
Zachwycała nas w programie Must be the Music, teraz stawia pierwsze kroki solowo. Niedawno zaprezentowała nam swój singiel Twój talizman, a już teraz dzieli się z nami pięcioma utworami, które aktualnie słucha.
Jessie Ware – Midnight
„Midnight” to pozycja obowiązkowa na mojej osobistej liście top10. Kojący głos Jessie, którego chce się słuchać bez końca, towarzyszy mi od ładnych paru lat. Inspiruje mnie jej elegancja, emocjonalność, lekkość w śpiewaniu. Utwór przywołuje trochę klimat lat 90-tych, których jestem fanką nie tylko pod względem muzyki, ale również trendów modowych. Destiny’s Child, Mariah Carey, czy trochę bardziej popowe Spice Girls, to moje dzieciństwo! Walkman, kasety magnetonowe, pierwsze płyty CD, to chyba moje ulubione „gadżety” z tych czasów. Jessie z niebywałą klasą wraca do kultowych brzmień R&B, soul, nadając im nowy, współczesny charakter.
Lapsley – Falling Short
„Falling Short” to moje zeszłoroczne odkrycie, ale wciąż do niego wracam. Po pierwszym przesłuchaniu zapętliłam numer chyba na dobrą godzinę. Urzekł mnie swoją prostotą i przestrzenią, w której po prostu się tonie. Dopiero potem skusiłam się na dalszą część albumu. „Long Way Home” to opowieść, do której chce się wracać. Jest to podróż dość melancholijna, jednak zaskakującą pod względem nowoczesnych rozwiązań i brzmień. Polecam na zimne wieczory. Lapsley potrafi złapać za serce i już nie puścić!
Nao – Bad Blood
Zazwyczaj nie przepadam za zbyt „słodkim” wokalem. Jednak miłość do Nao była bezwarunkowa. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę w tym numerze, to właśnie „ten” głos – ciepły, soulowy, trochę jakby dziecięcy, a jednak wbijający w podłogę. Dodatkowo połączenie styli R&B, funk, electro, to totalnie moja bajka. A co do bajki! To klip mocno oderwany od rzeczywistości, co jak dla mnie jest jak najbardziej na plus. Obraz pełen symboliki, dzięki czemu każdy z nas może dopisać do niego swoją własną historię. Osobiście uwielbiam zagłębić się czasem w temat „co autor miał na myśli?”.
KIMBRA – Top of the World
Od lat jestem ogromną fanką jej twórczości. Ostatnio w moich słuchawkach rozbrzmiewa „Top of the World”. Choć Kimbra jest mistrzynią wokalnych wyczynów, to partii śpiewanych w tym utworze jest bardzo niewiele. Jest za to rap, mocny beat i elementy muzyki etnicznej. Jest to kawałek, który mocno podkręca do działania. Każdy z nas potrzebuje czasami poczuć się silnym, pewnym siebie. Jeśli komuś tego brakuje, to serdecznie polecam ten rodzaj terapii.
MARIKA – A jeśli to ja
Przez bardzo długi czas słuchałam tylko zagranicznych wykonawców. Aż w końcu trafiłam na zupełnie nową, muzyczną stronę Mariki i jej album „Marta Kosakowska”. Pierwszy numer z płyty ogromnie mnie zaskoczył, bo znałam Marikę jedynie z utworów takich jak „Moje serce”, czy „Siła ognia”. Jednak klimat reggae nie do końca mnie przekonywał, choć jej głos jak najbardziej. Kiedy usłyszałam „A jeśli to ja”, to od pierwszych dźwięków wiedziałam, że będzie to coś dla mnie. To, za co głównie kocham cały ten album, to warstwa liryczna. Jest to dla mnie dowód, że można i trzeba pisać po polsku! Według mnie, Marika osiągnęła tutaj mistrzostwo w tej dziedzinie. Przy czym jest przerażająco prawdziwa, szczera, chce się jej słuchać bez końca. A subtelne, elektroniczne brzmienia, ciekawe harmonie, dodają całości niebywałego klimatu.

