Site icon All About Music

Tego słuchają #41: Natalia Świerczyńska

Natalia Świerczyńska już jesienią 2020 roku wyda swoją nową płytę. Dziś specjalnie dla nas prezentuje 5 utworów, z którymi ostatnio nie może się rozstać.

Kaleo – Break my baby

Najlepsze riffy gitarowe no i oczywiście wokal … gdybym byłą mężczyzną to tak właśnie chciałabym śpiewać. Rockowe granie przełamane islandzkim chłodem, nostalgią i przenikliwym smutkiem – połączenie idealne. Kaleo towarzyszy mi niezmiennie od kilku dobrych lat głównie podczas samotnych
podróży samochodowych.

Jorja Smith, Stormzy – Let me down 

Już od pierwszych dźwięków piana wiedziałam, że uzależnię się od tej piosenki. Bardzo lubię ten sposób śpiewania i klimat. Genialny refren, który otwiera całą kompozycję. Jak dla mnie ta piosenka mogłaby być częścią kolejnego filmu o Jamesie Bondzie.

Joy Crookes – Anyone but me 

Urzekły mnie  słowa refrenu tej piosenki zaczerpnięte z jednego z moich ulubionych standardów jazzowych „Love Me or Leave Me”. Oryginalny wokal, sięganie do korzeni i całościowy klimat bardzo do mnie przemawia. Muszę przyznać, że ta artystka jest dla mnie wielką inspiracją właśnie przez tę umiejętność łącznia starych rzeczy z nowymi, bardzo podoba mi się hmm … wszystko :) Wizerunek, głos, kompozycje, teksty, klimat. Wciągnęłam się w jej świat dzięki piosenkom „Don’t let Me Down” i „Since I Left You” – niezmiennie królują na mojej playliście.

Kasia Lins – Morze Czerwone

Bardzo wyczekiwałam premiery albumu „Moja wina” z którego pochodzi ten numer. Jestem wielką fanką poprzedniej płyty Kasi „Wiersz ostatni”. Naprawdę rzadko się zdarza żebym słuchała codziennie całego albumu jednego wykonawcy w kółko, a tak właśnie było przez długi czas. Świetne teksty, chórki które uważam za znak markowy Kasi, klimat dość ciężki, ale absolutnie genialny, szczególnie na żywo piosenki zrobiły na mnie wielkie wrażenie. „Morze Czerwone” to mój ulubieniec z nowej płyty. Czekam z niecierpliwością na sierpniowy koncert w Poznaniu.

Jamie Cullum – Bury a friend

Cover Billie Eilish, który wbił mnie w fotel. Kocham zarówno Billie jak i Jamie’go, ale to połączenie światów mnie zmiażdżyło. Uwielbiam otarte głowy i wyobraźnię w muzyce,
a w tym wykonaniu mamy cały wachlarz wszystkiego tak naprawdę: od świetnej kompozycji i tekstu, który jest niezaprzeczalną bazą tej wersji, przez jazzowe brzmienie sekcji, charakterystyczny wokal, świetny aranż, nienachalny swingujący puls. Coś pięknego. Polecam baaardzo!

Exit mobile version