Igo – Świt (Męskie Granie 2020)
Mamy to! Poznaliśmy skład tegorocznego Męskiego Grania – w singlu Świt występują: Daria Zawiałow, król i Igo. Zdecydowanie polecam najnowszy utwór MGO, przede wszystkim ze względu na to, iż jednocześnie brzmi męskograniowo i nie! Słychać w nim ten charakterystyczny klimat, którego nie można pomylić z niczym innym, ale również możemy poczuć powiew pewnej świeżości. W końcu mamy dwoje debiutantów w Orkiestrze. Ogromna szkoda, że przez koronawirusa nie przezyjemy standardowej trasy, bo usłyszeć Świt na żywo – marzenie.
Hurts – Suffer
Nie będę ukrywać, że bardzo czekałam na powrót tych dwóch panów. Co prawda, miałam pewne obawy odnośnie nowego materiału, czy pójdą w stronę klimatu Desire, czy może jednak powrócą do starego brzmienia. Jeśli pierwszy singiel Voices mógł lekko zniszczyć nadzieję na mocniejszy klimat, tak Suffer ratuje sytuację. Hurts powrócili na dobre, z mrocznym utworem, który moglibyśmy nawet uznać za stworzony przez Depeche Mode. We wrześniu duet zaprezentuje swój piaty album, Faith, a sądząc po zapowiedziach – czeka nas powtórka z Exile.
Krzysztof Zalewski – Tylko Nocą
I kolejny powrót! Krzysztof Zalewski w końcu podzielił się pierwszym singlem zapowiadającym jego następny album. Od momentu premiery Tylko Nocą jest u mnie na zapętleniu (i nie tylko nocą!). Jeśli tak ma brzmieć kolejny album Krzyśka – niech premiera będzie jak najszybciej!
ARS LATRANS Orchestra, Odet, Runforrest – Tokyo
Tym razem spośród utworów jakie szczególnie polecam, padło na Tokyo. Projekt ARS LATRANS za którym stoi m.in Piotr Wykurz – perkusista Clock Machine, to kolektyw artystów, tworzący interdyscyplinarny festiwal sztuki. W składzie orkiestry często usłyszymy muzyków z Bass Astral x Igo, Clock Machine czy Jan Serce. W Tokyo natomiast wokale to Odet i Runforrest (swoją drogą, warto zwrócić uwagę na tę dwójkę), a za muzykę odpowiadają wspomniany wcześniej Piotr Wykurz, Bass Astral czyli Kuba Tracz, dybiński, Jakub Wojtas i Maciej Kwarciński.
Kamp! – Play Me Dirty
Kamp! zapowiedzieli wydawanie kolejnych singli i rozpoczęli od świetnego Play Me Dirty. Nowy materiał mieliśmy usłyszeć na wielu festiwalowych koncertach – jak się domyślacie – to także zostało odwołane. Aczkolwiek, w ciągu tego lata będzie kilka okazji na spotkanie chłopaków na żywo – ostatnio było to otwarcie sezonu Lata na Pradze. I był to cudowny powrót do koncertowej (prawie) normalności.
Karolina Babik
Haim – Los Angeles
Siostry Haim zawładnęły moim sercem już kilka lat temu. Niezmiernie cieszy mnie więc fakt wydania przez nich kolejnego albumu. Albumu dojrzałego, wyraźnie dopracowanego, ze świetną warstwą muzyczną i wieloma refleksyjnymi tekstami, które uwielbiam. W ostatnich dniach szczególnie często zapętlam m.in. numer Los Angeles, otwierający najnowszy krążek utalentowanych Amerykanek.
5 Seconds of Summer – Amnesia
Po wielu latach oczekiwań, rozciągniętych o kolejny rok z powodu odwołania OWF, 5 Seconds of Summer zawitają w Polsce! W maju przyszłego roku Panowie wystąpią w krakowskiej Tauron Arenie. Z tego powodu nie mogłam odpuścić sobie maratonu z dotychczasową twórczością grupy. Do młodzieńczej, emocjonalnej ballady Amnesia wciąż powracam z wielką przyjemnością.
Troye Sivan – My My My!
My My My! to w mojej opinii jeden z najlepszych utworów piosenkarza. Pomimo ponad 2 lat, które upłynęły od premiery, nadal często gości na moich playlistach. Chwytliwy refren, świetny głos Troye’a i delikatny klimat lat 90-tych (szczególnie w połączeniu z klipem) sprawiają, że ciężko nie poddać się dźwiękom tej tanecznej kompozycji.
Jake Bugg – Rabbit Hole
Jake Bugg to zdecydowanie jeden z moich ulubionych wokalistów młodego pokolenia. Nie potrafię przejść obojętnie wobec żadnego z jego kawałków! Najnowszy singiel Brytyjczyka – Rabbit Hole, również przypadł mi do gustu. Wciągający motyw gitary, niezły tekst, no i oczywiście przede wszystkim ten niecodzienny wokal. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnych singli!
Alexander Rybak – My Whole World
Również Alexander Rybak zaprezentował ostatnio (nareszcie!) kilka muzycznych nowości. Wśród nich znalazła się poruszająca ballada My Whole World. Emocjonalny tekst, uwydatniająca go w piękny sposób warstwa muzyczna (nie zabrakło skrzypiec) i przejmujące wykonanie utworu przez Alexandra sprawiły, że utwór momentalnie chwycił mnie za serce.
Weronika Oszajca
Lady Gaga – Alice
W maju nareszcie doczekaliśmy się powrotu Lady Gagi z solowym, nareszcie w pełni popowym albumem. Mimo że uwielbiam zarówno Joanne, jak i podbijający serca fanów na całym świecie soundtrack do Narodzin Gwiazdy muszę przyznać, że to właśnie taka Gaga ma specjalne miejsce w moim sercu. Amerykańska gwiazda zabrała nas na planetę Chromatica, abyśmy mogli cieszyć się tanecznymi bitami rodem z zeszłego stulecia. Spośród zaserwowanych piosenek ciężko wybrać mi faworyta, jednak tym razem stawiam na Alice – słowa ,,My name isn’t Alice, but I’ll keep looking, I’ll keep looking for Wonderland.” uderzyły mnie na równi z bitem już przy pierwszym przesłuchaniu wydawnictwa.
Kendrick Lamar – Alright
Myślę, że dla wielu z nas rok 2020 jest czasem swoistego ,,throwbacku” – wspominania minionych festwiali, podróży i koncertów – tak wielu rzeczy, od których w tym roku przymusowo musimy odpocząć. Ciężko wyobrazić sobie fakt, że właśnie w tej chwili wracalibyśmy z Openera naładowani do pełna koncertową energią. Nie mogłam doczekać się wielu z występów, a festiwalowych artystów słucham teraz mimo wszystko. Po prostu nie wychodzę poobijana spod barierki po koncercie Kendricka Lamara, którego nie mogłam się doczekać po tym, jak świetnie bawiłam się gdy odwiedził Kraków w 2018 roku… Jeden z nielicznych przedstawicieli hip hopowej sceny, którego naprawdę lubię i do którego twórczości często wracam. Cytując klasyka, we will be alright!
King Crimson – Epitaph
W moim zestawieniu nigdy nie może zabraknąć muzycznej perełki z czasów niesłusznie minionych, kiedy to rock and roll brał szturmem muzyczną scenę, nie pozostawiając jeńców. Dzisiaj padło na King Crimson i nutę Epitaph, którą możemy znaleźć na albumie wydanym pod koniec lat 60., In the Court of the Crimson King. Maksymalnie dopracowana, ponadczasowa warstwa liryczna traktująca o lęku przed przyszłością, niezrozumieniu dążeń ludzkości i braku poczucia bezpieczeństwa, w połączeniu z progresywnym rockiem to muzyka o najwyższej jakości, z którą zdecydowanie warto się zapoznać.
Ursine Vulpine ft. Annaca – Wicked Games
Ta piosenka to doskonały przykład sytuacji, w której cover staje się równy oryginałowi. Wicked Games w wykonaniu młodego kompozytora i reżysera filmowego, łączącego siły z obdarzoną głębokim, urzekającym swą siłą głosem Annacą to prawdziwy masterpiece. Przejmujący, zinterpretowany na nowo tekst kultowego utworu emocjonalnie zaśpiewany przez brytyjską wokalistkę trafia wprost do serca, stanowiąc idealny akompaniament do nocnego wgapiania się w rozgwieżdżone niebo.
The Weeknd – Blinding Lights
Kolejnym artystą, którego pomyślnym powrotem mogliśmy cieszyć się tej wiosny jest najnowszy album Abla Tesfaye, znanego szerszej publice jako The Weeknd. On również – obok takich twórców jak Dua Lipa czy Lady Gaga – zabiera nas w sentymentalną podróż do lat 80., racząc nas syntezatorem i mocnym, tanecznym bitem. Oślepiony światłami artysta raczy nas zupełnie nową jakością, w pewien sposób kojarzącą się ze starboy’owym rytmem – z tym, co już nam znane.

