Soundtrack naszych czasów – takim mianem określana jest najnowsza płyta T.Love. Hau! Hau! – bo taki nosi tytuł – od momentu ogłoszenia był najbardziej wyczekiwanym albumem od dłuższego czasu. Po prawie sześciu latach Muniek Staszczyk reaktywował zespół i była to najlepsza decyzja.
Niespełna sześć lat – tyle trwało zawieszenie zespołu T.Love. To właśnie w październiku 2017 roku lider zespołu poinformował o zawieszeniu działalności grupy. Nie oznaczało to jednak, że jest to definitywny koniec historii legendarnego składu. Już wtedy Muniek Staszczyk argumentował to słowami:
Chciałbym nagrać jakąś fajną płytę z zespołem, ale żeby to móc zrobić, to musimy od siebie odpocząć
Tak jak zapowiadał, tak też się stało. I to nie w byle jakim składzie. Udział w nagraniu płyty Hau! Hau! brali historyczni członkowie: Muniek Staszczyk (wokale, teksty), Janek Benedek (gitary, kompozycje, produkcja muzyczna), Jacek Perkowski (gitary), Paweł Nazimek (bas) i Sidney Polak (perkusja).
Śmiało można stwierdzić fakt, że był to najbardziej oczekiwany album w dyskografii T.Love. Wyczekiwany z dwóch powodów. Jednym jest okrągły – 40-sty jubileusz zespołu. Drugim, również ważne dla grupy, 30-ste urodziny krążka King uznawanym przez dziennikarzy muzycznych za najlepszy rockowy album lat 90.
Na świeżo wydanym krążku możemy znaleźć 10 utworów. Za wszystkie teksty odpowiedzialny jest nikt inny jak Muniek Staszczyk. Niezmiennie można stwierdzić jedno – T.Love nie starzeje się. Każdy tekst, poza społeczno-politycznym drugim dnem, posiada silne pro-ludzkie przesłanie. Po co zmieniać to, co dobre? Tak samo myśleli autorzy płyty, zawierając w niej charakterystyczne dla siebie elementy muzyczne, jedynie lekko podrasowane i unowocześnione. W związku z tym śmiało mogę pokusić się o stwierdzenie, że przesłuchiwanie wszystkich piosenek można nazwać czystą ucztą muzyczną (i nie chodzi tu o Ucztę od Sanah).
Już pod koniec ubiegłego roku mieliśmy okazję poznać przedsmak płyty. Pierwszym dostępnym singlem była Pochodnia z gościnnym udziałem Kasi Sienkiewicz z Kwiatu Jabłoni. Żeński głos dodał mocnego akcentu i świeżości. Osobiście od razu poczułem się rozpalony jak tytułowa pochodnia, a mój apetyt na nadchodzący krążek zwiększył się ogromnie. Artyści jednak nie dali nam odetchnąć i już chwilę później udostępniony został drugi singiel Ponura Żniwiarka. Charakterem odmienny od poprzedniczki, co chyba jeszcze bardziej pobudziło moje zainteresowanie całokształtem. Tutaj Muniek już samemu czarował swoim głosem oraz przemyślanym tekstem. Co prawda w moim odczuciu to starcie wygrał pierwszy singiel.
Lekki niedosyt trwał prawie do samej premiery. Na trzy dni przed oficjalną publikacją został udostępniony trzeci singiel promujący płytę. Ja Ciebie kocham, bo taki nosi tytuł, poza niesamowicie trafiającym do mnie tekstem, ma prosty, lecz bardzo wyrazisty teledysk. W jego tworzeniu udział brał aktor Paweł Wilczak. Jak dla mnie taki zabieg sprawił, że te trzy dni przed premierą dłużyły się jak nigdy.
Nie zawiodłem się. Bez ogródek mogę stwierdzić, że cała płyta nie została w cudzysłowie „odbębniona, bo trzeba coś wydać z okazji jubileuszu”. Jest przemyślana, trafia w aktualne kanony muzyczne, a jednocześnie ma w sobie ducha starego, dobrego T.Love. Coś, co jeszcze bardziej zachęca do przesłuchania to goście, którzy brali udział w nagraniach. Na płycie pojawili się Kasia Sienkiewicz z Kwiatu Jabłoni, Sokół oraz Andrzej Smolik.
Cała dyskografia poniżej:
- Ja Ciebie kocham
- XYZ
- Tomek
- Pochodnia
- Tutto Bene
- Deszcz
- Hau! Hau!
- Trzy Czwarte
- Ponura Żniwiarka
- Ziemia Obiecana

