Site icon All About Music

Dużo więcej niż Bono. „Surrender. 40 piosenek, jedna opowieść” (2022) – Bono. Recenzja Nikoliny Zielińskiej

Autobiografia to dość ciekawa forma opowiadania świata. Nie musi zawierać miliona przypisów, odniesień i źródeł, bo tym źródłem są odczucia, przemyślenia i emocje osoby piszącej. Zakładamy, że przecież to właśnie ona zna swoje życie najlepiej. Ciekawie jest więc czytać autobiografie różnych członków tego samego zespołu, bardzo szybko okazuje się, że najlepszym podsumowaniem opowieści autobiograficznych jest proste stwierdzenie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Do książki autorstwa Bono podeszłam z rezerwą. W końcu przez lata przylgnęła do niego latka artysty z wielkim talentem i jeszcze większym ego. Spodziewałam się więc, że to on sam będzie w centrum swoich rozważań. Na szczęście, pomyliłam się.

Surrender. 40 Piosenek, jedna opowieść – taki tytuł nosi książka napisana przez człowieka, którego głos znają chyba wszyscy. Już na pierwszych jej stronach przekonujemy się, że znajdziemy tam coś więcej niż opisy koncertów, czy chronologiczne zestawienie zdarzeń, tak typowe dla innych spisanych życiorysów. Muzyk zabiera nas nie tylko w przeszłość, pokazuje i sam zastanawia się nad wydarzeniami, które doprowadziły do tego, że znalazł się tam, gdzie poznał go cały świat – w blasku scenicznych świateł. Surrender to też spojrzenie na rzeczywistość polityczną i społeczną kilku minionych dekad. W tej opowieści Bono nie jest sam, otacza go rodzina, przyjaciele, znajomi oraz ludzie, którzy kiedyś stanęli na jego drodze, czasami, żeby pomóc, a czasami, żeby ją trochę skomplikować.

Gość w charakterystycznych okularach, z mikrofonem w dłoni, pewnie głoszący opinie na tematy dotyczące wolności to dla wielu symbol. Dla jednych niesamowity artysta, dowód na to, że marzeń rzeczywiście można dosięgnąć. Dla innych zwykła gwiazda z wielkim ego.

Na potrzeby tej opowieści artysta zamknął siebie w 40 piosenkach. Czy płynie z tego wszystkiego jakaś nauka? Zapewne więcej niż jedna, w końcu Bono często uderza w takie tony. Mamy więc odwołania, nawiązania, cytaty i przekłady. I tę opowieść, podobnie jak jego teksty należy czytać między wierszami. Wydaje się przecież, że ma wszystko, wydaje się, że został stworzony do roli, którą gra, a jednak nawet Bono przekonał się, że czasami, żeby zrobić jeden krok do przodu, trzeba zrobić dwa kroki do tyłu. Nie oznacza to jednak przegranej.

Jak opisuje sam siebie, czy po tej lekturze polubicie go bardziej, czy raczej nie? Odpowiedzi są trudniejsze, niż się wydaje, bo chyba nigdy nie będą do końca obiektywne. Zapewne nie wszystkie znajdziecie w tej książce, bo z pewnością nie można tu mówić o zamkniętym rozdziale. Możecie jednak przyjrzeć się temu, jak Paul David Hewson odnalazł w sobie Bono.

Exit mobile version