
Benjamin Clementine – London
Wzorzec z Sèvres. Artysta kompletny. Moje największe odkrycie. Z cyklu tych przy których się nie oddycha, żeby niczego nie zepsuć.
Devendra Banhart – Taurobolium
Ten rodzaj nonszalancji, przedziwnego odrealnienia, trochę jakby nieobecnego wokalu, poczucia, że muzyka płynie tak jakby od niechcenia.
Lhasa de Sela – Con Toda Palabra
Wierzę we wszystko co zaśpiewała Lhasa. Czystość, prawda i piękno – tak mogłabym ją opisać trzema słowami. Zdążyła nagrać tylko trzy płyty.
Fiona Apple – Every Single Night
Zakochałam się w jej drugiej płycie i odtąd pilnuję, żeby niczego nie przeoczyć. Łobuz w sukience. Uwielbiam.

