Jeśli się słyszy, lub przeczyta, imię i nazwisko – Jaden Smith – to wiedzcie, że coś się dzieje. Zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o muzykę.
Ogólnie sytuacja wyglądała dość specyficznie w jego przypadku. Myślę, że większość jego fanów spodziewała się długogrającej płyty… a nie EP-ki. Mini-albumu, który wyszedł i tak później, niż pierwotnie zakładano. Miało być 26 września, a krążek zatytułowany 2025: A surrealist ball or elephants reflecting swans finalnie wyszedł 3 października 2025 roku.
Nie będę kłamała. Trochę ciężko jest mi pisać recenzje EP-ek, jeszcze takich naprawdę krótkich, ale czego się nie zrobi dla swoich idoli. Prawda? No. To lecimy z tematem!
Red cloaks to jedyny singiel na 2025: A surrealist ball or elephants reflecting swans, a zarazem jedyny duet – z raperem, który nazywa się Rich The Kid. Ten numer ma w sobie surowość, pulsujący bas, uliczny sznyt, kontrast i… chłód. Gdyby to była zapowiedź pełnego albumu, to byłoby jeszcze lepiej.
Nocturne ferrieres jest czymś nieoczywistym. To taki półmrok zawierający w sobie minimalistyczne perkusjonalia, płynne pady i falsetowe frazy Smitha. Taki hipnotyczny, nocny klimat – takie coś w nim uwielbiam najbardziej.
Mask never slips bardziej by pasował w środku tracklisty, niż jako zakończenie. Mamy skromne elementy śpiewu i chciałoby się, najzwyczajniej na świecie, więcej. A nie, że to jest już koniec. Taki niedosyt pozostał.
Mimo skromnego czasu trwania, EP-ka Jadena pod tytułem 2025: A surrealist ball or elephants reflecting swans zostawia wyraźny i bardzo ładny ślad. Przede wszystkim w jego muzycznej dyskografii. Aczkolwiek… no, kurczę, mam ból czterech liter – że to takie krótkie.
