Site icon All About Music

Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 242)

Ostatni poniedziałek sierpnia żegnamy znanym Wam dobrze Tego Słuchamy. Na dzisiaj swoje „piątki” przygotowały dla Was trzy nasze redaktorki: Martyna, Marta i Karolina.

Martyna Adamowska

Taco Heamingway feat. Dawid Podsiadło – W piątki leżę w wannie

Na pewno pomyślicie, że nie jestem oryginalna, bo przecież teraz trudno znaleźć kogoś, kto nie zachwycałby się najnowszym krążkiem Taco. No cóż, mnie trochę też się udzieliło to małe szaleństwo. Przyznam szczerze, że już powoli zaczynam odliczać dni do koncertu na Stadionie Narodowym.

Myslovitz – Długość Dźwięku Samotności

Ostatnio byłam na Męskim Graniu, które tak mnie zachwyciło, że nadal żyję tymi utworami. Jednym z wykonań, które najbardziej zapadły mi w pamięć był cover piosenki Długość Dźwięku Samotności. Póki w streamingach nie ma płyty upamiętniającej festiwal, wciąż zasłuchuję się w oryginalnej wersji. Choć na razie musicie mi wierzyć na słowo, że w wykonaniu Igora Walaszka brzmi równie pięknie.

Bitamina – Czerwone Oko

Bitamina ostatnio przeżywa bardzo dobry czas w swojej karierze. Kawalerka przyniosła im spory rozgłos, a nie tak dawno ukazała się nowa (już piąta) płyta w ich dyskografii. Przyznam, że cały krążek bardzo wpisał się w mój gust. Jest zaskakujący, spójny i dobrze przemyślany. Panowie konsekwentnie realizują swój pomysł na siebie – w końcu niewielu potrafiłoby połączyć wiesze z muzyką. Jednym z moich ulubionych momentów na płycie jest Czerwone Oko 2013.

Ralph Kaminski – Kosmiczne Energie

Ralph Kaminski to wyjątkowa postać na naszej scenie. Nieprzewidywalny, zawsze zachwycający, jedyny w swoim rodzaju. Teraz szykuje się do wydania drugiej płyty. Nowy materiał już można usłyszeć na koncertach, a póki co w sieci pojawił się pierwszy singiel. Nowy utwór, niesie za sobą iście Kosmiczne Energie! Uwaga…już leci do Ciebie meteor – czyli nowa piosenka. Posłuchaj koniecznie!

Bass Astral x Igo – Planets

Ostatnio bezgranicznie zachwycam się głosem Igo. Oczarował mnie swoim występem na Męskim Graniu. Wcześniej też go lubiłam, ale od kiedy usłyszałam na żywo nie mogę się nadziwić, jak bardzo zachwycającym wokalem dysponuje. Już niebawem trasa koncertowa „It’s Dark”, której wyczekuję z niecierpliwością!

Marta Muśko

——-

Michael Bolton – Steel Bars

Nie pamiętam roku, aż tak zasobnego w koncerty oraz albumowe i kinowe premiery. Mamy jeszcze sierpień, a wydarzyło się naprawdę sporo w wielu gatunkowych kierunkach. Michael Bolton i jego premiera symfonicznej płyty, a do tego wspierająca ją trasa koncertowa na początku sierpnia zabrzmiała na warszawskim Torwarze i pomimo nadciągającej przerwy artysty w karierze spowodowanej chorobą, był to wyjątkowy wieczór na który czekałam od wielu lat. I chyba nie muszę, ale dla nieobecnych wspomnę, że głos artysty na żywo brzmi niezmiennie fenomenalnie.

John Parr – Man With A Vision

John Parr to kolejny artysta, który zagrał w Polsce, lecz tym razem w roli scenicznego debiutanta w naszym kraju. Na scenie sopockiej Opery Leśnej wykonał swój największy przebój, którego nikomu nie trzeba przedstawiać, ja natomiast odsyłam Was do płyty Man With a Vision z 1992 roku, zapełnionej rockowymi kompozycjami najwyższej jakości. Muzyk zapowiedział także pracę nad nowym albumem.

Status Quo – Liberty Lane

Z 33. płytą studyjną powraca również rock’n’rollowa legenda – Status Quo. Będzie to pierwszy od ośmiu lat powrót do studia, nagrany bez zmarłego w 2016 roku gitarzysty – Ricka Parfitta. Poza pracą w zespole, Francis Rossi ma w tym roku za sobą premierę solowego krążka i autobiografię. Wydawałoby się, że w tym mocno ściśniętym grafiku nie znajdzie już czasu na dopracowanie nowego materiału na Backbone. Wydane dotąd dwa single – tytułowy oraz Libery Lane udowadniają, że nie ma dla niego żadnych czasowych ram i należy spodziewać się powrotu godnego statusu zespołu.

Luciano Pavarotti & Mariah Carey – Hero

Myśląc o bohaterach w sztuce, Luciano Pavarotti stoi na ich czele. Wkład i wartości, które artysta wniósł daleko poza muzykę klasyczną do całej popkultury, jest nieoceniony. Jego pasja, odwaga i niezłomność to cechy, za które pokochał go świat, a garstkę sfrustrowanego i zawistnego społeczeństwa, doprowadzały do wylewu jadu. Mocno zachęcam do zapoznania się z wyjątkowym Pavarotti w reżyserii Rona Howarda na dużym ekranie. Emocjonalnie rozbrajający i inspirujący dokument o najsłynniejszym operowym śpiewaku naszych czasów oraz człowieku, który poza sceną zmagał się z wieloma trudnościami, jest wybitnym dziełem z gatunku biografii. Radość, śmiech i wzruszenie – tego nie oddadzą żadne okraszone w piękne słowa recenzje. To po prostu warto przeżyć, a wielki głos i szczery uśmiech (nie tylko na ustach, ale także obecny z błyskiem w oczach) maestro sprawiają, że już na stałe zajmuje miejsce w myślach widza.

Sergey Lazarev – Я не боюсь

Sergey Lazarev sieje sporo pozytywnego zamętu w swojej twórczości. Po sukcesie eksperymentalnego Пьяным, чем обманутым i oldschoolowego Lovi, kilka dni temu zakomunikował o premierze nowego albumu. Szybko i konkretnie, witajcie w latach 80-tych razem ze świeżo upieczonym Я не боюсь!

Karolina Babik

Taylor Swift – Lover

Na rynku pojawił się właśnie nowy album amerykańskiej wokalistki, a wraz z nim teledysk do jednego z singli – Lover. Dzięki niemu jeszcze bardziej polubiłam tę piękną balladę, w której urzeka mnie zarówno głos Taylor, sam tekst, jak również warstwa instrumentalna z chwytliwym brzmieniem perkusji.

Queen Love Of My Life

Pozostając w klimacie ballad miłosnych, ostatnio wzięłam na klawiszowy warsztat cudowny utwór Love Of My Life legendarnej grupy Queen. Zapętlam go więc regularnie i cóż mogę napisać. Legenda broni się sama. Tę kompozycję trzeba znać!

Jonas BrothersOnly Human

Jonas Brothers i brzmienie lat 80-tych… Niemożliwe? A jednak! Syntezatorowa zabawa z Jonasami powoli przejmuje stacje radiowe, w których coraz częściej wybrzmiewa dość niepozorny, acz wciągający, singiel Only Human.

Wham!The Edge of Heaven

Następna pozycja pochodzi właśnie z lat 80-tych, kiedy to Brytyjczycy szaleli za duetem Wham!, w którego skład wchodzili Andrew Ridgeley i oczywiście zjawiskowy George Michael. The Edge of Heaven to pełna energii piosenka, przy której dźwiękach nogi momentalnie rwą się do tańca.

Kortez Pierwsza

Kilka dni temu Kortez ogłosił pokaźną trasę koncertową, co natchnęło mnie, aby od deski do deski przesłuchać jego dotychczasowej twórczości. Absolutnie utwory tego Pana uwielbiam, a Pierwsza zawsze będzie jednym z moich ulubionych. Delikatne pianino, niesamowity głos i poruszający tekst. Niewielu wykonawców potrafi zaglądać w najskrytsze zakamarki duszy słuchaczy, Kortez jest od tego specem.

Exit mobile version