
Takie zespoły jak Status Quo nazywa się legendą. Zaczynali w tym samym czasie co The Beatles i The Rolling Stones, choć w odróżnieniu od rówieśników, na wielką scenę wkroczyli dopiero pod koniec lat 60. Ponad pięć dekad od premiery debiutanckiej płyty studyjnej, muzycy uzupełnili dyskografię o kolejną, 33 sztukę zatytułowaną Backbone.
Muzyka Status Quo przybierała wiele form, w tym inspiracji psychodelią, przez ponadczasowego hard rocka, aż po charakterystycznego i obecnie będącego na wyginięciu boogie rocka. Do dziś nagrali 60 piosenek, które znalazły się na brytyjskiej liście przebojów, co na każdy rok istnienia daje im wielki przebój. W 2016 roku zmarł gitarzysta i wokalistka – Rick Parfitt. Tym samym jedynym członkiem pamiętającym lata 60 został jeden z założycieli, Francis Rossi. Wspomagany przez Andy’ego Bowna, Rhino oraz świeżą krew – perkusistę Leona Cava oraz gitarzystę Richie Malona, Status Quo nie zamierza popuszczać cugli i galopem przemierza świat w rock’n’rollowym stylu. Regularnie nagrywają płyty w międzyczasie wdrażając w życie solowe projekty, koncertują, piszą książki. Wystarczy wspomnieć, że 70-letni Francis Rossi tylko w tym roku spisał własną historię na papierze w autobiografii I Talk Too Much, ruszył w brytyjską trasę promującą jej wydanie, a chwilę później wydał nowy krążek z wokalistką i skrzypaczką, Hannah Rickard. I gdy wielu sądziło, że muzyk porzucił myśl o wydaniu albumu z zespołem na rzecz solowych i gościnnych występów, 6 września ukazała się trzydziesta trzecia płyta studyjna w dorobku rockowego giganta, zatytułowana Backbone. Rygorystyczna pod względem brzmienia, wyjętego prosto z lat siedemdziesiątych, co tym przypadku już można uznać za największy komplement.
Płyta rozpoczyna się zachowawczo i właściwie trudno stwierdzić, dlaczego wybór padł na utwór Waiting For A Woman, który nadaje się na miejsce w połowie listy. Jest poprawny, ale są bardziej porywające piosenki, które byłyby lepszymi otwieraczami dla wyczekiwanego powrotu. Cut Me Some Slack zbudowane na ciężkim riffie jest znacznie odważniejsze, natomiast uwagę skrada kolejny utwór i tym samym drugi singiel – Liberty Lane. Numer rozpoczęty pracą cowbella przynosi dopracowaną melodię i cieszy się dużą popularnością w radiu. Właśnie tak powinny brzmieć powroty legend, będących ponad 50 lat na scenie. Być sobą bez względu na naciski ze strony obecnie panujących muzycznych trendów. Dziś wielu artystów ma z tym problem, ale nie panowie ze Status Quo. Po raz kolejny potwierdza to I See You’re In Some Trouble z pompującym riffem, mocną linią basu od Rhino i chwytliwym refrenem.
Na podest w roli jednego z liderów wchodzi Backing Off. Ponownie mamy do czynienia ze znakomitą gitarą i z kilkoma zaskakującymi zwrotami akcji. To brzmienie zespołu, który czerpie frajdę z pracy w studiu, a przy 33 albumie to wręcz niespotykane zjawisko. Przyspieszamy tempo z rock’n’rollowym klasykiem I Wanna Run Away With You, które zabiera słuchacza z powrotem do lat świetności grupy. Tytułowy singiel Backbone z wyrazistym refrenem pokazuje środkowy palec hejterom i jednocześnie daje poczucie bardzo Rossi i spółka są spokojni i dumni z tego, czego dokonali. Melodyjne Better Take Care zawiera świetną gitarową solówkę Rossiego i na długo od siebie uzależnia. Do standardów Quo należy również numer Falling Off The World, który świetnie sprawdzi się na żywo. Następnie panowie wcisnęli gaz z utworem Get Out Of My Head, w znakomitym stylu dobiegając do końca albumu przy Running Out Of Time.
Nie wiem skąd tak doświadczony zespół ma tak wielkie zasoby energii, ale dziś czerpie z nich garściami. Owszem, złośliwi mogą zarzucić im brak oryginalności. Poniekąd trudno się z nimi nie zgodzić, ale słuchając repertuaru zespołu, który już w swojej nazwie zawiera stan, który nie ulega zmianie, powinni być na to przygotowani. Backbone nie jest wyjątkiem, dlatego nowych fanów raczej nie przyciągnie, ale starych zadowoli. Piosenki są konserwatywnie quo-typowe i nasycone boogie rockiem w najlepszym wydaniu.

