Przed Wami kolejna porcja utworów, które polecają nasi redaktorzy. Dziś piosenki prezentują Filip, Paweł oraz Asia.
Filip Wiącek
Björk – Vulnicura
Jestem w szoku. Od czasu kiedy płyta została wydana na iTunes (wycieku nie słuchałem, o nie!), jestem w szoku. Björk to artystka kompletna, doskonała i świadoma. Może sobie pozwolić na wszystko, powielanie starych pomysłów, a i tak wszyscy będą zachwyceni. Ona jednak poszła nie tyle o krok, co o dziesięć kroków dalej. Jej nowy album to mrożąca krew w żyłach opowieść o złamanym sercu. Przejmująca i przyprawiająca o ciarki. Jest to najbardziej nietypowe, eksperymentalne i odważne dzieło artystki. Mamy tu do czynienia nie tyle z piosenkami, co już pieśniami, na najwyższym muzycznym i producenckim poziomie. Wokal Björk od zawsze był plastyczny, jednak jeszcze nigdy tak świadomie z niego nie korzystała. Z całego serca polecam Wam cały krążek, bo właśnie w całości, słuchana od A do Z, Vulnicura robi największe wrażenie.
Halestorm – Apocalyptic
Kiedy tylko odrywałem się od albumu Björk, sięgałem po najnowsze nagranie grupy Halestorm zatytułowane Apocalyptic. Jak twierdzi Lzzy, wokalistka zespołu, singiel jest mostem łączącym znakomity krążek The Secret Case Of… z nadchodzącym dziełem Into the Wild Life. I jeśli tak smakuje przystawka, to z apetytem czekam na danie główne. Rzężąca gitara, doskonała pod względem technicznym gra perkusisty czy w końcu ten cudowny, zadziorny wokal charakteryzują to nagranie. Ponadto Apocalyptic to po prostu definicja dobrego hard rockowego grania A.D. 2014.
Trzynasta w Samo Południe – Behind the Fire
Trzynasta w Samo Południe to jak dla mnie największe odkrycie wszystkich edycji polskiego X Factora. Programu nie wygrali, ale wygrali karierę, w tym wymarzony studyjny album. Muzyka grupy na pewien czas mną zawładnęła, a Hell Yeah! to najlepszy polski krążek 2014 roku ze znakomitościami takimi jak utwór tytułowy, zabawne Trzynasta czy nowy singiel Biegnę na czele. Dziś jednak chciałbym polecić Behind the Fire, czyli numer znacząco odstający od pozostałych. To gitarowa ballada, w której całą uwagę skupia wokal Michała. To naprawdę fantastyczny numer i cieszę się, że kapela umieściła go obok energicznych, rock’n’rollowych kawałków.
The Weeknd – Earned It
Propozycja Ellie Goulding do 50 twarzy Greya jest nudna i ugrzeczniona, lepiej wypada delikatna ballada Sii. Z ujawnionych dotychczas utworów najbardziej przemawia do mnie Earned It w wykonaniu The Weeknd (swoją drogą idealny kandydat do tego niemal pornograficznego dzieła). Jest to kompozycja uwodząca, hipnotyzująca, a przy tym zachwycająca (te smyczki, ten filmowy rozmach!) i świetnie zaśpiewana. A jednocześnie dobrze komponująca się z promowanym obrazem.
Imagine Dragons – Gold
Z płytą Imagine Dragons przestałem wiązać jakiekolwiek nadzieje właściwie po premierze słabego, bezbarwnego singla I Bet My Life. Najnowszy kawałek, Shots, jest jeszcze gorszy. Z ery Smoke + Mirrors właściwie tylko Gold jakoś się broni. Jest mocne, dynamiczne, drapieżne. A przy tym bardzo koncertowe. Oczami wyobraźni widzę tłum szalejący przy tym nośnym, energicznym (choć tak naprawdę dosyć jednostajnym) refrenie.
Paweł Markiewicz
Ella Henderson – Ghost
Mimo tego, że singiel Ghost został wydany ponad 9 miesięcy temu, to nie ma takiego dnia kiedy bym nie przesłuchał tej piosenki, oczywiście po cichu sobie podśpiewując. Ghost pochodzi z debiutanckiego albumu Elli Henderson pt. Chapter One. Utwór Elki w pewnym stopniu uzależnia i zostaje w pamięci na długi, długi czas! Mam cichą nadzieję, że Henderson po pewnym czasie nie zniknie z rynku muzycznego, tak jak inni uczestnicy X – Factora. Tym samym wróżę jej światową karierę, ponieważ artystka ma świetny warsztat muzyczny, potrafi powalić głosem na kolana i skruszyć niejedno serce.
Wilkinson – Afterglow
Od razu muszę się przyznać, że tego DJ-a i tej piosenki kompletnie nie znałem, chociaż niejednokrotnie pojawiała się w propozycjach YouTube. Przekonałem się dopiero podczas oglądania ostatniego odcinka The Voice, gdzie jedna z uczestniczek ( Morven Brown ) wystąpiła właśnie z tym singlem. Tak więc stwierdziłem, że muszę przesłuchać oryginał. Po pierwszym odsłuchaniu stwierdziłem, że gościnnie głosu udzieliła Ella Eyre… Myliłem się, ponieważ na wokalu znajduje się Becky Hill, o której również nigdy w życiu nie słyszałem. Tak czy inaczej uzależniłem się od tej piosenki i tego dość innego, a w dodatku dziwnego teledysku. Jak ktoś nie zna, to serdecznie polecam przesłuchać. Wielki szacunek dla Wilkinson za nagranie tak dobrego utworu.
Iggy Azalea – SLO
Iggy szturmem podbiła cały świat singlem Fancy, w którym gościnnie wystąpiła brytyjska wokalistka Charli XCX. Jednak większość ludzi docenia, albo i krytykuję raperkę za komercyjne piosenki, nie skupiając się na naprawdę dobrych kawałkach, Mówiąc o dobrych kawałkach mam na myśli np. Don’t Need Y’all, Walk The Line, czy też opisywane przeze mnie SLO. SLO to dość stary numer, który znalazł się na EPce Trap Gold. Faktem jest, że porównując dzisiejszą, a dawną muzykę Iggy można zauważyć zmiany… Niestety na gorsze. Duet goni duet, nic solowego, czekam jednak na rehabilitacje ze strony artystki. O jakiej rehabilitacji mówię? Mówię o solowym albumie, który ma ukazać się w tym roku. Wracając do piosenki, to właśnie w tym utworze możemy usłyszeć zupełnie inną – lepszą Iggy.
Broods – Mother & Father
Broods to kolejny duet, który poznałem niedawno. Również jest to kolejny duet, który poznałem poprzez propozycje serwisu YouTube. Na początku przesłuchałem Bridges, następnie L.A.F i Never Gonna Change, na sam koniec zostawiłem Mother & Father. Ponoć najlepsze zostawia się na koniec. To prawda, a przynajmniej w moim przypadku się to sprawdza. Mother & Father to ciekawa kompozycja, szybko wpada w ucho i po chwili już nauczyłem się całego tekstu na pamięć. Uważam, że ten singiel zasługuje na większą popularność, w porównaniu do innych piosenek wszechobecnych pseudoartystów. Co tu więcej można dodać? Może to, że fani serialu Pamiętniki Wampirów na pewno znają tę piosenkę, ponieważ została ona dodana na oficjalną ścieżkę dźwiękową 6. serii.
Fall Out Boy – Twin Skeleton’ s (Hotel in NYC)
Ostatnim utworem, którego słucham często jest Twin Skeleton’ s amerykańskiego zespołu. FOB w tym roku wydali swój szósty studyjny album. Piosenka ta jest jedną z najlepszych kompozycji na płycie American Beauty/ American Psycho. Sam nie wiem czemu spodobał mi się taki rodzaj muzyki, ale krążek ma coś takiego w sobie. Twin Skeleton 's ( Hotel in NYC) mam ustawiony na dzwonek telefonu i nie ma takiego dnia, kiedy bym tego nie słuchał. Koniecznie musicie przesłuchać jeżeli lubicie mocniejsze, aczkolwiek nie mocne brzmienia.
Joanna Gulewicz
The Prodigy – Nasty
Na swój najnowszy album – The Day Is My Enemy, który planowo ma się ukazać dopiero w marcu, kazali czekać fanom aż pięć lat! Wierzcie mi – to była istna tortura! Szczęśliwie stateczni już panowie z The Prodigy postanowili opublikować singlowe Nasty jeszcze końcem grudnia. Jest dynamicznie, energetyzująco i bardzo agresywnie. Co tu dużo mówić – wiecznie młody Keith Flint rządzi!
Metronomy – I’m Aquarius (Edu Imbernon Remix)
Metronomy zapewne kojarzy się wam głównie z wdzięcznymi brzmieniami z pogranicza idm i indie. Właściwie całkiem słusznie… Niedawno jednak kawałek I’m Aquarius z ostatniego krążka Metronomy wziął na warsztat hiszpański Dj i producent, Edu Imbernon. Poza przydymioną wokalizą i stłumionymi syntetyzatorami znajdziecie tutaj porządną dawkę klubowych, choć niebanalnych bitów. Pomimo tego pozornego gatunkowego zgrzytu kompozycja nie traci nic ze swojej lekkości. Wprost przeciwnie – nabiera niepokojącej elektronicznej głębi. Naprawdę dobry mix!
Young And Dramatic – Lost
Poza tym, że pochodzą z UK, właściwie niewiele o nich wiadomo. Swój debiut zaliczyli dopiero dwa lata temu, ale już teraz mogę stwierdzić z pełną odpowiedzialnością za to co mówię, że jesteśmy świadkami wschodzenia kolejnej dream-popowej gwiazdeczki. Kawałek Lost urzekł mnie już od pierwszych taktów. Uroczy i świeży, choć nie pozbawiony melancholijnej, ale przecież jasnej nutki refleksji. I taki pełen słońca! Coś, czego chyba nam było trzeba na te śnieżne styczniowe wieczory.
French For Rabbits – Woke Up To A Storm
Kolejna tajemnicza dream-popowa kompozycja – tym razem z malowniczej Nowej Zelandii. Rozgłosu zdobyć jeszcze nie zdołali, bo zespół debiutował raptem trzy lata temu. Krystaliczny, czysty kobiecy wokal, bezbłędnie operujący wysokimi rejestrami i kojący, słodki podkład instrumentalny całkowicie mnie olśniły. To jest ten specyficzny rodzaj muzyki, która zawsze dociera do tych najbardziej kruchych miejsc w naszej głowie, pozostawiając nas kompletnie bezbronnymi. No i chyba warto się poddać temu uczuciu.
Diary of Dreams – Malum
Jeden z najmocniejszych darkwave’owych powrotów zeszłego roku! Od 25-ciu lat niezmiennie wyzwalają najdziksze emocje i porywają publikę. Z płyty na płytę coraz bardziej industrialni, coraz ciemniejsi i coraz lepsi! Malum jest niepokojące, ciężkie i gęste od elektroniki. Darkwave najwyższych lotów ze zdecydowanym, silnym wokalem. Po prostu nie chce mi wyjść z głowy!

