Site icon All About Music

„Talent broni się sam!” Kwiat Jabłoni zagrał w Łodzi. Relacja Karoliny Babik

fot. Wojciech Grzedzinski

Odkąd Dziś pójdę spać zawładnęło internetem, byłam bardzo ciekawa, jak potoczy się dalsza kariera duetu muzycznego rodzeństwa. Kolejny singiel – Niemożliwe – podgrzał czas oczekiwania na płytę jeszcze bardziej. Ostatecznie album okazał się doskonały. A koncert? Utwierdził mnie w przekonaniu, że Kwiat Jabłoni to jeden z najciekawszych debiutów na naszym rynku muzycznym od lat.

Jeszcze kilka miesięcy temu rodzeństwo Sienkiewiczów grało w Łodzi w pubie Iron Horse. Tym razem łódzcy fani wysłuchali ich w większym lokalu – Scenografii. Niektóre koncerty z „niemożliwej trasy” zostały wyprzedane, płyta znalazła się na 7 miejscu OLiS. Uważam to za naprawdę dobry wynik, jak na debiutantów, którzy nie grają typowo radiowego popu i nie są promowani przez wytwórnię gdzie tylko to możliwe.

Duet od początku występu stworzył znakomity klimat, nieco beztroski, pomimo ciężaru niektórych tekstów piosenek, które nie są do końca optymistyczne.

Grane utwory opierały się przede wszystkim na dźwiękach pianina elektrycznego i mandoliny. W niektórych piosenkach – np. Wzięli zamknęli nam klubJacek wykorzystywał efekty elektroniczne, które w ciekawy sposób urozmaiciły kompozycje. Za to Kwiat Jabłoni ma u mnie ogromny plus! Można zagrać doskonały koncert, bez elektroniki wciskanej gdzie się da, wręcz spychającej wykonawców na drugi plan? Można! Talent broni się sam!

Pozostając w temacie instrumentów – podczas koncertu dźwięki mandoliny rozkochały mnie w sobie jeszcze bardziej! Byłam nią oczarowana zarówno w trakcie delikatnej gry, jak i wtedy, gdy Jacek serwował nam elektryczną solówkę, na tym dość niepozornym instrumencie.

Nie mogę nie wspomnieć o doskonałej harmonii wokalnej. Głosy rodzeństwa pięknie ze sobą współgrają i nie wyobrażam sobie aktualnie, aby zrezygnowali oni z dwugłosu, który w ich przypadku wypada absolutnie bezbłędnie.

Poza numerami z płyty Niemożliwe, duet zagrał Flamaster, czyli utwór z ich poprzedniego muzycznego projektu – Hollow Quartet. Pojawiła się także nowa kompozycja – Kometa oraz punkowa pozycja Kwiat Jabłoni, zagrana oczywiście w folkowym stylu, która stała się inspiracją do nazwy zespołu, nawiązującej do popularnego w latach 80-tych jabola.

W Scenografii pojawili się fani w zróżnicowanym wieku. Wszyscy bawili się równie dobrze, śpiewając wraz z zespołem teksty piosenek i tańcząc w rytmie muzyki do samego końca. Dawno nie widziałam aż tak pozytywnego odbioru polskiego wykonawcy przez publiczność! Nie dziwi więc podwójny bis, po którym ja osobiście miałam wciąż ochotę na więcej i więcej!

Już nie mogę się doczekać kolejnej okazji do wysłuchania Kasi i Jacka na żywo. Życzę sobie i Wam, jak najwięcej tego typu koncertów, po których nogi mogą pobolewać, a mimo to czuć niedosyt. Niedosyt w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Exit mobile version