Kolejny wtorek i kolejne zestawienie Tego słuchają. Dziś ze swoimi ulubionymi utworami na ten czas podzieliła się utalentowana Natalia Moskal.
Fletwood Mac – Tango in the Night
Po pierwsze, zawsze, ktokolwiek mnie zapyta czego słucham, odpowiadam Fleetwood Mac. Ich najbardziej popularna płyta to chyba Tango in the Night z 1987 roku. Największe szlagiery zespołu pochodzą właśnie z tego albumu – Little lies, Everywhere, Seven Wonders. Ja zawsze stawiam najbardziej na mistyczne i tytułowe Tango in the night ale nie włączam piosenki od razu. Wkładam płytę CD do playera i czekam na numer 5.
Maanam – Róża
Cały Maanam, wszystkie 11 albumów studyjnych i 4 koncertowe. Głos Kory towarzyszył mi od urodzenia dzięki mojej mamie i jej siostrze, kiedy muzy słuchało się jeszcze na kasetach i one we dwie czekały, aż w radio będzie emitowany utwór, żeby na tę kasetę go nagrać. Tak wynika z ich opowieści, nie doświadczyłam tego osobiście.
Malcolm McLaren & Catherine Deneuve – Paris Paris
Ostatnio naszło mnie ponownie na Paris, Paris. Po raz pierwszy usłyszałam utwór chyba, kiedy miałam z 6-7 lat u dziadków na wakacjach i przez długi czas nie mogłam od nikogo się dowiedzieć, jaki ma tytuł. Shazam jeszcze nie istniał.
Ladies and Gentlemen, Catherine Deneuve, violà.
Miuosh & Smolik – Wizje
Absolutny szał mnie ogarnął odkąd Jan Stokłosa, jeden z współtwórców, wręczył mi płytę MIUOSH | SMOLIK | NOSPR dwa tygodnie temu. Wklejam tu utwór, który polubiłam najbardziej, ale do przesłuchania obowiązkowo cały album od A do Z, a najlepiej razem z video na Tidal. To jest jakiś kosmos.
Nie można słuchać cicho! Tylko na full. No i patrzcie na tę pozytywkę na początku.
Ariana Grande – God is a Woman
Nie mogę się doczekać nowego albumu Ari. Jak skomentował ostatnio kolega z branży, Remek Zawadzki, single zapowiadające Sweetener, które do tej pory poznaliśmy, pokazują jak można jednocześnie być wokalistką popową i znaleźć sposób na wyrażanie siebie. Nowy album Ariany powstał pod znakiem ataku w Manchesterze, w piosenkach nie ma jednak smutku tylko nadzieja na to, że ludzie mogą być lepsi. “God is a woman” jest póki co moim faworytem, mimo że inspiracje Escherem w klipie do No Tears Left to Cry to jakieś mistrzostwo.
Ja również wierzę, że Bóg jest kobietą.

