18 kwietnia Tame Impala zagrali pierwszy z dwóch koncertów w PreZero Arenie Gliwice. I trudno się dziwić, że bilety zniknęły – to był jeden z tych wieczorów, w których muzyka i oprawa wizualna działały jak jeden organizm.
Od pierwszych minut arena wypełniła się charakterystycznym, psychodelicznym brzmieniem Kevina Parkera, ale równie mocno robiła wrażenie cała warstwa wizualna: światła, lasery, scenografia i momentami niemal filmowa atmosfera. Było głośno, kolorowo, hipnotycznie i bardzo efektownie – dokładnie tak, jak powinno być na koncercie Tame Impala.
Jednym z najbardziej klimatycznych fragmentów wieczoru była część zagrana na małej scenie ustawionej na środku areny. Wśród publiczności, przy bardziej kameralnym świetle, koncert na chwilę zmienił skalę – z dużego widowiska w coś bliższego i bardziej bezpośredniego.
Organizatorem koncertu była agencja Charm Music Poland. Zapraszamy do fotorelacji Sławomira Dudy.
