Zaczynamy ostatni tydzień lipca. Jak zwykle postanowiliśmy umilić Wam poniedziałek. W związku z tym prezentujemy porcję utworów, które zapadły nam głęboko w pamięć. Wydanie niezwykłe, bo swoimi typami podzieli się Zarząd w postaci Marty, Łukasza i Łukasza.
Marta Mrowiec
Joanna Kondrat – Karma
Joanna Kondrat to moje odkrycie w ostatnim czasie. W czerwcu ukazała się jej płyta, która urzeka prostotą i subtelnością. Karma to jeden z lepszych utworów, jakie się na niej znalazły. Niespieszna, z kojącym wokalem, ale też pięknym aczkolwiek smutnym tekstem. Cieszę się, że odkryłam twórczość Joanny. Jest niesamowita.
Arek Kłusowski – Na niby
Arek to uczestnik Voice of Poland, któremu kibicowałam od samego początku. Charyzmatyczny wokalista, który wszystko robi dokładnie tak jak chce. W Na niby na pierwszy plan wysuwa się rewelacyjny klip, którym jestem oczarowana. W połączeniu z wyrazistym wokalem daje ciekawą kompozycję.
Taco Hemingway – Deszcz na betonie
Taco w formie. Po prostu. Tutaj nie trzeba nic dodawać wystarczy posłuchać.
Paweł Domagała – Jestem tego wart
Pawła Domagałę znałam do tej pory jedynie jako aktora. Trafiłam na ten numer zupełnie przypadkiem i przepadłam. Co więcej zaczęłam oglądać serial Powiedz Tak, w którym gra a Jestem tego wart przewija się, w niektórych scenach. To singiel zwiastujący płytę Pawła, której jestem bardzo ciekawa.
Flow – Dziewczynka
To moje drugie odkrycie tego miesiąca. Muzykę stworzył Skubas i jak zwykle jest dobra. A ten przejmujący wokal idealnie pasuje. Dziewczynka to zapowiedź płyty Flow, która ma ukazać się jesienią.
Łukasz Jaćkiewicz
Fantasia – So Blue
Swoją piątkę zaczynam w klimatach R&B i soul. Mająca ukazać się w piątek płyta Fantasii – The Definition Of to jedno z bardziej wyczekiwanych przeze mnie wydawnictw tego roku jeśli chodzi o te klimaty muzyczne. Zapowiada go między innymi spokojna ballada So Blue, której drapieżności dodaje głos wokalistki. Muzycznie przyjemne w odsłuchu, liczę na więcej.
Róisin Murphy – Mastermind
Roisin Murphy trzyma pewien poziom od lat. Nie idzie w mainstream, wszystko co tworzy wydaje nam się nieco nowatorskie, wychodzące spod ram zwykłego gatunku muzycznego. Łączenie tego i próba stworzenia czegoś zapierającego dech w piersiach zwyczajnie jej się udaje. Przykładem z nowo wydanej płyty Take Her Up to Monto jest kompozycja Mastermind, nabita na lekko dyskotekowy bit z pięknym syntezatorem. Piosenka jest zmienna, ma w sobie kilka przechodzących części – podoba mi się to i to bardzo.
Justice – Safe and Sound
Powrót po pięciu latach francuskiej grupy Justice to dla wielu lekkie zaskoczenie. Zespół wydał niespodziewanie nowy singiel Safe and Sound, który może nie wnosi do ich twórczości nic nowego, ale prezentuje spójną całość ich twórczości. Taka bardziej ambitna elektronika, house i nu-disco dla zmęczonych ciągłą sieczką prezentowaną przez nasze stacje radiowe. Miła odmiana.
Banks – Fuck With Myself
Czekam na nowy album Banks z niecierpliwością. Jego zapowiedź w formie singla Fuck With Myself usłyszeliśmy już chwilę temu, ale wciąż nie mogę oderwać od niego moich uszu. Banks prezentuje się bardziej mrocznie niż dotychczas, wciąż jednak pokazując to, co ma najlepsze. No i teledysk – piękny!
Sigur Rós – Óveður
Na koniec bardzo klimatycznie, emocjonalnie i dźwiękowo bardzo zimno jak na tamtejszą część Skandynawii przystało. Sigur Rós powrócili z singlem Óveður, który gości na mojej playliście dziennej od chwili ukazania. Koncert na Open’erze sprawił tylko, że pokochałem ich jeszcze bardziej.
Łukasz Mantiuk
Katy Perry — Rise
Ostatnimi czasy mam jakiś głód na muzykę Katy Perry. Do sieci wyciekło demo Witness, a teraz wydała piosenkę Rise. Podoba mi się ona bardzo i jest zdecydowanie lepsza od Make Me Britney Spears wydanego w tym samym czasie. Dla mnie w bitwie Katy VS Britney wygrała ta pierwsza.
Adele — Send My Love (To Your New Lover)
Aktualny singiel Adele miał swoje „pierwsze życie” na mojej playliście, gdy premierę miał krążek 25. Teraz ponownie ten utwór wrócił do obiegu i dostał drugie życie. Jakoś tak przypadł mi do gustu na mojej letniej playliście.
Shawn Mendes — Ruin
Shawn Mendes nie przestaje mnie zaskakiwać. Już Stitches było świetne, potem Treat You Better, jednak moim zdecydowanym faworytem w twórczości tego 17(!)-latka jest Ruin. Jeśli w takich klimatach będzie krążek Illuminate, to czuję, że ocenię go wysoko.
The Chainsmokers feat. Daya – Don’t Let Me Down
Typowy utwór zwany „grower”. Początkowo w ogóle mi się nie podobał, później był mi obojętny, a teraz lubię go słuchać. Co prawda od The Chainsmokers bardziej lubię utwór #Selfie, ale i tak jest dobrze.
Rihanna – Russian Roulette
Za kilkanaście dni wybieram się na koncert Rihanny w Warszawie. Pokrótce przejrzałem czego mogę się podziewać. Nie jest źle, ale wzięło mnie ostatnio na Rated R i wielka szkoda, że na setliście nie ma tego genialnego kawałka.