Jessie Ware, a właściwie Jessica Lois Burrows powraca z 5-tym albumem studyjnym – That! Feels Good!. Jest to inny album od poprzednich, dlaczego? Powodów jest kilka. Brytyjska wokalistka kojarzona jest raczej z balladami, głównie z Wildest Moments z jej debiutanckiego albumu oraz Say You Love Me. Jessie jest idealnym przykładem, że nie warto pozostawać w jednej konwencji artystycznej i trzeba eksperymentować. Przełomem okazała się poprzednia płyta What’s Your Pleasure oraz występ na Glastonbury. Artystka supportowała również Harry’ego Stylesa podczas jego rezydentury w Chicago. Rozwija się również na innych płaszczyznach, wydała książki kulinarne i prowadzi podcast ze swoją mamą Table Manners.
That! Feels good! – już sam tytuł zapewnia nas, że będzie dobrze, sama artystka tak skomentowała album:
To płyta dla mnie. Odłożyłam na bok lata lęku, syndromu oszustki i całego tego zamartwiania się wraz z poczuciem, że nie jestem wystarczająca.
Na płycie wokalistka nawiązuje do muzyki lat 70. XX wieku, chce się tańczyć i chce się słuchać tych piosenek. Na płycie znalazło się 10 propozycji:
- That! Feels good!
- Free Yourself
- Pearls
- Hello Love
- Begin Again
- Beautiful People
- Freak Me Now
- Shake The Bottle
- Lightning
- These Lips
Album otwiera piosenka, o takim samym tytule jak album – That! Feels Good! Utwór jest świetny, nawołuje do radości z bycia sobą. Bardzo ciekawie się zaczyna, można usłyszeć jak wiele osób powtarza tytuł utworu. Słychać syntezatory, charakterystyczne dla lat 70-tych, całość jest bardzo spójna, bardzo dobry wybór na otwarcie albumu.
Na drugiej pozycji znajduje się Free Yourself, pierwszy singiel promujący krążek, jedna z moich ulubionych pozycji. Świetny bit, wpadający w ucho, ale niemęczący. Piosenka nie mogła mieć lepszego debiutu, bo premiera odbyła się na Glastonbury, już kilka dni później w radiu BBC piosenka pojawiła się na liście „hot test Record in the world”. Sama artystka powiedziała:
I’m so excited for people to have this song for the end of their summer; to dance, to feel no inhibitions, and to feel joyful because that’s how I’ve been feeling recently being able to tour again and being able to sing again
Do singla ukazał się teledysk, jak można się domyślić, taneczny, ale jednocześnie bardzo elegancki. Warto zobaczyć i posłuchać.
Kolejnym singlem jest piosenka Pearls, spokojniejsza, ale również bardzo interesująca. Pojawia się ciekawy bit, tekstowo, jak to u Ware, jest świetnie. Bardzo spodobał mi się teledysk do tej piosenki, widać mocną inspiracje latami 70/80-tymi, w strojach, kolorach; no i oczywiście w dźwiękach.
Moim ulubionym utworem z płyty jest Beautiful People, artystka zabiera nas w taneczną podróż, idealna piosenka na letnie imprezy w plenerze. Jessie czerpie inspiracje z wielu źródeł, m.in. inspiruje się latynoamerykańską muzyką, i w tym utworze ja to słyszę. Wy też?
Najmniej do gustu przypadła mi piosenka Hello Love. Uważam, że nie pasuje do albumu, ale to moja subiektywna ocena.
Artystka w wielu wywiadach podkreślała, że kocha disco i soul, chciała połączyć te brzmienia na płycie. Udało się stworzyć coś współczesnego, ale nie płytkiego, piosenki mają dobre teksty i zgrywa się to wszystko w bardzo dobry całokształt. Jedno jest pewne – warto przesłuchać płyty i dać się porwać w taneczną podróż z Jessie. Piosenkarka często koncertuje w Polsce, może pojawi się również w niedalekiej przyszłości?

