Site icon All About Music

Powiew nostalgii. Sugababes – The Lost Tapes, 2022 (recenzja)

Zanim 2023 rozkręci się na dobre, wróćmy jeszcze na chwilę do roku 2022. Wtedy też nieoczekiwanie trafił do nas ósmy studyjny album SugababesThe Lost Tapes. Po niemalże dekadzie przeróżnej maści komplikacji możemy nareszcie poznać nowe, stare dźwięki tej brytyjskiej formacji. Czy jednak warto było tyle na nie czekać? Nawet po napisaniu tej recenzji odpowiedź nie jest dla mnie jednoznaczna.

Chyba nie ma w historii współczesnej popkultury drugiego takiego albumu, jak The Lost Tapes. Jak zatem do tego wszystkiego doszło? Oficjalnie ostatnim albumem Sugababes jest pochodzący z roku 2010 Sweet 7, kiedy to zespół zasilały Heidi Range, Amelle BerrabahJade Ewen, nie stanowiąc oryginalnego składu. Ze względu na słabą sprzedaż krążka oraz niechęć fanów do zespołu w nowym wydaniu, projekt Subababes został zawieszony. W roku 2012 oryginalne członkinie zespołu (Mutya Buena, Keisha Buchanan, Siobhán Donaghy) postanowiły się zjednoczyć jako Mutya Keisha Siobhán, wydając w 2013 singiel Flatline. Powodem takiej, a nie innej nazwy formacji była prawna batalia o nazwę Sugababes, którą MKS ostatecznie wygrały w roku 2019. Niestety pomimo podpisania kontraktu fonograficznego, MKS nigdy go nie zrealizowały, czego powodem był wyciek ich całego nowego materiału do internetu. Zdawałoby się zatem, że już nigdy nie usłyszmy piosenek nagranych przez nie w roku 2013. Aż nastała gwiazdka roku 2022…

The Lost Tapes, pierwotnie zatytułowany The Sacred Three, rzeczywiście ma wiele w sobie z dzieła, którego autor nie zdążył wydać za swojego życia, a jego spadkobiercy postanowili podzielić się nim z najwierniejszymi fanami. Ten album jest niczym kapsuła czasu, mieszając ze sobą naprawdę różnorodne muzyczne tropy, zarówno te modne, jak i mniej popularne w momencie kiedy powstawał. Nie jestem jednak do końca przekonany, czy na pewno to działa na korzyść Sugababes.

W The Lost Tapes brakuje mi skupienia się na tym jednym konkretnym stylu. Z jednej strony dziewczyny chciały odkryć coś nowego, łącząc pop z alternatywnym rockiem, z drugiej załapać się na dogorywającą popularność dubstepu, a z trzeciej zadowolić dotychczasowych fanów. Mając jednak w pamięci, że to album pełen zaginionych melodii, jestem do pewnego stopnia wybaczyć ten stylistyczny miszmasz.

Jeśli chodzi o tematy poruszone przez Sugababes, można być rzec klasyka. Dużo o miłości, męsko-damskich relacjach oraz przeżywania najgłębszych emocji. Niby nic odkrywczego, ale dziewczyny podjęły się ich z ogromną klasą, czego w muzyce pop zawsze mi brakowało. Jeśli zaś chodzi o produkcję to mam parę obiekcji. Nie mam wątpliwości, że na The Lost Tapes znalazło się wiele pomysłów, jednak nie zostały one rozdane po równo. Na przykład Summer Of ‘99 jest wręcz przytłaczające swoją wielowarstwowością, aby Love Me Hard było do pewnego stopnia aż zbyt proste. Niemniej nie czułem, aby któraś z kompozycji trąciła myszką, bo zamknięto w nich jakieś prawdziwe emocje, a to klucz do wykreowania dobrych, ponadczasowych przebojów.

Najgorzej oceniłbym takie utwory jak I Lay Down, Back To Life, Breath Me oraz Only You, które nie wyróżniają się absolutnie niczym. Utworem, który teoretycznie też powinien znaleźć się w tej kategorii jest Drum. Ten zdaje się być ewidentną pomyłką przy pracy, jednak na tyle zapadł mi w pamięć, że nie sposób mi go nazwać niegodnym uwagi. A co się realnie udało? Flatline to zdecydowanie najlepsza piosenka Sugababes na tym albumie. Gdyby cały krążek utrzymany został w tym konkretnym klimacie – retro pop ze sznytem alternatywnego rocka – to naprawdę byłoby to coś interesującego. W podobnym stylu utrzymany jest Boys, który być może ma więcej w sobie elektronicznego zacięcia, ale równie godnie reprezentuje The Lost Tapes. Jest też Today, który wziął to, co oferował swego czasu dubstep, odzierając go ze wszelakich szaleństw, kreując totalnie porywającą do skakania piosenkę, która nie brzmi dziś jak relikt swojej epoki.

The Lost Tapes to tyle samo radości, co wątpliwości, pośród wielu dobrych, choć przeciętnych propozycji. Mimo wszystko, Sugababes dostarczyły mi naprawdę dużo radości swoją starą, nową muzyką. Jak pokazuje ich historia, nigdy nie jest za późno, aby wydać swoje długo wyczekiwane dzieła, tym bardziej mając oddaną rzeszę fanów.

Exit mobile version