Site icon All About Music

Spring Break z All About Music. Poznaj Ptakovą

Mamy przyjemność w tym roku być patronem medialnym festiwalu Spring Break. Z tej okazji chcielibyśmy, abyście poznali tegorocznych artystów i wybrali na co chcielibyście pójść. Dziś czas na Ptakovą.

Spring Break to festiwal showcase’owy, który ma na celu promowanie nowych talentów i otwieranie ich na nową publiczność. Idea tego cyklu jest więc jedna. Zadaliśmy 10 identycznych pytań kilkudziesięsiu artystom tej edycji, abyście ich lepiej poznali. Pytania są proste, ale odpowiedzi nieoczywiste. Każdy ma równe szanse, aby Was przekonać. Cykl poprowadzi Łukasz Jaćkiewicz.

Łukasz Jaćkiewicz: Spring Break to festiwal showcase’owy, w którym artyści dają się poznać szerszej publiczności. Co dla Ciebie oznacza występ na takim festiwalu?

Ptakova: Ekscytację, napięcie, radość i stres, ponieważ jestem już praktycznie na mecie ukończenia swojej debiutanckiej płyty i będzie to mój premierowy występ ze świeżym materiałem. To jeszcze ciepłe, pełne nowych smaków i kolorów danie, które aż paruje z gorąca i zachęca do zjedzenia. Nie mogę się doczekać, aby po długim czasie poczęstować nim publikę!

Łukasz Jaćkiewicz: Na festiwalu wystąpi kilkudziesięciu artystów. Czym się wyróżniasz między nimi i jak zachęcisz słuchaczy do przyjścia na swój koncert?

Ptakova: Showcase to miejsce, gdzie każdy może znaleźć coś dla siebie. Nie lubię konkurowania i przepychania się w muzyce, bo chyba wszyscy my, artyści-muzycy, dążymy do tego, aby słuchacze przychodząc na koncert pokochali efekty naszej wielomiesięcznej pracy nad materiałem i poczuli się dobrze. Tak dobrze, jak na obiedzie u mamy po trzech miesiącach jedzenia lasagne z Biedronki. Mogłabym powiedzieć, że wyróżniam się głosem, dobrymi tekstami, świetną muzą, fantastycznymi muzykami w zespole i czapkami, bo z pewnością tak jest – ale ja nie lubię być namolnym zachęcaczem i usilnie przekonywać, że jestem lepsza. Może to naiwne, ale wierzę, że dobra energia wraca i jeśli teraz uśmiechnę się najbardziej na świecie, to takie uśmiechy zobaczę również na Spring Breaku na swym koncercie. No i pewnie tupnę jeszcze nogą przed kwietniem, aby o sobie przypomnieć. Żeby nie było!

Łukasz Jaćkiewicz: Na występ których innych artystów z line-upu festiwalu chętnie byś się wybrała?

Ptakova: Kuszą mnie: Tęskno, Król, Box Anima, Meek, Oh Why?, Eliza A. Tkacz, Kwiaty, Melika, Ficle Vibe, Lua Preta, Karaś/Rogucki…ale, jak co roku myślę, że wybory zapadną w szaleńczej improwizacji.

Łukasz Jaćkiewicz: Jaką muzykę grasz? Opowiedz nam o sobie, swoich tekstach i muzyce.

Ptakova: Najprościej byłoby to ująć w ramach alternatywnego popu, choć ja uważam, że to muzyczny miszmasz i suma wszystkich możliwych dźwięków. Jako poszukiwaczka, zwiedziłam sporo zakamarków, starając się znaleźć najlepsze dla siebie miejsce w muzyce. Przeszłam przez żywe brzmienia i instrumenty, elektronikę, kiedyś nawet zakrawając o rocka. Dreptałam tak sobie, aż któregoś dnia wpadłam na Marka Dziedzica i chyba od początku wiedziałam, że to dobra osoba, aby ogarnąć moje niepozbierane myśli. Zrobiliśmy razem coś, z czego jestem ogromnie dumna, bo pierwsza płyta była dla mnie najbardziej odległą rzeczą na świecie. Szukanie, gdybanie, zmienianie, błądzenie i często walenie głową w ścianę – przyznaję, czasami myślałam, że ta ściana nie wytrzyma! W trakcie naszej pracy, gdy poczułam, że potrzebne mi wsparcie w jeszcze jednej sferze, dołączył do nas Jacek „Budyń” Szymkiewicz. Wow, aż serce mi wciąż rośnie, kiedy myślę, że to ten gość, którego piosenki z zespołu Pogodno śpiewałam całe liceum. Jacek otworzył mi głowę i nauczył widzieć słowa w kompletnie innych barwach.

Powtarzam się, ale dla mnie muzyka łączy się mocno z gotowaniem. Toteż, gdybym miała w kilku słowach opisać tę moją ptakovą twórczość, to jest to zupa krem z chipsami jarmużowymi i oliwą truflową, domowe wege burgery z karmelizowanym porem, a na deser tiramisu. Elektronika połączona z żywymi, nierzadko orientalnymi brzmieniami, opleciona pełnym kolorowych słów wokalem.

Łukasz Jaćkiewicz: A co robisz na co dzień? Utrzymujesz się już z muzyki czy to nadal jeszcze marzenie?

Ptakova: Myślę, że szkoda to nasze jedno życie zamykać na tylko jeden kierunek. Robię dużo różnych rzeczy – redaguję teksty, czasami biegam z aparatem fotograficznym na zawodach rowerowych, jak i sama jeżdżę po górach. Aby trenować głowę muzycznie działam także jako songwriterka dla innych. Nigdy nie potrafiłam ustać w miejscu i szukałam nowych bodźców, to dawało i daje mi pewnego rodzaju oczyszczenie i poczucie, że moją główną oraz priorytetową trasą jest muzyka. To ona stoi na czele wszystkich działań i, reasumując, przynosi najwięcej korzyści.

Łukasz Jaćkiewicz: Co uznajesz za swój największy dotychczasowy sukces w ścieżce artystycznej?

Ptakova: Całą moją drogę muzyczną uznaję jako sukces. To nie jest łatwa ścieżka i cieszę się bardzo, że nadal mogę nią iść. Wszystkie wydane utwory, nowe znajomości, zagrane koncerty, doświadczenia. Ale, chyba tak najbardziej, najbardziej – od zawsze pragnęłam stworzyć miejsce, w którym ulokuję stosy moich emocji i przeżyć, którymi będę mogła podzielić się ze światem. No i udało się! Będzie płyta!

Łukasz Jaćkiewicz: Z kim chciałabyś współpracować w przyszłości? Jakie jest Twoje muzyczne marzenie?

Ptakova: Z Jacobem Collierem lub Jamiroquaiem. To może być trudne, ale – jeśli dam radę stanąć wreszcie sama na rękach – wtedy świat stanie przede mną otworem i nic już nie będzie trudne!

Łukasz Jaćkiewicz: Jakich wykonawców słuchasz na co dzień? Kto Cię inspiruje?

Ptakova: Baaaaardzo różnych. Szukam inspiracji wszędzie. Słucham, wyżej już wspomnianych, Jacoba Colliera, Jamiroquaia, Fleetwood Mac, Maribou State, Agnes Obel, Queen, różnej maści jazzu, relaksacyjnych dźwięków, ale kocham także łapać w uszy szum wiatru i śpiew ptaków. Inspiracje są wszędzie, dlatego staram się mieć głowę otwartą prawie cały czas.

Łukasz Jaćkiewicz: Polski rynek muzyczny jest duży. Którzy artyści są według Ciebie warci uwagi? Na kogo zwracasz uwagę?

Ptakova: Słucham dużo radia, najwięcej Trójki i często, dzięki temu, wpadają mi do głowy bardzo dobre dźwięki. Mamy wielu wspaniałych artystów. Cenię sobie twórczość Hani Rani, Króla, Zalewskiego, Natalii i Pauliny Przybysz, Meli Koteluk, Bisza, Łony i Webbera, Fisza, Sorry Boys, Dawida Podsiadło, Darii Zawiałow…oj, czy mam wymieniać dalej?

Łukasz Jaćkiewicz: Jakie utwory ostatnio goszczą na Twojej dziennej playliście? (Wymień 3-5 z nich i powiedź za co je pokochałaś)

Ptakova: Ostatnie kilka dni nucę non stop „Little Lies” Fleetwood Mac – doskonale się przy tym drepcze po mieście. Między wierszami przewija się także „Time alone with you” Jacoba Colliera, który, wydaje mi się, że jest z kosmosu. To, co robi muzycznie, to jakiś szok szoków. Na playliście zagościła też ponownie Sigrid z utworem „Strangers”, ale w wydaniu akustycznym. Ta przeurocza dziewczyna wraca do mnie co jakiś czas w różnych wersjach i szczerze uwielbiam jej wrażliwość. No i punktem programu, który bezustannie mnie nawiedza jest muzyka z intra „Familiady”. Gwiżdżę ją, robię jakiś pseudo beatbox i czekam tylko, aż pan Karol Strasburger zapuka do mych drzwi, aby opowiedzieć suchar. „Badumtss”!

Exit mobile version