Site icon All About Music

Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 194)

Dzisiaj swoje „piątki” prezentują Wam Piotrek, Marta oraz po raz pierwszy Izabela. Sprawdźcie, czego słuchają!

Piotr Sadowski

Thom Yorke – Suspirium

Mój faworyt do jednej z lepszych piosenek w tym roku. Thom Yorke kilka dni temu pochwalił się nowym utworem i zapętlam go codziennie. Przy okazji lider Radiohead dał mi powód, by odwiedzić kino, ponieważ Suspiria promuje ścieżkę dźwiękową do filmu o tym samym tytule. Nie mogę się doczekać!

 

The National – Nobody Else Will Be There

Jesienna pogoda, którą czasem widujemy już w Polsce, sprawia, że coraz częściej wracam do spokojnych utworów, takich jak Nobody Else Will Be There od The National. A słucha się tego jeszcze lepiej, kiedy wezmę pod uwagę fakt, że dwa dni temu słyszałem ten kawałek na żywo.

 

Childish Gambino – Feels Like Summer

Wyżej było o jesieni, ale mój nastrój, podobnie jak pogoda, zmienia się jak w kalejdoskopie. Dlatego następna pozycja to chilloutowe Feels Like Summer z wspaniałym teledyskiem. Serio, Donald wybitnie podsumował w nim wydarzenia z amerykańskiej rap sceny.

Ólafur Arnalds, SOHN – unfold

Ólafur Arnalds i SOHN w jednym utworze, to brzmi jak bajka. Jak tylko zobaczyłem ten duet, to właśnie od ich kawałka rozpocząłem słuchanie nowej płyty Islandczyka. Nie zawiodłem się, przepiękna kompozycja!

Mac Miller – Stay

Spoczywaj w pokoju, Mac.

IZABELA ZADURA

THE KOOKS – CHICKEN BONE

Brytyjscy indie-rockmani z The Kooks triumfalnie powrócili z płytą Let’s Go Sunshine, pełną uroczych, swobodnych utworów, które przypomniały mi, dlaczego lata temu oszalałam na punkcie ich debiutanckiego albumu Inside In / Inside Out. Na nowej płycie najbardziej przypadło mi do gustu Chicken Bone, utrzymany w średnim tempie utwór o życiu w klaustrofobicznym mieście i miłości, która pozwala zapomnieć o wszystkich nieprzyjemnościach. Piosenka wprawia w beztroski nastrój i zachęca do nucenia.

BROCKHAMPTON – 1997 DIANA

Już od kilku miesięcy siedzę jak na szpilkach w oczekiwaniu na nieco dokładniejsze informacje o nowym, nadchodzącym albumie hip-hopowego (to duże uogólnienie) kolektywu BROCKHAMPTON. Latem chłopakom udało się pokazać światu trzy utwory, z tytułami powielającymi schemat data + słowo, które najprawdopodobniej, ku zdziwieniu fanów, nie znajdą się na nowej płycie… Ja tymczasem co rano dodaję sobie energii niesamowicie energetycznym 1997 DIANA, w którym błyszczy zwłaszcza raper Dom McLennon.

SWMRS – BERKELEY’S ON FIRE

Młody punk-rockowy zespół SWMRS po sukcesie pierwszej płyty wydał singiel, który zapiera dech w piersiach. Zapomnijcie o elementach słodkiego popu i kalifornijskiej dekadencji, które wcześniej stanowiły znak rozpoznawczy zespołu – Berkeley’s On Fire brzmi jak The Clash dwudziestego pierwszego wieku, a zaangażowany politycznie tekst nie kryje frustracji na obecną sytuację polityczną. Too many motherf***ers confusing this freedom speech with swastikas, wykrzykuje wokalista Cole Becker.

I DON’T KNOW HOW BUT THEY FOUND ME – DO IT ALL THE TIME

Projekt byłego basisty Panic! At The Disco, Dallona Weekesa, oraz byłego perkusisty Falling In Reverse, Ryana Seamana, nabiera tempa. Panowie właśnie podpisali kontrakt na wydanie płyty z wytwórnią Fearless Records oraz pokazali światu kolejny utwór, Do It All The Time. Lekki, świeży, oparty na syntezatorach utwór jest, jak cała twórczość spod znaku IDKHow, wyraźnie inspirowany synthpopem lat 80. i ma niewiele wspólnego z muzyką, którą panowie grali w swoich poprzednich zespołach.

BOSTON MANOR – ENGLAND’S DREAMING

Najświeższy singiel Boston Manor, poruszającej się na pograniczu pop punku i emo rocka grupy z Wielkiej Brytanii, od pierwszego przesłuchania wmurował mnie w fotel. Cudowny riff gitary prowadzącej buduje ciężki, dość przytłaczający klimat utworu, a emocje znajdują ujście w refrenie. W obliczu prezentowanym przez zespół na nowej płycie Welcome To The Neighbourhood, słychać wyraźne echa Jimmy Eat World czy Thrice. Cały album jest pozycją obowiązkową na moich playlistach w ostatnich dniach.

Marta Muśko

Falco – Der Kommissar (Ynnox Remix)

Pomimo iż Falco nie ma wśród nas od dwudziestu lat, jego piosenki ewoluują razem z upływem czasu. I choć zwrot Alles klar Herr Kommissar? we współczesnym wariancie nie brzmi tak buntowniczo jak miało to miejsce ponad trzydzieści lat temu, wytwórnia mocno stara się o to, aby jedyny niemieckojęzyczny artysta, który odniósł sukces na całym świecie, wciąż funkcjonował w muzycznym świecie. Chwała im za to. Der Kommissar wyprodukowane Ynnox ciekawie łączy muzykę taneczną z rockowymi akcentami.

London Boys – Heartache

Zawsze trudno jest pogodzić się ze zbyt wczesnym odejściem ulubionych artystów. Duet London Boys współtworzony przez dwóch przyjaciół, wokalistę Edema Ephraima i choreografa Dennisa Fullera, zawsze wyróżniało oryginalne podejście do występów, które były uzupełnione osobiście stworzonymi układami tanecznymi i niezwykle pozytywnymi utworami. Osiągali ogromne sukcesy w muzyce disco i eurodance, które w 1996 roku przerwał nieoczekiwany wypadek, gdzie Edem wraz z żoną, Denis oraz ich przyjaciel, zginęli na drodze z winy nadjeżdżającego z naprzeciwka nieodpowiedzialnego kierowcy. Pozostała jedynie muzyka, również ta, która nie otrzymała wówczas szansy na zaistnienie. Energiczne Heartache ukazało się jedynie jako bonus na winylowym wydaniu singla My Love w 1989 roku. Wielka strata, bo to apetyczny kawałek popu i zważając na jego świeże brzmienie trudno uwierzyć, że powstał w latach osiemdziesiątych.

https://www.youtube.com/watch?v=jB0rUkgnsnc

Cristian Castro – Descontrol

Świat ma swoje Despacito, a ja uniwersalnego Cristiana Castro, który doskonale sobie radzi z każdym gatunkiem muzycznym. Pop, liryka, opera, rock, salsa – to jedynie garstka jego dalekosiężnego repertuaru. Descontrol pochodzi z 10 albumu studyjnego pod tytułem Días Felices i jednocześnie chyba najbardziej niedocenianego w karierze artysty. Niemniej zasługuje na uwagę ze względu na niejednolitą stylistykę i pop-rockowe połączenia.

https://www.youtube.com/watch?v=xEMF8JnACQI

Deen Castronovo – Ride of Your Life

Deen Castronovo ma za sobą trudne przejścia – udało mu się wyjść z destrukcyjnie wpływających na życie własne i bliskich nałogów. Na szczęście najtrudniejsze chwile ma już są sobą i obecnie może w pełni cieszyć swoich słuchaczy wieloma projektami. Do najnowszych z nich należy współpraca z dawnym kolegą z zespołu HardlineJohnnym Gioeli. Panowie spotkali się w studiu po kilkunastu latach i nagrali jeden z najciekawszych rockowych wydawnictw tego roku. Pomimo że w większości piosenek zaśpiewali w duecie, znalazło się miejsce dla wokalnych solówek. Ride of Your Life urzekło mnie od pierwszego przesłuchania melodyjnością i lekko journeyowskim charakterem.

Hardline – Rhythm from a Red Car

Po spotkaniu z teraźniejszością, warto również wrócić do początków z debiutanckim i rockowym majstersztykiem Double Eclipse z 1992 roku. Tym razem wokalnie prowadzi Johnny Gioeli, z kolei Deen Castronovo rządzi na perkusji.

Exit mobile version